Polityczna telenowela, czyli wyborczy post drugi

Powiem tak… Z jednej strony izraelska scena polityczna przypomina trochę polską – dwie duże partie, jedna prawicowa i druga, która za prawicową się nie uważa. Z drugiej jednak strony, żadna z nich nie ma co liczyć na większość w parlamencie, przez co konieczne są międzypartyjne mariaże. I tu zaczyna się cała zabawa, która momentami przypomina argentyńską telenowelę, bo nie każdy z potencjalnych koalicjantów lubi się z innymi, a niektórzy to pójdą tam gdzie mogą wygrać, a jeszcze inni tam gdzie więcej ugrają, nawet jeśli jest im to poglądowo nie po drodze.

Trzymając się telewizyjnej terminologii – występują:

W rolach głównych:

L I K U D

Likud ma przede wszystkim twarz obecnego premiera Benjamina Netanyahu. Partia, której korzenie sięgają lat ’70 ubiegłego stulecia i dość egzotycznego sojuszu prawicowo-lewicowego, dzisiaj określana jest mianem prawicowej bądź centro-prawicowej. Bibi („ksywa” Netanyahu) ma obsesję na punkcie bezpieczeństwa narodowego i ciągle wierzy, że wszyscy sąsiedzi chcą zniszczyć Izrael, a Iran w szczególności (na co, w specyficzny sposób, zwracał uwagę podczas Zgromadzenia Ogólnego ONZ w 2012 roku). Obawy te można tłumaczyć nastawieniem do konfliktu izraelsko-palestyńskiego – Likud uważa, że Państwo Palestyńskie nie ma prawa istnieć, może być tylko Wielki Izrael z Jerozolimą, Strefą Gazy, Zachodnim Brzegiem i Wzgórzami Golan. Mając plany wielkiego państwa, nie powinno dziwić zachęcanie do aliji („powrotu” do Izraela) przede wszystkim młodych Żydów z całego świata. Brzmi trochę jak PiS, co nie? Trochę mniej, gdy okaże się, że Likud mimo przywiązaniu do wartości patriotycznych, nie do końca zgadza się z dominacją religii w życiu publicznym, są partią świecką.

Jeśli chodzi o ekonomię, to obniżają podatki, prywatyzują państwowe firmy (np. El Al czy Bank Leumi) czy też likwidują monopole (Bezeq). Likud wierzy w wolny rynek, a związki zawodowe uważa za organizację, która może sparaliżować gospodarkę (bardzo „nie-PiS”). Netanyahu stwierdził nawet, że ludzie są leniwi i nie chce im się pracować z powodu wysokich świadczeń socjalnych.

Należy dodać, że to Likud właśnie stanowi trzon obecnej koalicji rządzącej. Tej, która nie przetrwała nawet połowy kadencji.

Z I O N I S T  U N I O N

Sojusz stworzony przez HaAvoda (Izraelską Partię Pracy) i HaTnua (Partię Ruch, nie mój i nie Palikota). Centro-lewicowa, największa alternatywa dla rządzącego obecnie Likudu. Na chwilę obecną, jeśli wierzyć sondażom, to ich połączone siły mają właściwie takie samo poparcie jak partia Netanyahu.

W przeciwieństwie do swojego politycznego arch nemesis, zarówno HaAvoda jak HaTnua opowiadają się za pracami nad procesem pokojowym pomiędzy Państwem Palestyńskim, a Izraelem. Właściwie to najpierw chcą negocjować z Unią Europejską, ze Stanami Zjednoczonymi, a dopiero na końcu z najbardziej zainteresowanymi. Zdecydowana większość ich programu poświęcona jest jednak problemom społeczeństwa. Mimo że stoją po stronie gospodarki wolnorynkowej, to wierzą jednak w równość społeczną. Ich celem jest poprawienie jakości instytucji publicznych – służby zdrowia, edukacji – i zapewnienie równego dostępu do nich. Chcą również obniżenia kosztów życia – zapewnienia tańszych mieszkań, obniżenia cen żywności. Punkty słuszne, bo ceny zarówno nieruchomości jak i jedzenia są faktycznie wysokie.

Patrząc na program Partii Pracy, która ma większość w tym sojuszu, widać podejście pro-równościowe – są zdecydowanie za równością płci czy społeczności LGBT. Chcą podkreślić rozdział instytucji państwowych od instytucji religijnych poprzez wprowadzenie chociażby małżeństw i rozwodów cywilnych. Jednocześnie jednak nie wypierają się religii będącej fundamentem społeczności żydowskiej.

Mieszkańcy też się angażują w kampanię

Mieszkańcy też się angażują w kampanię

W pozostałych rolach:

Y E S H  A T I D

Yesh Atid, to jedna z tych partii, które nie może liczyć na poparcie porównywalne z Likudem czy Syjonistami. Ale, tak jak pisałem wcześniej, to właśnie od tych mniejszych partii zależy, kto będzie miał większościowy blok w Knesecie i będzie mógł wystawić premiera. Ta partia ulokowana w okolicy centrum ma na sztandarach hasła podobne do HaAvoda – równość w dostępie do świadczeń, świeckość (co łączy się z pozbawieniem niektórych praw/przywilejów ortodoksów). W ich programie znajdziemy również postulaty dotyczące rozwiązania konfliktu poprzez utworzenie dwóch niezależnych państw, czy utworzenia instytucji małżeństwa cywilnego (również dla par jednopłciowych).

H A B A Y I T  H A Y E H U D I

HaBayit HaYehudi, czyli Żydowski Dom. Już sama nazwa coś sugeruje. Mamy więc dość nacjonalistycznie nastawiona partię, która jasno mówi, że Izrael to Żydzi, to Judaizm, a nie jakaś tam świeckość (choć nie twierdzą wprost, że chcą wprowadzić państwo religijne). To właśnie Żydom (im bardziej ortodoksyjnymi tym lepiej) należy zagwarantować jak najwięcej praw, a nie chociażby mniejszości arabskiej. Chociaż z drugiej strony, nie są aż tak radykalni w kwestii rozwiązania konfliktu – mają wizję dwóch państw, niekoniecznie niezależnych gospodarczo i niekoniecznie suwerennych. Z jednej strony będą dążyć do promowania kolejnej masowej aliji (powrotu), z drugiej chcą ukrócić napływ nielegalnych imigrantów z Afryki.

Ach, no i są jawnie homofobiczni, co w trakcie kampanii spotkało się ze sprzeciwem niektórych wyborców.

S H A S

„Sefardyjska Parta Strażników Tory”, czyli kolejna prawicowa, ortodoksyjna partia, która tym razem otwarcie mówi, że chciałaby prawa opartego przede wszystkim o Halachę – prawo religijne. Jak na ortodoksów przystało, oczekują od państwa wysokich świadczeń socjalnych, zwłaszcza dla uczniów szkół religijnych. W przeciwieństwie do Likudu i Żydowskiego Domu nie zgadzają się na obowiązkową służbę wojskową dla uczniów jesziwy (szkoły religijnej). Z tego właśnie powodu w dotychczasowym rządzie zasiadają w opozycji razem z Partią Pracy, która właściwie stanowi ich przeciwieństwo. Nie muszę chyba dodawać, że jako partia bazująca na religii również są anty-równościowi.

Przy jednym skrzyżowaniu kampanię prowadziły sztaby trzech różnych partii

Przy jednym skrzyżowaniu kampanię prowadziły sztaby trzech różnych partii

K U L A N U

Kulanu, czyli „My wszyscy”, to partia, która powstała jako „odłam” Likudu i skupia się przede wszystkim na sytuacji gospodarczej kraju. „By żyło się lepiej” można by powiedzieć w skrócie. Kolejny raz mamy więc do czynienia z obietnicami obniżenia kosztów życia, cen żywności, wprowadzeniu wyższych świadczeń socjalnych, budownictwa socjalnego itp itd. Kulanu to zwolennicy rozwiązania konfliktu poprzez utworzenie dwóch niezależnych państw. Popierają również równość małżeńską. Nie do końca jednak wiadomo jak zachowają się po wyborach i z kim wejdą w koalicję.

Jest jeszcze kilka pomniejszych partii i bloków (jak na przykład blok partii arabskich), których już opisywać nie będę. Przy okazji tych wyborów trzeba jednak wspomnieć o jeszcze jednym tworze. Nie jest to partia, nie jest to blok partii, ale jest to organizacja, która przekonuje Izraelczyków nie tylko do głosowania w tych wyborach, ale przede wszystkim do głosowania przeciwko obecnemu premierowi. Nazywają się V15 – Victory 2015. I trzeba przyznać, że są bardzo aktywni zarówno w przestrzeni miejskiej jak i w Internecie. To oni stworzyli między innymi taki sympatyczny spot:

Przyznam szczerze, że jestem sam ciekaw jak to będzie jutro wyglądało. Z tego co wiem, nie obowiązuje tutaj cisza wyborcza, ale jest zakaz publikowania sondaży już na 5 dni przed wyborami – ostatnie pochodzą więc z piątku. Według wszystkich przeprowadzonych tego dnia badań, najwięcej głosów otrzyma lewicowa Zionist Union – między 24 a 26 miejsc (przypominam, na 120!). Niewiele mniej otrzyma Likud – pomiędzy 20 a 23. Jak widać mocno trzeba będzie pracować, żeby stworzyć większościowy rząd. Yesh Atid najpewniej dołączy do Syjonistów, podczas gdy Shas i Żydowski Dom przyłączą się do Likudu. Choć Shas może mieć z tym problem, co pokazuje obecna kadencja. Zagadką jest Kulanu, które chyba nie po to odłączało się od Likudu, żeby budować z nim koalicję. Meretz z pewnością dołączy do Syjonistów, w przeciwieństwie do ultra prawicowych partii Otzma i Yachad. Blok partii arabskich zadeklarował, że dołączy do opozycji, ale raczej nie w sytuacji, w której opozycją będzie Likud.

(Anty)kampania trwa do końca na stoisku V15

(Anty)kampania trwa do końca na stoisku V15

Jak sam widzicie, tutaj liczą się przede wszystkim płotki. Dzisiejsze specjalne wydanie Wiadomości na kanale 2 trwało blisko godzinę i było nadawane ze specjalnego studia pod Knesetem. Analizom sondaży i kalkulowania kto z kim i ile będzie miejsc nie było końca… Zobaczymy co to będzie się działo we wtorek wieczorem. Nie wiem tylko czy nie skuszę się wtedy na pintę Guinnessa z okazji Dnia Świętego Patryka.

PS: Jeśli ominęliście pierwszy post o technicznym aspekcie wyborów – zapraszam do nadrobienia zaległości TUTAJ.

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Polityczna telenowela, czyli wyborczy post drugi

  1. Pingback: Nie umarł król, niech żyje król!, czyli są wyniki | Izrael od kuchni

  2. Pingback: Nie biało-niebieska, a tęczowa Gwiazda Dawida | Izrael od kuchni

  3. Pingback: Tydzień „łamiących wiadomości” | Izrael od kuchni

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s