Rechowot to nie tylko „ulice”

Po hebrajsku liczba mnoga od słowa rechow(רחוב) – ulica to właśnie rechowot (רחובות). A dla mnie Rechowot to miasto, w którym od prawie pół roku mieszkam. Mieszkam i nie poświęciłem mu jeszcze ani jednej notki. A wypadałoby, bo to wcale nie jest takie nudne miejsce! Dlatego dzisiaj słów kilka(set) właśnie o Rechowocie!

Instytut Weizmanna za oknem

Instytut Weizmanna za oknem

Pomysł na ten wpis przyszedł mi do głowy podczas jednego z wieczornych spacerów po mieście. Spacerowaliśmy wśród tłumu mieszkańców, których na ulice wyciągnął ostatni dzień Międzynarodowego Festiwalu Żywych Rzeźb (Rehovot International Live Statue Festival), który od 2010 roku odbywa się w jeden z lipcowych weekendów. Wspólnie stwierdziliśmy wtedy, że Rechowot to wcale nie jest takie nudne i nijakie miasto.

Bo Rechowot to miasto, o którym specjalnie wiele się nie słyszy. Okazuje się jednak, że to położone 20km na południe od Tel Awiwu, zamieszkałe przez ponad 110 000 ludzi, miasto ma w sobie coś ciekawego.

Dla nas, Polaków, ma przede wszystkim interesującą historię. Dlaczego akurat dla nas? Ponieważ to właśnie polscy Żydzi założyli Rechowot w 1890 roku. Członkowie warszawskiej organizacji Menuha Venhala, przy finansowym wsparciu barona Rothschilda, wykupili ziemię na której założyli moszawę – Rechowot. Moszawę, nie moszaw – w tym drugim zarówno ziemia jak i praca jest wspólna, w tym pierwszym ziemia jest w rękach prywatnych, a tylko praca jest wspólna. Sama nazwa, zaproponowana przez barona, wywodzi się ze Starego Testamentu i oznacza „szeroką/swobodną przestrzeń„.

Izaak przeniósł się więc na inne miejsce i wykopał jeszcze inną studnię. O tę studnię już nie było sporów. Izaak dał jej nazwę Rechobot, mówiąc: «Teraz dał nam Pan swobodną przestrzeń, abyśmy się rozmnażali w tym kraju».

Księga Rodzaju, 26:22

Pozostałości winnic

Pozostałości winnic

Ziemie Rechowotu, leżące wówczas na terenach Mandatu Brytyjskiego, były właściwie małourodzajnym pustkowiem. Osadnicy na początku postanowili założyć winnice i plantacje drzew migdałowych. W ciągu kilkunastu lat z powodu ciężkich warunków winnice upadły. Nadal jednak można znaleźć ich pozostałości na terenie miasta. Tym co wyjątkowo obrodziło w owoce, okazały się cytrusy, które nadal są „na topie”. Mniej więcej w tym samym czasie, do osady zaczęli przybywać jemeńscy Żydzi, którzy do dziś stanowią bardzo dużą część populacji Rechowotu. W ciągu kolejnych lat, osada zamieszkała z początku przez 800 osób zaczęła się rozwijać i rozrastać, a w 1950 roku Rechowot otrzymał prawa miejskie.

Obecnie wśród mieszkańców Rechowotu dużą grupę stanowią Żydzi z Jemenu i Etiopii oraz z… Rosji. Rosjanie to w ostatnich latach największa grupa imigrantów; w niektórych miastach – jak Aszdod albo Aszkelon – momentami dużo łatwiej porozumieć się po rosyjsku. W Rechowocie jest ich również sporo, zwłaszcza w obrębie jednej dzielnicy, którą sami ochrzciliśmy „Małą Rosją”. W „Małej Rosji” wiele sklepów opisanych jest po hebrajsku i w cyrylicy (niektóre nawet i tylko w cyrylicy), jest rosyjskojęzyczny antykwariat, a asortyment na sklepowych półkach może zaskakiwać… mało który sklep może się pochwalić tak szerokim wyborem wódki albo świeżej wieprzowiny.

W ciągu pierwszych kilku tygodni, bardzo zdziwiło mnie to, jak często na ulicy słyszałem język angielski. Powód ku temu jest prosty – w niepozornym Rechowocie swoją siedzibę ma Wydział Rolnictwa Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie (jedyny kampus poza Jerozolimą) oraz Instytut Naukowy Wiezmanna. Wydział Rolnictwa oferuje studia oraz możliwość prowadzenia badań na kierunkach przyrodniczych oraz weterynarii. Instytut Wiezmanna przyciąga natomiast studentów, doktorantów i badaczy nauk ścisłych oferując im nowoczesną infrastrukturę na terenie kampusu. W 2011 roku, Instytut został uznany najlepszą placówką naukową poza Stanami Zjednoczonymi według prestiżowego magazynu The Scientist. Wiezmann może pochwalić się także trzema laureatami Nagrody Nobla. Na samym terenie kampusu pochowany jest również sam fundator, Chaim Weizmann wraz z żoną. W trakcie Dnia Niepodległości można również zwiedzać jego rezydencję.

Te dwie uczelnie przyciągają wiele osób z zagranicy, dzięki czemu w bliskim ich otoczeniu (w którym też mieszkam – główne wejście do Instytutu widzę z mieszkania) bardzo często słychać angielski. Przede wszystkim w kilku „wielkomiejskich” knajpkach, barach i kawiarniach, które znajdują się na głównej ulicy miasta.

Gdy tutaj przyjechałem wydawało mi się, że stutysięczne miasto nie będzie miało zbyt wiele do zaoferowania. Wielkością Rechowot przypomina Tarnów albo Koszalin (z całym szacunkiem do mieszkańców Tarnowa i Koszalina!). Należy jednak wziąć poprawkę na wielkość całego Izraela i okazuje się, że mieszkam w 13 największym mieście kraju (w Polsce to by była Częstochowa… gdyby to była pozycja 12 to wtedy byłaby to moja kochana Gdynia). W Rechowocie miesza się jednak trochę styl życia dużego miasta z kawiarniami i barami (czynnymi czasami i w piątkowe wieczory i soboty), a z drugiej strony nadal odczuwalny jest spokojny rytm mniejszego miasta. Choć ten rytm może wynikać w dużej mierze z samej natury Izraela, gdzie wiele rzeczy nie zostało wypartych. Chodzi mi tutaj o małe, rodzinne sklepy i zakłady, fryzjerów, rzeźników, punkty usługowe – w Polsce coraz mniej jest takich miejsc, w wielu przypadkach zastąpiono je sieciowymi odpowiednikami w centrach handlowych. A tutaj na porządku dziennym są pasaże handlowe z małymi sklepami i zakładami, do tego w środku miasta funkcjonuje świetny targ, na którym jestem częstym gościem.

Poza instytucjami naukowymi, które przyciągają obcokrajowców, jest również biznes. Na północy miasta, od kilkunastu lat prężnie rozwija się park technologiczny Tamar, na terenie którego swoje biura mają wiodące firmy biotechnologiczne i hi-tech.  Nie powiem, od jakiegoś czasu próbuję się tam samemu wbić… przynajmniej miałbym blisko do pracy.

Tak jak pisałem na początku, Rechowot leży zaledwie 20km na południe od Tel Awiwu. Niecałe pół godziny jazdy pociągiem, kilka minut dłużej autobusem. Tak blisko, a jednocześnie tak daleko od telawiwskich kosztów życia. I to jest, muszę przyznać, wielki plus tego miejsca. Za czynsz ponad 100m mieszkania w Rechowocie, gdybyśmy chcieli mieszkać w podobnej lokalizacji (czyli w okolicach centrum) w Tel Awiwie, musielibyśmy się zmieścić w kawalerce. Nie wspominając o cenach w barach, kawiarniach czy sklepach (w tym także na targu). OK, Rechowot nie ma tak bogatego życia nocnego czy kulturalnego, co Tel Awiw, ale z drugiej strony to już nie te czasy, żebym co weekend szukał innego klubu. Odnajduję się tutaj doskonale.

A jeśli chodzi o sam festiwal, to przerósł nasze oczekiwania. Myśleliśmy, że będzie czterech mimów na krzyż, a tutaj z użytku wyłączono całą ulicę! Artystów różnej maści było kilkudziesięciu rozstawionych na stanowiskach, pomiędzy którymi kręciły się tłumy widzów. O ile niektóre postaci były bardzo sztampowe i przywodziły na myśl turystyczny deptak w sezonie, to było sporo mocno rozbudowanych występów, gdzie widać było dużo włożonej pracy.

Reklamy

6 uwag do wpisu “Rechowot to nie tylko „ulice”

  1. Pingback: Cnotliwa dobroczynność | Izrael od kuchni

  2. Pingback: Yom Kippur. Dzień Przebaczenia. | Izrael od kuchni

  3. Pingback: Yom Kippur. Dzień Pojednania. | Izrael od kuchni

  4. Pingback: Tel Awiw dwa! Do chodzenia i wydawania! | Izrael od kuchni

  5. Pingback: „Pamiętaj, aby dzień święty święcić” | Izrael od kuchni

  6. Pingback: Tłusty tydzień i cud pomnożenia | Izrael od kuchni

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s