Subiektywny przegląd izraelskiego kina LGBT

Obywatel Milk„, „Dumni i wściekli„, „Życie Adele„, „Gra tajemnic„, „Miłość jest zagadką„.

To tylko kilka z filmowych tytułów, które w czerwcu można było obejrzeć na filmowym kanale jednej z wiodących sieci kablowych w Izraelu. Co łączy te filmy? W każdym z nich, tematyka LGBT jest na pierwszym planie. No może z wyjątkiem „Gry tajemnic”, w której chodzi o co innego, aczkolwiek główny bohater, ojciec komputerów, Alan Turing jest gejem (co skończyło się dla niego wyjątkowo tragicznie). Wszystkie wymienione filmy, i kilka innych z podobnym elementem wspólnym, wyświetlane były w ramach – dobrze zgadujecie – Miesiąca Dumy, co dość klarownie przedstawiono w klipach promujących czerwcową ramówkę. Dodam tylko, że głównym udziałowcem (51%) tejże sieci kablowej jest… rząd.

Ale czy taki dobór filmów może świadczyć o tym, że na rodzimym rynku brakuje filmów z motywami LGBT?

W połowie czerwca, warszawskie muzeum Polin zorganizowało mini przegląd nowego kina izraelskiego o tematyce LGBT. Co prawda były to ledwo 4 filmy – dokument i trzy fabularne filmy, wszystkie Eytana Foxa. W kilku miejscach w sieci pojawiły się wtedy dość podobne teksty powiązane z tym przeglądem, głównie skupiające się na osobie Eytana Foxa. W tej notce postaram się trochę szerzej przedstawić nowe kino izraelskie spod znaku tęczowej flagi. I to głównie kino fabularne. Będę się starał nie opisywać filmów zbyt szczegółowo, żeby nie psuć Wam przyjemności z ich ewentualnego oglądania. A szczerze każdy poniższych filmów polecam.

Eytan Fox (drugi od lewej) na premierze "Yossi" podczas Festiwalu Filmowego w Tribece

Eytan Fox (drugi od lewej) na premierze „Yossi” podczas Festiwalu Filmowego w Tribece

Jak już wspomniałem o Eytanie Foxie, to może od niego zacząć, gdyż bez wątpienia jest on ważną postacią w kontekście eksponowania wątków LGBT w mediach i izraelskiej popkulturze. W rozmowie z Michaelem Lucasem w „Undressing Israel” pada pytanie, czy Fox jest gejowskim twórcą filmowym czy raczej twórcą filmowym, który jest gejem. Po chwili zawahania pada odpowiedź „Jestem gejowskim twórcą„. I z tym się kłócić nie będę. Nie oznacza to jednak, że jego twórczość skierowana jest tylko do osób identyfikujących się z LGBT. Nie powiedziałbym. Jego filmy może nie są fenomenalne, metaforyczne czy bardzo głębokie. Są natomiast bardzo… ludzkie? Normalne? Nieprzerysowane? Nieprzegięte? Ciężko mi znaleźć dobre określenie na jego twórczość.

Zanim Fox dał się poznać szerszej publiczności, pod koniec lat ’90 był odpowiedzialny za emitowany przez kilka lat serial „Florentin”. Ten serial nadawany w czasie dobrej oglądalności, sprezentował Izraelczykom pierwszą gejowską parę, pierwszy pocałunek między dwoma mężczyznami czy też pierwszą homoseksualną scenę erotyczną. Końcówka lat ’90! Kilka lat później, Etan Fox nakręcił film, który w pewien sposób był przełomowy. „Yossi & Jagger” to romantyczna historia dwóch żołnierzy – dowódcy plutonu stacjonującego przy granicy z Libanem, Yossiego (grany przez Ohada Knollera) i jego podwładnego Liora zwanego Jaggerem (Yehuda Levi). Jak nie trudno się domyślić łączy ich coś więcej niż tylko relacja dowódca-szeregowy. Wiele ich również różni – Yossi to introwertyk, ostrożny w działaniu, wciąż siedzący w szafie. Jagger mimo że również nie wyszedł z szafy, to gotowy jest postawić wszystko na jedną kartę i kontynuować związek „w cywilu”. Jak w każdej takiej historii musi dojść do tragedii, w wyniku której Yossi w pewien sposób pokonuje swój strach i wyznaje miłość Jaggerowi. „Yossi & Jagger” to jednak nie tylko opowieść o dwóch zakochanych w sobie żołnierzach. To jest też film niejako o armii, o tym jak ci młodzi, niespełna dwudziestolatkowie, radzą sobie w kamaszach. Jak próbują wpasować się w społeczne oczekiwania dotyczące służby wojskowej, jednocześnie nie tracąc własnej indywidualności. Film ten zdobył szereg nagród, nie tylko branżowych – między innymi nagrodę dla najlepszego telewizyjnego filmu dramatycznego przyznawaną przez Izraelską Akademię Telewizyjną. Sam Ohad Knoller za rolę Yossiego został wyróżniony statuetką na Festiwalu Filmowym w Tribece.

Kadr z "Yossi & Jagger"

Kadr z „Yossi & Jagger”

Warto też wspomnieć, że w 2015 powyższy kadr stał się memem i został wykorzystany do trollowania jednego z homofobicznych ministrów, który chwalił żołnierzy „służących w śniegu” za wytrwałość. Jego strona na Facebooku została zalana jednym zdjęciem „żołnierzy służących w śniegu”.

Plakat do "Spaceru po wodzie"

Plakat do „Spaceru po wodzie”

W kolejnym swoim filmie, „Spacer po wodzie” z 2004 roku, Fox nie zapomina o wątku LGBT, ale tym razem jest on mniej eksponowany. W „Spacerze…” poznajemy historię Eyala (świetny, nie tylko w tej roli, Lior Ashkenazi), agenta Mossadu, który przez lata trudnił się eliminowaniem nazistowskich zbrodniarzy wojennych. Po tragicznej śmierci żony dostaje misję doprowadzenia kolejnego zbrodniarza, już starca, przed sąd. Aby wykonać misję, zostaje przewodnikiem turystycznym dla Alexa (knut Berger), wnuka nazisty, który przyjeżdża do Izraela w odwiedziny do siostry. Pod przykrywką ma zebrać jak najwięcej informacji, które doprowadzą go do celu jego misji. W trakcie jednak zaprzyjaźnia się z młodym Niemcem, który okazuje się być gejem. Orientacja Alexa okazuje się być problemem dla Eyala, który przecież jest agentem, zabójcą, typowym macho, który sam siebie określa jako homofoba. Mam nadzieję, że nie zepsuję Wam przyjemności z filmu jeśli zdradzę, że wcale nie chodzi tutaj o jakiś romantyczny związek między Eyalem a Alexem. Chodzi o coś, moim zdaniem, dużo ważniejszego – o przełamanie strachu, wszak homofobia to właśnie strach. „Spacer po wodzie” ukazuje jak można przestać „bać się” homoseksualistów. Drogę jaką od poznania Niemca przechodzi Eyal można traktować trochę jako lekcję podejścia do drugiego człowieka, którego orientacja seksualna nie jest w żaden sposób wyznacznikiem kim ta osoba jest. „Spacer…” również przyniósł Foxowi kilka nagród, między innymi nagrodę publiczności na Festiwalu Filmów Żydowskich w Waszyngtonie.

Plakat do "Bańki mydlanej"

Plakat do „Bańki mydlanej”

Kolejny film, który wszedł na ekrany dwa lata po „Spacerze…” przyniósł Foxowi chyba jeszcze większy rozgłos niż „Yossi & Jagger”. Mowa o „Bańce mydlanej„. Tytułowa bańka to potoczne określenie Tel Awiwu. Dlaczego? To chyba temat na osobną notkę. W każdym razie Tel Awiw to właśnie taka mydlana bańka, w której życie toczy się w trochę inny sposób niż w innych częściach kraju (niechaj małym przykładem będzie zestawienie Gay Pride w Tel Awiwie z paradą w Jerozolimie z poprzedniego posta). W tej bańce mieszkanie dzielą Noam (znów Ohad Knoller) – świeżo zwolniony ze służby gej, Yali (Alon Friedman)- również gej oraz ich znajoma – Lulu (Daniela Virtzer). Podczas jednego z ostatnich dni służby na jednym z punktów kontrolnych, Noam jest świadkiem jak palestyńska kobieta rodzi martwe dziecko. W zamieszaniu gubi swój paszport, który po kilku dniach postanawia mu zwrócić Ashraf (Yousef Sweid), Palestyńczyk. Między chłopakami iskrzy i postanawiają zatrzymać Ashrafa w telawiwskiej bańce – pod przybranym żydowskim imieniem Ashraf zaczyna pracę w restauracji. Jednak gdy zostaje rozpoznany, musi uciekać do swojej rodziny w Nablusie. Rodziny, która nie wie o jego prawdziwej naturze. I nie może się dowiedzieć.

„Bańka mydlana” dotyka nie tylko kwestii związków homoseksualnych, ale idzie krok dalej i przedstawia związek pomiędzy Izraelczykiem a Palestyńczyk. Ten pierwszy żyje w tytułowej bańce, w wyzwolonym, liberalnym Tel Awiwie, gdzie nie musi się ukrywać ze swoją orientacją, podczas gdy drugi musi się wciąż pilnować i nie może nawet wystawić palca z szafy, w której siedzi. Gdy Ashraf zostaje nakryty podczas chwili czułości z Noamem, staje przed bardzo trudnym wyborem – zostać wyoutowanym przed rodziną, okryć ich hańbą a na siebie praktycznie wydać wyrok śmierci albo czynnie wspomóc swojego szwagra, członka Hamasu o wymownym imieniu Jihad, w ataku przeciwko tym, których reprezentuje jego ukochany. Jak historia się skończy nie zdradzę – kto chce obejrzy, a kto nie chce obejrzeć ale chce wiedzieć jak się kończy to doczyta na Wikipedii. W każdym razie, przedstawienie zakochanych jako członków dwóch zwaśnionych grup automatycznie nasuwa skojarzenia z jednym z dzieł Szekspira – sam Fox chciał do tego nawiązać propozycją tytułu „Romeo i Julio”, co dystrybutor rzekomo uznał za sugerujące, że widz będzie miał do czynienia z filmem porno.

Kontrast pomiędzy Tel Awiwem, a innymi izraelskimi miastami jest spory. Ale jest jeszcze większy, gdy dla porównania wybierzemy Zachodni Brzeg czy Gazę. Na tych terenach homoseksualizm traktowany jest niczym przestępstwo, które karane jest śmiercią. Często z rąk własnej rodziny. Rozwiązaniem wydaje się wówczas być ucieczka do Izraela, tylko że wtedy znika jeden problem, a pojawia się drugi – niechęć izraelskiej władzy do nielegalnych przybyszów z terenów Palestyny. Pokazała to „Bańka mydlana”, w której Ashraf musiał udawać Izraelczyka pracując w restauracji. Jeszcze bardziej na tej kwestii skupił się film z 2012 roku „W ciemno” Michaela Mayera. Ten wielokrotnie nagradzany dramat skupia się nie tyle na związku izraelskiego prawnika, Roya (Michael Aloni) z palestyńskim studentem, Nimrem (Nicholas Jacob), co na przeszkodach jakie taki związek napotyka. Począwszy od konieczności ukrywania się Nimra przed rodziną w Palestynie, przez niechęć rodziny Roya do takiego „mieszanego” związku, aż po niczego nieułatwiające rozwiązania systemowe i prawne. „W ciemno” to taka soczewka skupiająca się na problemach jednopłciowych związków pomiędzy obywatelami Izraela i Autonomii Palestyńskiej. Jest to historia z jednej strony dość prawdziwa, z drugiej strony podlana trochę dramatycznym sosem akcji tajnych służb i momentami hollywoodzkimi zagraniami.

Kadr z "The invisible men"

Kadr z „The invisible men”

Jeżeli jednak ktoś z Was chciałby się dowiedzieć jak faktyczne wygląda życie palestyńskiego geja i jakie stoją przed nimi możliwości, to polecam krótki, acz konkretny film dokumentalny Yariva Mozera „The Invisible men” („Niewidzialni”). Autor skupia się na jednym bohaterze – Louie, geju z Palestyny, który przez 10 lat po każdej deportacji na Zachodni Brzeg ponownie nielegalnie ucieka do Tel Awiwu, gdzie wciąż się ukrywa. Ukrywa się przed policją, która robi naloty w poszukiwaniu nielegalnych przyjezdnych z terenów Autonomii. Ukrywa się także przed rodziną mieszkającą w Jaffie, rodziną która wydała na niego wyrok śmierci. Louie przez dekadę jest w kropce, a raczej w zamkniętym kręgu – w rodzinnym domu na Zachodnim Brzegu chcą go zabić za to, że jest gejem, ucieka więc do Tel Awiwu, w którym może być gejem, ale nie może być nielegalnym przybyszem, jest więc ciągle na celowniku do deportacji z powrotem na Zachodni Brzeg, skąd musi uciekać… Doskonale tę sytuację przedstawia stwierdzenie na samiusieńkim początku filmu – geje z terenów Palestyny zamieniają jedną szafę na drugą. Z Palestyńczyków ukrywających że są gejami stają się gejami ukrywającymi, że są Palestyńczykami. Dokument obnaża przy okazji swoiste podwójne standardy odnośnie do mniejszości seksualnych. Z jednej strony jest prawie że komplet praw, ponad 100 tysięczne Gay Pride w Tel Awiwie, a z drugiej strony najlepszą opcją dla Louiego i jemu podobnych jest ubieganie się o status uchodźcy w… innym kraju, tylko nie Izraelu.

W tym samym roku co „W ciemno” i „The Invisible Men”, Eytan Fox powrócił po 10 latach do postaci Yossiego i nakręcił kontynuację swojego hitu z 2002, którą zatytułował już tylko „Yossi„. Tak jak w życiu, tak i w filmie mija dekada od wydarzeń z „Yossi & Jagger”. Yossi (ponownie grany przez Knollera) po armii zostaje lekarzem i gdyby mógł, to w pracy siedziałby 24 godziny na dobę. Gdy musi wrócić do domu, czekają na niego puste pudełka po zamawianym jedzeniu i filmy pornograficzne. W trakcie tych 10 lat, Yossi ani nie pogodził się ze stratą Jaggera, ani nie wyszedł z szafy – ma 34 lata, jest sam, przez lata przepracowania i niedbania o siebie wyhodował sobie brzuszek. W wyniku niefortunnych zdarzeń, zarówno na płaszczyźnie osobistej jak i zawodowej, Yossi postanawia spędzić kilka dni na Synaju. Ostatecznie jednak ląduje w Ejlacie – izraelskim kurorcie nad Morzem Czerwonym. Po drodze zaprasza do samochodu żołnierzy – autostopowiczów, którym uciekł autobus, wśród których jest Tom (Oz Zehavi).

Kadr z "Yossi"

Kadr z „Yossi”

W tym miejscu w pewien sposób następuje kalka z pierwszej części filmu – Yossi i Tom są od siebie kompletnie różni; nie chodzi tylko o wiek, o muzykę Yossiego, z której żołnierze się nabijają, ale przede wszystkim o otwartość Toma, jego pewność siebie i brak jakichkolwiek problemów z akceptacją samego siebie. A to waśnie z samoakceptacją Yossi ma problemy i to właśnie o tym opowiada ten film; o akceptowaniu siebie, tego kim się jest czy jak się wygląda. Yossiemu wydaje się, że jako siedząc w szafie gej z wyhodowanym brzuchem nie wpisuje się w stylistykę branży w liberalnym Tel Awiwie. Odczuwa to zwłaszcza w trakcie nielicznych randek w ciemno umawianych przez Internet. W tym kontekście wyjątkowo emocjonalna jest jedna z ostatnich scen filmu, w pokoju hotelowym.

Plakat do "Kwestii rozmiaru"

Plakat do „Kwestii rozmiaru”

Wątek geja z nadwagą mającego problemy z samoakceptacją pojawia się również w niezwykle ciepłym filmie „Kwestia rozmiaru” z 2009 roku. Czterech przyjaciół biorących udział w grupie wsparcia dla osób otyłych postanawia wziąć udział w zawodach sumo. Już samo zestawienie sumo-Izrael jest na tyle zaskakujące, że film chce się obejrzeć. „Kwestia rozmiaru” w odróżnieniu od wcześniejszych tytułów, nie jest stricte przykładem kina LGBT. Postanowiłem jednak o nim napisać ze względu na sposób zaprezentowania wątku gejowskiego, który wydaje mi się być niezwykle normalny. Po prostu, jeden z czwórki sumo-przyjaciół jest gejem. Przed rodziną i innymi siedzi w szafie, dla pozostałych zawodników jest jednak towarzyszem, przyjacielem, z którego można się czasami ponabijać. Ale nie dlatego, że jest gejem (o czym oni wiedzą), tylko dlatego że czasami jest po prostu pocieszny. Gidi (Alon Dahan), podobnie jak Yossi, ma też problem z zaakceptowaniem tego, że jako gej ma nadwagę. Zupełnie obca jest mu gejowska subkultura miśków, którą powoli poznaje, co pomaga mu zaakceptować siebie takim, jaki jest.

O samoakceptacji i problemie z własną tożsamością opowiada dramat z 2013 roku „Listy od nieznajomego” („Snails in the rain”); pełnometrażowy fabularny debiut Yariva Mozera, reżysera „The Invisible Men”. Swoją drogą jest to produkcja, która bardzo przypomina mi polskie „Płynące wieżowce„. Mamy na pierwszy rzut oka heteroseksualnego i zdolnego studenta, który mieszka ze swoją dziewczyną. W wolnym czasie chodzi na basen, gdzie zdarza mu się być obiektem dwuznacznych spojrzeń. W oczekiwaniu na odpowiedź w sprawie bardzo ważnego stypendium, Boaz (Yoav Reuveni) zaczyna znajdować w skrytce pocztowej listy od adoratora. Pisane na maszynie, bez adresu zwrotnego, z każdym kolejnym zaczynają być coraz bardziej śmiałe. Im więcej rzeczy Boaz czyta na swój temat w listach, tym mniej ma pewności siebie i swojej orientacji seksualnej. W poszukiwaniu autora zaczyna popadać w paranoję, którą podkreśla praca kamery, wyłapując dwuznaczne spojrzenia pasażerów autobusu, studentów czy kolegów z basenowej szatni. Jego życie osobiste zaczyna się sypać, zwłaszcza gdy dziewczyna Boaza znajduje listy od adoratora i odkrywa jego tożsamość.

Kadr z "Listów od nieznajomego"

Kadr z „Listów od nieznajomego”

Podobnie jak w „Płynących wieżowcach”, „Listy…” to dramat nie tylko jednostki, ale także dramat związku, którego fundamenty zaczynają kruszeć. W trakcie filmu obserwujemy nie tylko cierpienia głównego bohatera, ale także jego partnerki, na którą niedoszła teściowa wciąż wywiera presję małżeństwa. Dodatkowo z listów wypływa desperacja i samotność tajemniczego adoratora.

A co by się stało, gdyby historię podobną do „Listów od nieznajomego” przenieść z wyzwolonego Tel Awiwu do religijnej Jerozolimy? Nie można mówić o Izraelu tylko z perspektywy nadmorskiej metropolii zapominając o tym, że Izrael to jednak kraj religijny. Postanowił to zmienić Haim Tabakman dość kontrowersyjnym filmem „Oczy szeroko otwarte” z 2009 roku. Poznajemy w nim historię ortodoksyjnego Żyda, Aarona (Zohar Strauss), męża, ojca czwórki dzieci, który przejmuje sklep mięsny w Mea Szearim – ulraortodoksyjnej dzielnicy Jerozolimy. Wszystko w jego życiu układa się jak powinno do czasu pojawienia się w jego sklepie młodego bezdomnego studenta jesziwy (szkoły religijnej), Ezriego (Ran Danker). Z początku, Aaron nie chce pomóc Ezriemu, ale gdy widzi chłopaka nocującego w synagodze, postanawia mu pomóc – oferuje pokój u siebie w domu i przyjmuje do sklepu na ucznia. Z czasem, relacje między nimi zaczynają się zacieśniać. Co prawda z początku Aaron nerwowo reaguje na próbę bardziej intymnego kontaktu podjętą przez Ezriego, ale niedługo potem zaczyna samemu odczuwać dziwny pociąg w kierunku swojego ucznia. Zaczyna to zauważać nie tylko jego żona, ale także lokalna społeczność, wśród której i tak wystarczająco huczy od plotek o młodym chłopaku pracującym w sklepie. Aaron jest coraz bardziej rozdarty pomiędzy swoją wiarą, a swoimi popędami. „Oczy szeroko otwarte” porównałbym trochę do polskiego „W imię…” Małgorzaty Szumowskiej. W obu filmach mamy mocny kontrast pomiędzy oddaniem Bogu i głębokiej wierze, a czysto ludzkim odruchom i pożądaniu.

Dla ortodoksyjnych Żydów homoseksualizm to grzech, na który nie ma miejsca w ich wspólnocie. Nie oznacza to jednak, że człowiek o skłonnościach jak Aaron zostanie wykluczony ze wspólnoty. O nie. Wspólnota będzie starała się wykluczyć ze swojego otoczenia sam grzech. Ortodoksyjny Żyd ma być we wspólnocie ortodoksyjnym Żydem, mężem, ojcem, oddanym wierze. Jeżeli jednak nie może poradzić sobie ze swoimi popędami, to niech to robi z dala od domu, od rodziny, od współwyznawców. Stąd też to właśnie ortodoksi są częstymi gośćmi w jerozolimskim Parku Niepodległości, nieoficjalnym miejscu schadzek. Specjalnie dla nich w Tel Awiwie organizowane są też undergroundowe imprezy, podobne do tych dla gejów-arabów, o których wspomina „The Invisible men”.

Plakat do "Melting Away"

Plakat do „Melting Away”

Ostatnim filmem, o którym chciałbym wspomnieć jest „Melting Away” Dorona Erana z 2012 roku. Wydaje mi się, że ten film jest ważny przede wszystkim dlatego, że skupia się na często ignorowanej literce ze skrótu LGBT – na literce T i osobach transpłciowych. Gdy ojciec odkrywa, że jego nastoletni syn Asaf (Hen Yanni) przebiera się w damskie rzeczy, wyrzuca chłopaka z domu. Po 4 latach, matka Asafa zgłasza się do prywatnego detektywa i zleca mu znalezienie syna, który ponoć znalazł pracę w Australii. Ma przekazać chłopakowi, że jego ojciec umiera na raka i żeby chłopak wrócił chociaż się z nim pożegnać.

Wynajęty detektyw trafia do klubu gejowskiego na imprezę, na której występują drag queen. Pomiędzy jednym a drugim przerysowanym występem, na scenie pojawia się piękna Anna. Okazuje się, że to właśnie Anny, nie Asafa poszukiwał. Dziewczyna dość chłodno przyjmuje informację o umierającym ojcu; rodziców wykreśliła ze swojego życia tak samo jak oni wyrzucili ją z domu. Nie może jednak przejść obojętnie koło tego, co się dzieje i ostatecznie zaczyna zajmować się ojcem podając się za opiekunkę przysłaną przez ubezpieczyciela. Stara się unikać matki i innych członków rodziny, zwłaszcza gdy jej wujek jest mocno zdziwiony, gdy ojciec przedstawia ją jako opiekunkę. Okazuje się, że przez te 4 lata nieobecności, pojawiło się w rodzinie więcej sekretów, które powoli zaczynają wychodzić na światło dzienne.

„Melting Away” mnie osobiście bardzo poruszył. Film jest przytłaczający, smutny. Brak akceptacji ze strony najbliższych jest wyjątkowo bolesny, zwłaszcza gdy obserwuje się jak Anna otrzymuje dużo wsparcia od innych. Dopiero na końcu pojawia się iskierka nadziei, niejako optymizmu.


I na tym skończę ten subiektywny przegląd izraelskiego kina LGBT. Post jest wystarczająco długi, żeby pogratulować każdemu, kto doczyta do tego miejsca. Mam nadzieję, że Was chociaż odrobinę zainteresowałem tym rodzajem izraelskiego kina. Rodzajem, który w polskiej kinematografii dopiero się rozwija i póki co budzi więcej kontrowersji niż żywego zainteresowania.

Tym postem kończę też czerwcową serię postów LGBT, choć nie wykluczam, że do tematu będę wracał (zwłaszcza, że 30go lipca odbędzie się Marsz Równości w Jerozolimie). Czerwiec tego roku był wyjątkowym miesiącem dla społeczności LGBT ze względu na przełomową decyzję Sądu Najwyższego USA. Orzeczenie SCOTUS i wprowadzenie równości małżeńskiej na terenie całego kraju, zaczyna odbijać się echem na świecie. Jak pisałem w pierwszym poście o prawach LGBT w Izraelu, powoli zaczęła się tutaj debata o wprowadzeniu instytucji małżeństwa cywilnego, zarówno dla par różno- jak i jednopłciowych. Stosowny projekt wpłynął nawet do parlamentu, który postąpił podobnie jak nasz sejm przy projektach ustaw o związkach partnerskich i nie zgodził się nawet na debatę na ten temat. Taka decyzja popchnęła jednego z aktywistów do złożenie skargi na Kneset do izraelskiego Sądu Najwyższego. Powód? Parlament jest od tego żeby debatować nad każdym projektem, a nie od razu decydować, że debata jest niepotrzebna. Jestem ciekaw jak zakończy się ta sprawa…


Poprzednie notki z serii LGBT w Izraelu poniżej:

– dlaczego Izrael jest LGBT-friendly i jak wygląda sytuacja prawna osób homoseksualnych – TUTAJ

– jak wygląda największa na Bliskim Wschodzie Gay Pride i jak wygląda Gay Pride w Jerozolimie – TUTAJ

Reklamy

7 uwag do wpisu “Subiektywny przegląd izraelskiego kina LGBT

    • Naprawdę polecam. Z jednej strony to kolejna historia miłosna w trudnych okolicznościach, ale to właśnie te trudne okoliczności są wciągające. Kontrastowe wręcz zestawienie homoseksualizmu z ultra-ortodoksyjnym judaizmem jest wyjątkowo interesujące.

      Polubione przez 1 osoba

  1. Pingback: Panoramix #3 – linki, które zbierałam przez ostatni tydzień | Ale Kocioł!

  2. Z filmów, które wymieniłeś, oglądałam: „Spacer po wodzie” (w moim odczuciu średni film), „Bańka mydlana” (bardzo dobrze mi się oglądało, mimo trudnej tematyki film jest „lekki” i „przyjemny” w odbiorze), „Yossi” (przyznam się, wyłączyłam po kilkudziesięciu minutach – trochę mnie znudził), „Listy do nieznajomego” (niesamowicie wciągające i poruszające) i „Oczy szeroko otwarte” (moim zdaniem jeden z najlepszych filmów izraelskich, jakie miałam okazję do tej pory obejrzeć. I jeden z lepszych w ogóle, jakie oglądałam). Natomiast „Yossi &Jagger” czekają już w kolejce do obejrzenia 🙂

    Jeśli chodzi o kino izraelskie, to bardzo podobał mi także film „Duże złe wilki” – naprawdę mocne i dobre kino. Ubolewam tylko nad tym, że w Polsce trochę ciężko dotrzeć do izraelskich produkcji. Niektóre filmy można co prawda znaleźć w internecie, ale ciężko o angielskie napisy, nie wspominając już o polskich. W tym roku ambitnie chodziłam na projekcje podczas Festiwalu Singera i WJFF, trochę się zawiodłam, bo liczyłam na większą dawkę współczesnego kina.

    Może pokusisz się o wpis filmowy? 😉 Jakie pozycje polecasz?

    Polubione przez 1 osoba

    • Spróbuj obejrzeć Yossiego po wcześniejszym zobaczeniu Yossi&Jagger. Wydaje mi się, że zrozumienie dramatu Yossiego z pierwszej części pozwala inaczej spojrzeć na jego zachowanie w drugiej części.
      „Big Bad Wolves” to świetny film! Załapałem się na niego podczas WFF, chyba w 2013 roku. Tego samego autora mogę również polecić „Rabies” („Kalevet”) również z Liorem Ashkenazim. Niby horror, ale jednak komedia.
      Zgadzam się, że z izraelskim kinem w Polsce ciężko. Podobnie jak Ty, oglądałem je głównie na festiwalach – podczas WFF oraz Jewish Motifs IFF. Jednym z filmów, który zapadł mi w pamięć była genialna czarna komedia „Not in Tel Aviv” ze świetną ścieżką dźwiękową Uziego Ramireza.
      Będę musiał sobie te filmy odświeżyć i może faktycznie coś filmowego napiszę. Na chwilę obecną mogę jedynie odesłać do wpisu o bardzo interesującej biograficznej trylogii rodzeństwa Elkabetz – https://izraelodkuchni.wordpress.com/2015/09/02/filmowo-o-zyciu-smierci-i-rozwodzie/
      A póki co przymierzam się do czegoś muzycznego.

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s