Izrael w ogniu

W środę wieczorem lepiej było mieć pozamykane wszystkie okna. Gryzący dym był wszędzie. Bez specjalnej potrzeby lepiej było nie wychodzić z domu. Wracało się wręcz przesiąkniętym zapachem spalenizny. Nocne niebo rozjaśnione było łuną wszechobecnego ognia.

Izrael płonął.

Uspokajam, to nie wybuch kolejnej intifady, zmasowany atak rakietowy Hamasu, ani zorganizowana akcja terrorystów-samobójców. Nic z tych rzeczy. To tylko kolejne żydowskie święto – Lag BaOmer!

Lag BaOmer fires. Let it burn.

A post shared by Matt (@matt_franckey) on

Lag BaOmer (hebr.ל״ג בעומר) czyli w wolnym tłumaczenie 33 (dzień) Omer. Omer to w tym wypadku nie jest hebrajska nazwa żadnego z miesięcy, a raczej biblijna jednostka miary, którą stosowano do mierzenia zbiorów. Sama tradycja liczenia omeru wywodzi się oczywiście z tekstu Biblii.

I odliczycie sobie od dnia po szabacie, od dnia, w którym przyniesiecie snopy do wykonania nimi gestu kołysania, siedem tygodni pełnych, aż do dnia po siódmym szabacie odliczycie pięćdziesiąt dni i wtedy złożycie nową ofiarę pokarmową dla Pana.

Księga Kapłańska 23 15-16

Drugiego dnia Paschy rozpoczyna się odliczanie 49 dni, aż do święta Szawuot, które w kręgu chrześcijańskim znane jest bardziej jako Pięćdziesiątnica tudzież Zielone Świątki. Pięćdziesiątego dnia na ołtarz Świątyni składano dwa bochny chleba wypieczonego z nowego zbioru zboża. Te 49 dni oczekiwania ma również drugie, bardziej mistyczne znaczenie. Po tym czasie liczonym od ucieczki z niewoli egipskiej, Izraelici otrzymali od Boga Torę.

Zanim przejdę do kwestii samego Lag BaOmer, to jeszcze jedna „ciekawostka”. Jak wspomniałem wyżej Lag BaOmer tłumaczy się jako 33 (dzień) Omer. Ale chwila, moment – jak to 33? Skąd nagle pojawia się jakaś liczba? Jedną z pierwszych rzeczy o jakiej dowiedziałem się zabierając się za naukę hebrajskiego było to, że alfabet hebrajski ma niejako dwojakie znaczenie. Poszczególne litery mają przypisane wartości liczbowe, co jak podpowiada mi Wikipedia, nazywa się fachowo gematrią. Każda z 27 (22 podstawowych liter i 5 form końcowych) liter odpowiada wartościom jednostkom, dziesiątkom i pełnym setkom. W przypadku Lag BaOmer mamy do czynienia z ל (lamed) odpowiadającym literze L i liczbie 30 oraz ג (gimel) czyli literze G i cyfrze 3. Inne nazwy świąt, w których zastosowano ten myk, to na przykład Tu Bi-szwat czyli 15 dzień miesiąca Szwat – ט (tet) to 9, ו (waw) to 6. 9+6=15. A dlaczego nie 10 + 5? 10 to י (jud), 5 to ה (hej). Razem te dwie litery tworzą słowo יה – Jah – jedno z określeń Boga.

A teraz do rzeczy. Wbrew nazwie, Lag BaOmer nie ma właściwie nic wspólnego ani z Paschą ani z Szawuotem czy też w ogóle z okresem liczenia omeru. A z czym ma? Skąd się wywodzi to święto? Jak się je celebruje? No i co się tego dnia celebruje? No i skąd taki dramatyczny wstęp do postu o Lag BaOmer?

Lag BaOmer został ustanowiony ku pamięci dwóch wydarzeń – średnio ze sobą powiązanych ale mających miejsce w odstępie kilkudziesięciu lat na przełomie I i II w.n.e. i rzekomo – tego samego dnia.

Pod koniec I i na początku II w.n.e. żył i nauczał rabin Akiba ben Josef. To między innymi jemu zawdzięcza się obecny kształt hebrajskiej Biblii, czyli Starego Testamentu. Rabin Akiba dzięki swojej mądrości zgromadził wokół siebie duże grono oddanych uczniów. Jedną z jego kluczowych mądrości głosiła „Miłuj bliźniego swego, jak siebie samego” – brzmi znajomo, prawda? To właśnie ta część jego nauczania przyczyniła się do zesłania „kary bożej” w postaci okrutnej zarazy, która zabiła 24 000 uczniów rabina Akiby.  Jak to możliwe, że przykazanie miłości doprowadziło do śmierci tak pilnych uczniów tak wybitnego uczonego? Otóż każdy z nich wziął sobie tą myśl bardzo do siebie i starał się żyć według niej. Niestety, każdy z nich miał także inne pojęcie „miłowania siebie” przez co każdy chciał nawrócić innych na swój sposób. A to ich bardzo poróżniło i skończyło się dość tragicznie. Niemniej jednak, podczas 33 dnia liczenia omeru zaraza ustała, uczniowie przestali umierać. Rozpoczęła się żałoba, o której Lag BaOmer powinno przypominać.

Ale Lag BaOmer to przede wszystkim radosne święto, mimo że wiąże się ze śmiercią. Ale nie śmiercią tychże 24 000 nieszczęsnych uczniów, tylko śmiercią jednego ucznia. Rabina Szymona bar Jochaja.

Przełom wieków był dość burzliwym okresem na Ziemiach Izraela. Judea była wtedy pod panowaniem Cesarstwa Rzymskiego, a stojący na jego czele cesarz Hadrian nie miał specjalnie dobrego podejścia do mieszkańców tego terenu. Jeden z jego dekretów – aby na miejscu zburzonej w roku 70 Drugiej Świątyni zbudować Świątynię Jowisza Kapitolińskiego – stał się jedną z przyczyn wybuchu Powstania Bar-Kochby, które błogosławił między innymi Rabin Akiba. Szymon bar Jochaj również wypowiadał się niepochlebnie na temat panujących władz, przez co ściągnął na swoją głowę wyrok śmierci. Przed karą schronił się wraz z synem w jaskini. Na 12 lat. Czas ten poświęcił na dogłębne studiowanie Tory. Mówi się, że Rabin Szymon bar Jochaj jest jedynym, którego życiowym powołaniem było zgłębianie nauk Tory. Poświęcił się Świętej Księdze tak bardzo, że gdy po 12 latach wyszedł z jaskini i zobaczył, że inni zamiast zagłębiania się w Torę wolą orać pole, to wstąpił w niego wielki gniew. Gniew, który kończył się tym, że na co spojrzał, to stawało w płomieniach. Zareagował na to sam Bóg i nakazał im wrócić do jaskini, skoro wyszli z niej po to, aby tylko niszczyć.

I tak Rabin Szymon spędził kolejny rok w jaskini. Trochę na własne życzenie. Ale ten czas nauczył go, że jednak nie tylko jego droga jest tą właściwą. Według wierzeń jego wzrok przestał niszczyć, a zaczął leczyć. W każdym razie, w tym trzynastym roku w jaskini, Rabin Szymon osiągnął tak wysoki pozom, prawdy że zrozumiał, że Bóg docenia nie tylko studiowanie jego nauk, ale także bardziej przyziemne zajęcia. Umarł dokładnie tego samego dnia, co kilka lat wcześniej zaraza przestała zabijać uczniów – w Lag BaOmer. Uważa się, że tuż przed śmiercią jego wiedza osiągnęła szczyt, bliżej prawdy już nie mógł być. Wtedy też rzekomo powstały jego największe i najwspanialsze dzieła, których wpływ na rozumienie Tory jest niepodważalny. Jego nauka i dzieła stały się niejako oświeceniem dla narodu żydowskiego.

Symbolem tego oświecenia są ogniska rozpalane właśnie w wieczór 33 dnia liczenia omeru. Największe ognisko rozpalane jest na górze Meron, gdzie Rabin Szymon został pochowany; tam też pielgrzymują dziesiątki tysięcy pielgrzymów. Ogniska rozpalane są właściwie w całym Izraelu – nie tylko na obrzeżach miast ale także w centrum, na placach, w ogródkach. Obok ognisk nie może oczywiście zabraknąć mniejszych czy większych grillów i mangali.

Przyznam szczerze, że atmosfera jest faktycznie bardzo radosna. Całe rodziny przesiadują przy ogniskach/grillach, a stoły wręcz uginają się od jedzenia i picia. Atmosfera przypomina wielkie grillowanie podczas Dnia Niepodległości. Dość interesująco, a momentami niepokojąco wygląda widok dorosłych pochłoniętych jedzeniem i rozmawianiem podczas gdy dzieci beztrosko biegają wokół ognisk i po prostu bawią się ogniem. Świętowanie przeciąga się oczywiście na kolejny dzień – w tym roku był to akurat czwartek. Gdy wracałem z Muzeum Izraelskiego w Jerozolimie przechodziłem przez jeden z większych parków w mieście. I co? Masa ludzi z mangalami, grillami, plastikowe stoły uginające się od jedzenia. Kto grilluje? Głównie ortodoksi; oni mogą sobie pozwolicie na biesiadowanie w środku dnia, który nie jest dniem wolnym…

IMG_20150507_170246

Swoją drogą, robiąc research na temat Lag BaOmer trafiłem na kilka ciekawych punktów widzenia. Nie będę już zanudzał szczegółami i przedstawię je bardzo pokrótce. Jeden z artykułów piętnuje tradycje Lag BaOmer z ekologicznego punktu widzenia. Według badań, z powodu ognisk rozpalanych tego dnia poziom zanieczyszczeń emitowanych do atmosfery wzrasta ponad pięciokrotnie. Biorąc pod uwagę fakt, że Izraelczycy kochają grilla równie mocno co Polacy w majówkę, to problem zanieczyszczenia nie jest wcale niczym nowym. Kilka innych artykułów skupiało się na historycznym podłożu tego święta i zwracało uwagę na buntowniczy charakter zarówno Rabina Akiba jak i Rabina Szymona. Wszak obaj buntowali się przeciwko panującym… trochę jak ortodoksi obecnie. Choć biorąc pod uwagę wyniki tegorocznych wyborów, to niespecjalnie będzie sens buntować się przeciwko rządowi.

I tyle. Nie mogę wymyślić żadnego błyskotliwego zakończenia tego postu. Mogę jedynie pogratulować wytrwałości każdemu, kto dotrwał do tego momentu 🙂

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Izrael w ogniu

  1. Pingback: Święto serników | Izrael od kuchni

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s