Świętowanie w cieniu suk(k)i

Spośród licznych świąt w judaizmie, trzy z nich nazywa się świętami pielgrzymimi. W dawnych czasach, gdy nad Jerozolimą górowały pierwsza i druga świątynia jerozolimska, obowiązkiem każdego dorosłego i zdrowego mężczyzny było wybranie się w pielgrzymkę do Świątyni. W samej świątyni należało oczywiście złożyć ofiarę.

Jak wspomniałem, świąt jest wiele, a w dawnych czasach pielgrzymka wymagała trochę więcej wysiłku niż upolowanie tanich biletów w WizzAirze. Tak więc ilość ważnych świąt podczas których należało stawić się w Świątyni została ograniczona do trzech – Paschy upamiętniającej ucieczkę z niewoli egipskiej, Szawuot ustanowionego na pamiątkę otrzymania przez Mojżesza Tory oraz trwającego tydzień Sukkotu.

Czytaj dalej

Cnotliwa dobroczynność

Rosz HaSzana to początek nie tylko Nowego Roku ale także dziesięciodniowego okresu zwanego jako „Straszne dni” tudzież „Groźne dni”. W trakcie tych kilku dni ważą się losy żydowskich dusz – otwarte są trzy księgi, a to w której znajdzie się Twoje imię zadecyduje o tym czy trafisz do „nieba” czy do „piekła”.

Aby trafić do „księgi życia” należy być, mówiąc w skrócie, dobrym człowiekiem. A jak zdefiniować dobrego człowieka? Dobry człowiek będzie przestrzegał micwot. Zwłaszcza w oczekiwaniu na Jom Kippur.

Czytaj dalej