Tel Awiw raz! Artystycznie i architektonicznie.

Aż sam się sobie dziwię, że ta notka powstaje dopiero teraz. Po ponad pół roku pobytu tutaj. No ale cóż, na wszystko kiedyś przyjdzie czas i najwidoczniej właściwy moment na ten wpis przyszedł właśnie teraz.

Zapraszam więc na, może i przez niektórych wyczekiwany, spacer po Wzgórzu Wiosny. Spacer po wyjątkowym Tel Awiwie. Pierwszy spacer.

Blue and yellow

A post shared by Matt (@matt_franckey) on

Tel Awiw to jedno z tych miast, które wielu traktuje w systemie zero-jedynkowym. Albo człowiek się w nim zakochuje od pierwszej wizyty, albo zaczyna tego miasta nienawidzić i tylko czeka na wyjazd gdzieś indziej. Na przykład do Jerozolimy, bo Tel Awiw to zdecydowanie NIE JEST Jerozolima. Tel Awiw to właściwie przeciwieństwo Jerozolimy pod wieloma względami. 

I choć staram się operować trochę szerszym spektrum ocen, to nadal bliżej mi będzie do tych, którzy Tel Awiw uwielbiają. Ale z moich ust raczej nie padnie stwierdzenie „Uwielbiam Tel Awiw”. Prędzej lubię. Ale mniejsza o to… 

Na początek rozprawię się z dwoma mitami na temat Tel Awiwu, które wciąż zdarza się usłyszeć. Pierwszy z nich dotyczy ważności miasta. Pewni siebie mieszkańcy z pewnością chcieliby, aby ich miasto było najważniejsze, natomiast póki co jest trochę inaczej. Tel Awiw nie jest stolicą kraju. Nie według izraelskiego prawa. Jest to temat drażliwy, gdyż społeczność międzynarodowa nie do końca uznaje taki stan rzeczy; stąd też wiele krajów ma swoje konsulaty i ambasady właśnie tutaj, podczas gdy Jerozolima (zgodnie z ustawą z 1980) jest stolicą z siedzibą prezydenta, parlamentu czy Sądu Najwyższego.

Po drugie, Tel Awiw nie jest też największym/najludniejszym miastem. Czterystutysięczny Tel Awiw pod względem populacji jest numerem dwa, zaraz po blisko dwa razy większej Jerozolimie. Dystrykt Tel Awiw, jeden z sześciu dystryktów, na które podzielony jest Izrael, jest dopiero trzeci pod względem ludności. Bezkonkurencyjna jest natomiast metropolia, którą tworzy to nadmorskie miasto wraz z przyległymi mniejszymi miejscowościami. Obszar ten nazywa się Gusz Dan, a w jego zasięgu mieszka blisko cztery miliony mieszkańców, co stanowi ponad 40% populacji całego Izraela. Na mapce, która znajduje się na końcu wpisu możecie włączyć warstwę „Miasto-dystrykt-metropolia”, żeby zobaczyć zasięg Gusz Dan. 

Gusz Dan widziane z Azrieli Observatory

Gusz Dan widziane z Azrieli Observatory

Ogrom miasta i zasięg Gusz Dan można w pogodny dzień podziwiać z Azrieli Observatory, czyli punktu widokowego zlokalizowanego na 49 piętrze jednej z wież centrum Azrieli. Nie będę krył, że jest to jeden z moich ulubionych budynków w mieście. W ich prostocie jest coś fascynującego, zwłaszcza gdy są podświetlane po zmroku. Samo Azrieli to kompleks trzech wieżowców o różnym przekroju – okrągłym, kwadratowym i trójkątnym. Pomiędzy nimi zlokalizowane jest całkiem spore (po odwiedzeniu jednego z centrów handlowych w Rishon LeZion nic nie jest takie samo) centrum handlowe, które właściwie niczym nie różni się od Złotych Tarasów czy Arkadii. 

My favourite one #Azrieli in #TelAviv

A post shared by Matt (@matt_franckey) on

Przy samym Azrieli znajduje się stacja kolejowa Tel Aviv HaShalom, toteż jest to punkt w którym często zaczynam swoje wizyty w Tel Awiwie. I wydaje mi się, że dla kogoś przyjeżdżającego koleją na zwiedzanie będzie to doskonały punkt startowy. Naprzeciwko Azrieli znajduje się Sztab Generalny Sił Obronnych Izraela, który przyciąga uwagę dość charakterystycznym budynkiem-łukiem z lądowiskiem dla helikopterów. Stąd też w tej okolicy wyjątkowo dużo mundurowych. Mijając jednak teren wojskowy i przechodząc przez kolejną ulicę (oczekiwanie na zielone trwa więcej niż sam spacer) dochodzimy do terenu Sarony, który po odrestaurowaniu stał się bardzo popularnym adresem.

W drugiej połowie XIX wieku teren ten został wykupiony przez członków niemieckiego zakonu protestanckiego Templer (nie mylić z Templariuszami), którzy wybudowali jedną z najnowocześniejszych wówczas osad. Obecnie, po trwających blisko dekadę pracach budowlano-rekonstrukcyjnych (budynki musiały zostać przesunięte w związku z budową ważnych arterii komunikacyjnych) w ocalałych domach znajdują się mniej lub bardziej desginerskie sklepy i restauracje. Warto jednak przespacerować się pomiędzy nimi, gdyż architektonicznie wyróżniają się z otaczającego ich lasu wieżowców. Polecam też zajrzeć do niedawno otwartego Sarona Market czyli zadaszonej hali targowej zlokalizowanej u podnóża trzech apartamentowców na południe od domków. Wśród kilkudziesięciu stoisk znaleźć można między innymi sklepo-bar z izraelskimi piwami rzemieślniczymi, sklep z bogatą ofertą oliw, olejów, octów balsamicznych i nalewek, czy też stoisko ze świeżymi rybami i owocami morza (co nie jest specjalnie częste, bo przecież owoce morza są trefne). A do tego kilka kawiarni i restauracji firmowanych nazwiskami znanych izraelskich kucharzy. Taka Hala Mirowska na sterydach i trochę dla snobów. (zauważyłem, że co market to muszę go porównać do Hali Mirowskiej… jednak te lata w Warszawie odbiły na mnie piętno)

Mural przy ulicy Leonardo da Vinci

Mural przy ulicy Leonardo da Vinci

Robiąc zygzaka północ-południe, północ-południe z okolic Sarony można się szybko udać „w górę mapy” (o ile mamy ją zorientowaną na północ 😉 ). Najszybciej chyba przejść ulicą Leonarda da Vinci. którą łatwo rozpoznać po charakterystycznym muralu. Jest na nim wszystko to, z czego Tel Awiw może być znany lub co ważnego się tutaj wydarzyło (a co częściowo pojawi się w kolejnych akapitach) – charakterystyczna linia brzegowa z wyróżniającą się starą Jaffą, typowa dla Tel Awiwu zabudowa w stylu Bauhaus, marsze po zamordowaniu premiera Itzaaka Rabina, tęczowe flagi, Meir Dizengoff (pierwszy burmistrz miasta) czy ojciec syjonizmu Teodor Herzl.

Na końcu ulicy da Vinciego znajduje się duży kompleks artystyczny – Tel Aviv Performing Arts Centre, w skład którego wchodzi między innymi Opera Izraelska i Teatr Cameri. Ja się tutaj jednak zapuszczam w innym celu. To właśnie tu znajduje się mój kolejny ulubiony budynek w Tel Awiwie, a mianowicie nowe skrzydło Tel Aviv Museum of Art. Przed tą bardzo nieregularną bryłą mógłbym siedzieć i się po prostu na nią gapić. Zostało ono otwarte dla zwiedzających w listopadzie 2011 roku, a wystawiane w nim są głównie dzieła współczesnych izraelskich artystów z różnych dziedzin sztuki. Samo otwarcie zresztą zostało uświetnione genialnym wręcz video-mappingiem połączonym z występem The Young Professionals (tym razem jednak bez Uriela).

Samo muzeum skupia się na sztuce XX wieku; wśród artystów których dzieła można zobaczyć na wystawie stałej znajdują się między innymi Picasso, Klimt, Pollock, Miro, Lichtenstein czy Kadishman. Niektórym z Was ten ostatni może być też znany z projektu wykonanego dla Muzeum Żydowskiego w Berlinie – chodzi o kilka tysięcy żeliwnych twarzy rozsypanych po ziemi. Gdy się po nich przechodzi wydają zgrzytający dźwięk, który brzmi trochę jak ludzkie krzyki. Fragment tej instalacji można też zobaczyć w nowej części telawiwskiego muzeum. Spod ręki Kadishmana wyszły też rzeźby sprzed budynku muzeum oraz charakterystyczna rzeźba sprzed budynku Habimy. Sama Habima, znajdująca się kilka ulic dalej, to nic innego jak Teatr Narodowy Izraela. Co interesujące, sama grupa teatralna została założona w 1912 roku w Białymstoku i była pierwszą grupą wystawiającą sztuki po hebrajsku. W 1928 grupa przyjechała do Palestyny i tutaj osiadła formując Teatr Narodowy. Zaraz obok budynku Habimy znajduje się Audytorium Manna – największa sala koncertowa w Izraelu będąca również siedzibą Filharmonii Izraelskiej. Występ w tym audytorium dla izraelskiego artysty to niemałe wyróżnienie.

Budynek Herty i Paula Amir, Tel Aviv Museum of Art

Budynek Herty i Paula Amir, Tel Aviv Museum of Art

Wracając jednak do muzeum… po wejściu do głównego budynku, po prawej stronie, na ścianie wiszą nietypowe obrazy-instalacje stworzone przez Izraelczyka Yaacowa Agama. Artysta ten przedstawiany jest jako jeden z ważniejszych twórców sztuki kinetycznej. Co to takiego ta sztuka kinetyczna i dlaczego nazwałem ten obraz instalacją? Sztuka kinetyczna to nurt w sztuce nowoczesnej, który skupia się na ruchu, na zmianie. U Agama ta zmiana nie wynika z ruchu samego dzieła, a z ruchu obserwatora. Jego obrazy z każdego miejsca będą wyglądały inaczej, a przechodząc wzdłuż nich można zaobserwować jak się zmieniają. Nie trzeba jednak płacić za bilet do muzeum (choć jeżeli macie czas i interesujecie się trochę sztuką, to zachęcam!), żeby przekonać się, o co chodzi ze sztuką kinetyczną w wydaniu Agama. W Tel Awiwie są dwa miejsca, dwa obiekty zaprojektowane przez niego w tym samym duchu. Pierwszy to fontanna na placu Dizengoffa, której wykonanie zajęło artyście blisko dekadę. Trudno opisać jej wygląd słowami, mam nadzieję że wystarczą Wam zdjęcia. I informacja, że o określonych porach fontanna ożywa, kręci się. Drugi to fasada nadmorskiego hotelu Dan, która wyróżnia się żywymi kolorami (można by znów powiedzieć, że tęczowymi) i, podobnie jak instalacje w muzeum czy fontanna, zmienia się w zależności od naszego położenia. 

Kinetic.

A post shared by Matt (@matt_franckey) on

Zarówno Habima z rzeźbą Kadishmana jak i fontanna Agama znajdują się w obrębie tak zwanego Białego Miasta, czyli największego na świecie skupiska budynków w stylu Bauhaus i stylu międzynarodowym. W skrócie, Bauhaus i styl międzynarodowy to dwa nurty architektury modernistycznej, które zaczęły się kształtować w pierwszych dekadach XX wieku. Domem tego pierwszego, dominującego w Białym Mieście, stylu są Niemcy. Rozkwit nazizmu zmusił Żydów, w tym oczywiście architektów, do ucieczki z kraju jeszcze przed początkiem wojny; wielu z nich trafiło na tereny Palestyny, co zgrało się w czasie z wielkimi planami rozbudowy Tel Awiwu. Ich partycypacja w projektowaniu miasta owocowała zbudowaniem ponad 4 tysięcy budynków właśnie w stylu Bauhausu. Zamysłem Bauhausu było połączenie funkcjonalizmu efektu końcowego nie tylko z procesem technologicznym, ale także z potrzebami mieszkańców. Oczywiście, szkoła Bauhausu musiała dostosować trochę swoje założenia do panującego w Izraelu klimatu; nie zmieniło to jednak pewnych podstaw tego stylu. Chociażby budowania na pilarach – parter to zazwyczaj pusta przestrzeń z pilarami podtrzymującymi kolejne piętra. Dzięki temu z jednej strony mamy  naturalne chłodzenie tak ważne na tej szerokości geograficznej jak i wolną przestrzeń na dole, która w założeniu miała być dla dzieci, a obecnie jest często zawłaszczana przez samochody, a z drugiej strony na kolejnych kondygnacjach można ograniczyć ilość ścian nośnych wewnątrz mieszkań, co pozwala na otwarty plan i dostosowanie przestrzeni do potrzeb mieszkańców. Do tego dochodzą charakterystyczne dla Bauhausu balkony czy płaskie dachy, które można zaadaptować, na przykład na wspólny taras. Integracja mieszkańców budynku również była elementem filozofii Bauhausu.

Od 2003 roku Białe Miasto w Tel Awiwie wpisane jest na Listę światowego dziedzictwa UNESCO jako największe skupisko modernistycznych budynków. Aby zobaczyć jak Bauhaus wygląda w praktyce najlepiej się zgubić. Zabłądzić gdzieś w okolicy Alei Rothschilda, ulicy Dizengoffa czy pomiędzy ulicami Frishmana i Gordona. Można też udać się w okolice ulicy Bialika, gdzie znajduje się również stary budynek urzędu miasta, kiedyś hotel, obecnie centrum kulturalne, a epizodycznie ambasada USA w Bejrucie (kto oglądał drugi sezon Homeland na pewno rozpozna ten budynek).

Instalacje wspomnianego wcześniej Agama to nie jedyne przykłady sztuki w przestrzeni publicznej. Tel Awiw to miasto, które jest wręcz przepełnione sztuką uliczną, street artem. Wystarczy zejść z głównej ulicy, wejść pomiędzy domy i zacząć się rozglądać. I nagle okazuje się, że na każdym budynku coś jest. I nie chodzi o znane z gorszych dzielnic polskich miast bohomazy zostawione przez rycerzy w ortalionie. Można trafić na pojedyncze malunki, można trafić na rozsiane po całym mieście znaki rozpoznawcze konkretnych artystów, a czasami w oczy rzucają się namalowane od szablonu grafiki; mniej lub bardziej rozbudowane. Na przykład w 2011 roku na wielu budynkach odrysowany był symbol serca z podpisem „Love revolution”, co związane było z licznymi protestami dotyczącymi kosztów życia

Wśród charakterystycznych artystów można wyróżnić chociażby brytyjskiego artystę AME 72, którego znakiem rozpoznawczym są ludziki LEGO. Ma też na koncie kilka innych projektów, które mi osobiście przywodzą na myśl starsze prace klasyka gatunku – Banksy’ego. Na jego prace można się natknąć spacerując po ulicach Bograshow i Pinsker. Innym artystą, który korzysta z motywu ludzików jest Adi Sened. Z tą tylko różnicą, że on korzysta z trochę bardziej abstrakcyjnych „kartonowych” ludzików. Jego postaci w różnych „kostiumach” i sytuacjach rozsiane są po całym mieście.

Adi Sened

Adi Sened

Za wszechobecnymi bakłażanami, które pojawiają się w mieście od 2010 stoi niejaki EPK – Egg Plant Kid. Marchewki to już jednak nie jego sprawka.

Znakiem rozpoznawczym DEDE są w ostatnich latach plastry, którymi próbuje uleczyć miasto. Charakterystyczne opatrunki można zauważyć jadąc pociągiem od południa, pomiędzy stacjami Hagana i HaShalom. Umieszcza je też na lekko zdeformowanych twarzach, które maluje w południowych częściach miasta. DEDE jest również odpowiedzialny za wielką szczękę namalowaną na pozostałości dyskoteki Delfinarium, która została zniszczona w wyniku samobójczego ataku w 2001 roku.

DEDE

DEDE

Mówią o street artcie w Izraelu nie można nie wspomnieć o Rami Meirim, którego prace zdobią nie tylko Tel Awiw ale także inne miasta w kraju jak i za granicą. Ramiego nazywa się ojcem izraelskiego street artu, gdyż jego pierwsze prace zaczęły pojawiać się na ulicach już w latach 80 ubiegłego stulecia. Do chyba najbardziej charakterystycznych można zaliczyć mural przy Gordon Beach przedstawiający nic innego jak ludzi na plaży, grajków na balkonie przy ulicy Nahalat Binyamin czy dziewczynę z afro z bluszczu przy ulicy Nehemiah, niedaleko plaży. 

Warto również zwrócić uwagę na prace takich artystów jak Klone, Broken Fingaz Crew, Know Hope czy Maya Gelfman, która w swoich instalacjach często korzysta z włóczki. Aby zapoznać się z ich twórczością, bez konieczności wychodzenia z domu, polecam www.telavivstreetart.com. Gdzieniegdzie można jeszcze znaleźć pozostałości z „Faces of the revolution” z 2011 roku, kiedy to Tel Awiw (i nie tylko) był oplakatowany zdjęciami mieszkańców na charakterystycznym kropkowanym tle. Wszystko za sprawą francuskiego artysty JR, o którym pisałem przy okazji protestów społecznych

Ach, i bym prawie zapomniał o instalacji, z którą chyba każdy będący w porcie w Jaffie, ma zdjęcie (a kto nie ma, ten trąba!). Chodzi mianowicie o projekt „People with wings” Yochaia Matosa. 

People with wings

People with wings

Wiele prac ulicznych artystów można znaleźć w południowych dzielnicach miasta – Florentine i Neve Tzedek. O ile Florentine należy raczej do mało interesujących dzielnic, to do Neve Tzedek warto zajrzeć. Jest to pierwsza żydowska osada poza granicami Jaffy zbudowana w 1887 roku, jeszcze przed oficjalnym ustanowieniem miasta Tel Awiw w 1909 roku. Mieszkańcy zadecydowali, żeby ulice były wąskie, a domy raczej niskie, utrzymane w popularnym wówczas stylu secesyjnym. Wraz z późniejszą rozbudową dzielnicy zaczęły się też pojawiać elementy Bauhausu. Sama dzielnica, jak to często bywa, miała swoje lepsze i gorsze momenty; na początku XX wieku upatrzyła ją sobie inteligencja, a już 50 lat później w wyniku rozbudowy miasta na północ była popadającym w ruinę slumsem. W latach 80’ rozpoczęto program odrestaurowania zabudowy i jej zachowania. Niedługo potem Neve Tzedek na nowo stało się bardzo modną dzielnicą z popularnymi restauracjami, galeriami i sklepami z raczej ekskluzywnym rękodziełem. W każdym razie, warto się w te rejony zapuścić, ponieważ architektura jest faktycznie interesująca. W obrębie samej dzielnicy znajdują się też dwa warte odwiedzenia miejsca.

Ulicę od Neve Tzedek

Ulicę od Neve Tzedek

Pierwszym jest stara stacja kolejowa Jaffa. W latach 1892-1948 z tejże stacji odjeżdżały pociągi do Jerozolimy. Na początku XXI wieku stację odrestaurowano i urządzono wokół niej centrum kulturalne o wdzięcznej nazwie HaTachana – Stacja. Obecnie, miejsce to jest domem kilku kolejnych sklepów z rękodziełem, w czwartki wieczór zamienia się w małe targi mody, na których wystawiają się młodzi projektanci. Natomiast w piątki rano, stoiska z ubraniami znikają a pojawiają się nowe z organiczną żywnością.

Drugim miejscem jest Centrum Tańca i Teatru Suzanne Dellal. Sama instytucja została założona dopiero w latach 80 ubiegłego wieku, natomiast budynki w których znajdują się sale koncertowe pochodzą z początku XX wieku, kiedy to pełniły funkcję szkoły żeńskiej. Cały kompleks składa się z 4 budynków z różnej wielkości scenami i salami prób, będących domem dla Zespołu Tańca Bat-Szewa, Teatru dla Dzieci i Młodzieży Orna Porat oraz Teatru Tańca Inbal. Pierwszy i ostatni skupiają się na tańcu nowoczesnym, który nota bene w Izraelu kwitnie. Poza tym, w centrum organizowane są różnego rodzaju inne projekty artystyczne, w tym mój ulubiony YouMake:ReMake autorstwa Renany Raz. YM:RM dokonuje scenicznej interpretacji… klipów z YouTube’a… Poniżej możecie zobaczyć mój ulubiony. I niech to będzie koniec dzisiejszej wycieczki. Do Tel Awiwu jeszcze kiedyś wrócimy…

Ah, no i oczywiście mapka poglądowa. A więcej zdjęć telawiwskiej sztuki i architektury – na Facebooku!


Więcej zdjęć znajdziecie na Facebooku i Instagramie!

Reklamy

7 uwag do wpisu “Tel Awiw raz! Artystycznie i architektonicznie.

  1. Pingback: 5 lat, 3 miesiące, 23 dni niewoli. I Homeland. | Izrael od kuchni

  2. Pingback: (S)pokój w układzie 50/50. | Izrael od kuchni

  3. Pingback: Tel Awiw dwa! Do chodzenia i wydawania! | Izrael od kuchni

  4. Pingback: „Pamiętaj, aby dzień święty święcić” | Izrael od kuchni

  5. Pingback: Moi dźwiękowcy Izraela, część I | Izrael od kuchni

  6. Pingback: Moi dźwiękowcy Izraela | Izrael od kuchni

  7. Pingback: Dni wolne i grillowanie po Izraelsku | Izrael od kuchni

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s