Świętowanie w cieniu suk(k)i

Spośród licznych świąt w judaizmie, trzy z nich nazywa się świętami pielgrzymimi. W dawnych czasach, gdy nad Jerozolimą górowały pierwsza i druga świątynia jerozolimska, obowiązkiem każdego dorosłego i zdrowego mężczyzny było wybranie się w pielgrzymkę do Świątyni. W samej świątyni należało oczywiście złożyć ofiarę.

Jak wspomniałem, świąt jest wiele, a w dawnych czasach pielgrzymka wymagała trochę więcej wysiłku niż upolowanie tanich biletów w WizzAirze. Tak więc ilość ważnych świąt podczas których należało stawić się w Świątyni została ograniczona do trzech – Paschy upamiętniającej ucieczkę z niewoli egipskiej, Szawuot ustanowionego na pamiątkę otrzymania przez Mojżesza Tory oraz trwającego tydzień Sukkotu.

Pierwsze przygotowania do Sukkotu, zwanego również Świętem Szałasów, widać już po zakończeniu pierwszego posiłku po Jom Kippur. Wówczas, zgodnie z tradycją, powinno rozpocząć budowanie sukki – szałasu. Ci, którzy mieszkają w wolno stojących domach z kawałkiem ogrodu obok, stawiają tę prostą konstrukcję właśnie w ogrodzie. A co z mieszkańcami bloków? Oni przecież nie mogą być gorsi, więc zdarza im się budować szałasy na balkonach. A co!

Samo święto rozpoczyna się 15go dnia miesiąca Tiszri czyli w dwa tygodnie po Rosz HaSzana i ledwo pięć dni po Jom Kippur. Sukkot w Izraelu trwa siedem dni. Siedem dni podczas których (teoretycznie) Żydzi powinni zamieszkać w wybudownaych w ogrodach i na balkonach szałasach. Wszystko to na pamiątkę Izraelitów żyjących właśnie w tymczasowych szałasach podczas 40 lat błądzenia w poszukiwaniu Kanaanu, ziemi obiecanej. Mówi o tym Księga Kapłańska.

Przez siedem dni będziecie mieszkać w szałasach. Wszyscy tubylcy Izraela będą mieszkali w szałasach, aby pokolenia wasze wiedziały, że kazałem Izraelitom mieszkać w szałasach, kiedy wyprowadziłem ich z ziemi egipskiej. Ja jestem Pan, Bóg wasz!”

Księga Kapłańska 23, 42-43

Dobrze, że przez te 40 lat mieszkali w szałasach a nie pod gołym niebem. Choć niebo i tak powinno być odrobinę widoczne przez dach sukki. Zgodnie z tradycją, na ściany szałasu można wykorzystać dowolny materiał, dach jednak musi być zbudowany z naturalnych materiałów – liści palmowych czy trzcinowych mat. Ale nie za dużo, nie za gęsto, tak żeby wciąż można było dostrzec gwiazdy. Ale wystarczająco gęsto, żeby dawały cień przed słońcem i w razie czego chroniły przed deszczem (well… nie pamiętam kiedy ostatni raz czułem na skórze izraelski deszcz).

Wszystko po to, aby w ciągu tygodnia trwania święta, sukka dawała schronienie mieszkańcom. Co więksi tradycjonaliści (ale już nie tradycjonalistki) spędzają w szałasie większość czasu, wliczając w to nocny odpoczynek. Cała rodzina powinna się jednak zbierać w suce i tam spożywać codzienne posiłki. No chyba że pada deszcz, wtedy można zostać w domu.

Mimo że Sukkot trwa siedem dni, obecnie tylko pierwszy i ostatni dzień są dniami świątecznymi, dniami wolnymi od pracy na zasadach szabatu. Pozostałe dni są trochę mniej świąteczne. Ludzie chodzą do pracy, sklepy są otwarte, ale w mniejszych i bardziej religijnych społecznościach można się spotkać z ograniczoną pracą i zamkniętymi miejscami. Wszystko jest regulowane przez Talmud, który dni te definiuje jako „chol hameod”, co można przetłumaczyć jako „świąteczne dni robocze”, podczas których określone rodzaje pracy są określone podobnie jak w szabat, a inne dozwolone.

W trakcie trwania Sukkotu obowiązuje kilka tradycyjnych zwyczajów. Nie licząc specjalnych modlitw odmawianych codziennie w ciągu tych siedmiu dni, dochodzi jeszcze jedna micwa – „kołysania” specjalnie skomponowanymi bukietami. W skład takowego wchodzą gałązki palmy daktylowej, mirtu, wierzby oraz etrog czyli owoce cytronu (to taka dziwna cytryna). Są to dary, które wspomniane są w Torze jako ważne w tym okresie i mają symbolizować boże dary, które spotkały Izraelitów po ucieczce z niewoli egipskiej. Cóż, mi niestety nie było dane zaobserwowanie tego zwyczaju. Bywa. Nie wszyscy przecież kładą pod opłatek siano w wigilijny wieczór. Swoją drogą, w okolicy Sukkotu, ceny etrogu zostają wywindowane do jakichś kosmicznych wartości, często i trzycyfrowych za sztukę. A to dlatego, że żeby owoc był koszerny (a jakże) nie może być z niczym nigdy krzyżowany ani szczepiony. Uprawy kilku „pierwotnych” gatunków są regularnie kontrolowane przez rabinów i otrzymują stosowne certyfikaty. A wiadomo, wszystko kosztuje. Tutaj też taka ciekawostka – w Stanach jest ponoć tylko jedno gospodarstwo uprawiające koszerny cytron. I nie należy ono nawet to Żydów.

Symbolika płodów rolnych jest ważna również dlatego, że Sukkot ma też drugie znaczenie – mniej religijne. Jest to święto rolne oznaczające koniec żniw. W dawnych czasach, podczas zbierania ostatnich płodów rolnych, Izraelici wyruszali w pole na siedem dni, gdzie budowali tymczasowe namioty. To kolejny przykład święta, którego znaczenie i pochodzenie religijne miesza się z bardziej przyziemnymi sprawami.

Ostatni dzień Sukkotu, to tak jak wspomniałem pełny dzień świąteczny. Nazywa się go „Simchat Tora”, czyli „radość Tory”. Tego dnia wyjmuje się zwoje Tory ze specjalnej szafy w synagodze i w radosnej procesji okrąża się siedmiokrotnie synagogę. Tego dnia, nawet małe dzieci mogą dostąpić zaszczytu dotknięcia świętych zwojów – nie muszą czekać na Bar/Bat Micwę.

W każdym razie, ja już teraz się cieszę, że świąteczny maraton się kończy. Mnogość świątecznych kolacji mnie w ostatnich tygodniach przytłoczyła. Zaczyna mnie też przytłaczać to, co te obiady zrobiły z moim ciałem. Czas wrócić na siłownię 🙂


Wiecie, że znajdziecie mnie na Facebooku i na Istagramie?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s