Miód zamiast szampana, dźwięk rogu zamiast fajerwerków

O zachodzie słońca w najbliższą niedzielę, żydowskie rodziny – nie tylko w Izraelu – zasiądą wspólnie do odświętnie zastawionych stołów i rozpoczną celebrowanie Żydowskiego Nowego Roku. 5776 roku.

Tak, nowego roku. We wrześniu. Tak, 5776.

Kalendarz żydowski

Żebyście, drodzy Czytelnicy, nie skupiali się zbytnio nad tym dlaczego nowy rok wypada akurat we wrześniu, rozpocznę od szybkiego objaśnienia jak wygląda kalendarz żydowski (zwany również hebrajskim).

Przede wszystkim, skąd Żydzi naliczyli się aż tylu lat? My mamy dopiero 2015 rok, a u nich już 5776. Żeby było logicznie, kalendarz hebrajski nie uznaje za początek liczenia czyichś narodzin, a po prostu początek świata. Skoro świat się zaczął, to można mu zacząć liczyć lata. Datę początku świata – stworzenia Adama i Ewy – wyliczono już około 160 r.n.e. na podstawie tekstu masoreckiego (ujednolicony i oficjalny tekst Biblii hebrajskiej). Według dokładnych wyliczeń, początek świata wypada więc 7 października 3761 r.p.n.e. i to właśnie od tego dnia liczy się kolejne lata w kalendarzu żydowskim.

Ale dlaczego w takim razie Żydowski Nowy Rok wypada w tym roku w połowie września, a nie 7 października? Jeśli uważnie czytaliście moje poprzednie wpisy, to pewnie pamiętacie, że kilka razy wspominałem o tym, że kalendarz żydowski jest kalendarzem lunarnym (obecnie solarno-lunarnym) i opiera się przede wszystkim o fazy księżyca. Stąd ruchomość właściwie wszystkich świąt, których data jest stała w kalendarzu hebrajskim.

Kalendarz hebrajski, podobnie do gregoriańskiego, z którego korzystamy na co dzień, składa się z 12 miesięcy – Nisan, Ijar, Siwan, Tamuz, Ar, Elul, Tiszri, Cheszwan, Kislew, Tewet i Szwat. Ale nie zawsze – co 2-3 lata dodawany jest 13 miesiąc – Adar II – aby „nadrobić” dni zgubione względem kalendarza solarnego. O ile ilość dni w naszym kalendarzu jest właściwie stała (z regularnie występującym rokiem przestępnym), to w rok według kalendarza żydowskiego może trwać od 354-356 do 383-385 dni. Ta duża różnica wynika oczywiście z obecności dodatkowego miesiąca, to te mniejsze różnice wynikają z pewnych wymogów, które tyczą się samego Żydowskiego Nowego Roku. Otóż zgodnie z ustaleniami z IV w.n.e., Żydowski Nowy Rok nie może wypaść w niedzielę, środę albo piątek. Aby odpowiednio „sterować” datą, w niektórych latach zmienia się ilość dni w określonych miesiącach. Zazwyczaj miesiące mają naprzemiennie 29 i 30 dni, ale trzy miesiące mogą mieć (w zależności od roku) jeden dzień więcej. Nie będę się już rozpisywał jak to jest wyliczane, bo o tym można by całą książkę napisać.

Kalendarz hebrajski wskazujący wypadanie 13go miesiąca (Adar II) w latach 1927 - 1948

Kalendarz hebrajski wskazujący wypadanie 13go miesiąca (Adar II) w latach 1927 – 1948

Żeby było jeszcze ciekawiej, to kalendarz żydowski różnie się czyta w zależności od tego, czy potrzebujemy wersji „cywilnej” czy religijnej. Pierwsza wersja zaczyna się od miesiąca tiszri, którego pierwszy dzień to właśnie Żydowski Nowy Rok. W wersji religijnej, tiszri jest 7 miesiącem z kolei.

Rosz HaSzana czyli Głowa Roku

No właśnie – Rosz HaSzana (hebr. רֹאשׁ הַשָּׁנָה, rosh hashana, głowa roku) to właściwa nazwa święta, którego obchody rozpoczną się już w niedzielę po zachodzie. Jak wspomniałem wcześniej, jest to święto upamiętniające stworzenie świata, a będąc bardziej precyzyjnym – stworzenie człowieka, Adama i Ewy. Zarówno w Izraelu jak i w diasporze, Rosz HaSzana trwa dwa dni. Są jednak odłamy, w których nowy rok świętuje się tylko w jeden dzień, tak jak to powiedziano w tekście Tory – są to na przykła Karaici, którzy odrzucają Talmud (który „dodał” drugi dzień do świętowania).

Jest to także pierwsze ze świąt wchodzących w tak zwane „Straszne/groźne dni” (hebr. ימים נוראים, jamim noraim). Jest to 10 dniowy okres pokutny rozpoczynający nowy rok, trwający od Rosz HaSzana zwanego również Dniem Sądu do Dnia Pojednania – Jom Kippur. To czas, w którym Żydzi, również ci mniej religijni, odwiedzają synagogi, pokutują i wyrażają skruchę za swoje przewinienia. Wszystko po to, aby rozpocząć nowy rok z czystym kontem. Jeśli wyraża się skruchę wystarczająco mocno, można mieć wiele rzeczy przebaczonych w ciągu tych 10 dni.

Według wierzeń, właśnie w Rosz HaSzana, w Dzień Sądu, Bóg otwiera trzy księgi: księgę życia, w której zapisane są imiona tych, których czeka niebo; księgę śmierci, która zawiera imiona tych, którym żadne modlitwy nie pomogą i trafią do piekła; oraz księgę, w której widnieją imiona ludzi, którzy mają jeszcze szanse odpokutować swoje grzechy i „przepisać się” do księgi życia. Stąd też wynika jedno z noworocznych pozdrowień „abyście byli zapisani na dobry rok”.

Dla noworocznego okresu charakterystyczny jest również dźwięk szofaru – instrumentu zrobionego z, najczęściej, baraniego rogu. Prawo talmudyczne ściśle określa kiedy i w jaki sposób należy na tym instrumencie grać. Dźwięk szofaru powinien być słyszalny o poranku przez miesiąc poprzedzający Rosz HaSzana. Chodzi o symboliczne przebudzenie Żydów, aby na czas ogarnęli się i nie przespali Dnia Sądu. W dobie wielkich miast, chyba niespecjalnie im idzie to granie, bo przez ostatni miesiąc nie słyszałem szofaru ani razu… może śpię zbyt mocnym snem.

 Słodka kolacja

Uroczystą kolację – seder – rozpoczynającą Rosz HaSzana porównałbym do polskiej kolacji wigilijnej. Zarówno jeśli chodzi o ilość gości (na sederze zeszłorocznym było około 25-30 osób, a w niedzielę przy stole zasiądzie u nas blisko 40) oraz o ilość i symbolikę jedzenia. Symbolika jedzenia w judaizmie to w ogóle coś ciekawego, bo zauważcie, że temat ten pojawia się właściwie przy okazji każdych świąt – czy to PaschaPurim czy Szawuot.

Podczas długiego posiedzenia przy stole, odmawia się modlitwy dziękczynne nad wieloma potrawami i produktami, które na stole znaleźć się muszą. To, co powinno zostać podczas kolacji pobłogosławione i spożyte definiuje znów Talmud. Rodzaje serwowanych dań zależą już jednak od rodziny i ich pochodzenia; główne składniki pozostaną w zasadzie te same, ale inne dania ugotują z nich Żydzi aszkenazyjscy a inne sefardyjscy. Produktami, które na stole pojawiają się właściwie u wszystkich w nieprzetworzonej formie są jabłka i miód, których słodycz ma się rozlać na rozpoczynający się rok i uczynić go dobrym i słodkim. Dlaczego jabłka? Ponieważ Rosz HaSzana wypada akurat w początek sezonu na jabłka, a zwyczaj wymaga zjedzenie świeżych, pierwszych owoców.

Poza nimi, powinno się również zjeść owoce granatu (którego liczne ziarna mają symbolizować owocność nowego roku), pora, dynie, fasolę „czarne oczko”, botwinę czy słodkie daktyle. Nie może również zabraknąć chałki, która wyjątkowo powinna być okrągła aby symbolizować zamknięty cykl roku. Aszkenazyjscy Żydzi, czyli ci z Europy centralnej, stawiają na stole nic innego jak… gefilte fish – rybę w galarecie znaną również jako karp po żydowsku. Ryba, podawana w całości, ma też dodatkowe znaczenie – nietknięta głowa ma symbolizować „bycie głową, a nie ogonem” w nadchodzącym roku. Czyli jak będziemy jeść karpia po żydowsku (którego przez 27 lat życia na oczy nie widziałem), to będziemy hop do przodu i nie zostaniemy w tyle 🙂

Ja, żeby nie zostać w tyle z robotą kończę notkę i lecę do kuchni. I może na siłownię, żeby zawczasu spalić kalorię, które przybędą z niedzielną rozpustą przy stole.

Tym, którzy obchodzą Rosz HaSzana mówię שָׁנָה טוֹבָה – Szana towa! A tym, którzy chcieliby chociaż zasmakować w świątecznych słodkościach odsyłam do wczorajszego przepisu na miodowe ciasto!


Wiecie, że jestem też na Facebooku? I na Instagramie

Reklamy

11 uwag do wpisu “Miód zamiast szampana, dźwięk rogu zamiast fajerwerków

    • Przyznam szczerze, że nie orientuję się. Ryba w galarecie to potrawa Żydów aszkenazyjskich, a ja święta celebruję z rodziną z tradycjami sefardyjskimi – im gefilte fish jest kompletnie nieznana.
      Wydaje mi się jednak, że z tej dwójki możliwy będzie pstrąg, bo w tym rejonie występuje.

      Lubię to

  1. Pingback: Cnotliwa dobroczynność | Izrael od kuchni

  2. Pingback: Yom Kippur. Dzień Przebaczenia. | Izrael od kuchni

  3. Pingback: Yom Kippur. Dzień Pojednania. | Izrael od kuchni

  4. Pingback: Świętowanie w cieniu suk(k)i | Izrael od kuchni

  5. Pingback: Nowy Rok, Novy God czy dzień jak co dzień | Izrael od kuchni

  6. Pingback: Dzień końca zimy | Izrael od kuchni

  7. Pingback: Zamieszanie pod Ścianą Płaczu | Izrael od kuchni

  8. Pingback: Czy to miejsce jest wolne? | Izrael od kuchni

  9. Pingback: Ortodoksów problem z kobietami | Izrael od kuchni

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s