5 lat, 3 miesiące, 23 dni niewoli. I Homeland.

Wczoraj na blogowe konta na Instagramie i na Facebooku wrzuciłem poniższe zdjęcie i obiecałem wyjaśnienie o co chodzi. I zrobię to w tym poście. Póki co pewnie Wam jeszcze trochę zamąciłem w głowie dodając ten szczegółowy okres z tytułu tejże notki. I jeszcze ten „Homeland”. A to nie wszystko… Ale spokojnie! Jak doczytacie do końca, to wszystko będzie jasne!

No dobra, to od czego by zacząć? Chyba tradycyjnie zacznę – od dupy strony, od końca. A mianowicie od jednego z popularniejszych amerykańskich seriali ostatnich lat – „Homeland”. Już nie pierwszy raz o tym serialu wspominam (np. oprowadzając po Tel Awiwie), pewnie dlatego że wrócił z kolejną serią, ale nie na niej się skupię.

Pierwszy sezon serialu z Claire Danes i Damianem Lewisem zgarnął najważniejsze nagrody; ma na swoim koncie zarówno Emmy jak i Złote Globy. Mamy oto serial, który został według wielu krytyków okrzyknięty najlepszym serialem 2011 roku, najlepszą premierą. O „Homeland” mówiono w samych superlatywach; że powiew świeżości, że coś oryginalnego, że świetny komentarz do atmosfery panującej w USA po atakach terrorystycznych z 11go września.

Jeśli ktoś o „Homeland” wcześniej nie słyszał, to słów kilka o fabule. Poznajemy cierpiąca na chorobę afektywną dwubiegunową agentkę CIA, Carrie Mathison (Claire Danes), która po nieautoryzowanej akcji w Iraku, zostaje przeniesiona do jednostki walczącej z terroryzmem. Z Iraku przywozi wiadomość, której dowiedziała się od jednego z amerykańskich więźniów – Al Ka’ida przeciągnęła na swoją stronę jednego z amerykańskich jeńców. Kogo? Nie wiadomo. Niedługo później, do kraju powraca sierżant Marines, Nicholas Brody (Damian Lewis). Pojmany w 2003 roku przez Al Ka’idę, przez kilka lat uznawany za zaginionego w akcji, pojawia się w kraju jako bohater. A w głowie agentki Carrie trybiki pracują, przez co pojawia się myśl, że to właśnie Brody został „odwrócony” i planuje zamach na amerykańskiej ziemi. Carrie postanawia go przejrzeć i udaremnić atak.

Taki jest właśnie punkt wyjścia pierwszego sezonu „Homeland”, potem jest różnie – dramatycznie, wybuchowo, ckliwie – ale serial cały czas trzyma jako-taki poziom. I tak od 5 sezonów.

No dobrze, ale co to ma wspólnego z Izraelem? Każdy, kto mnie zna i kto ogląda(ł) „Homeland” usłyszał ode mnie to, co amerykańscy krytycy w większości przemilczeli przy okazji piania z zachwytu nad tym „świeżym” serialem. Otóż… „Homeland” wcale nie jest taki oryginalny, gdyż powstał jako adaptacja serialu, tak tak zgadliście, izraelskiego – „Hatufim” (hebr. חטופים, „uprowadzeni”).

Izraelski pierwowzór miał swoją premierę w izraelskiej telewizji w 2010 roku. Premierowy sezon został najwyżej ocenianym serialem dramatycznym w historii izraelskiej telewizji i przyniósł twórcy, Gideonowi Raffowi (odpowiedzialnemu również za „Homeland”) oraz aktorom kilka ważnych nagród. Bardzo dobre przyjęcie przez krytyków i widzów doprowadziło do nakręcenia drugiego (i póki co ostatniego) sezonu, który trafił na ekrany w 2012 roku. Jednak izraelska rzeczywistość w odniesieniu do serialu była w 2012 roku inna niż w 2010. Dlaczego? Zaraz do tego dojdę.

„Hatufim” różniło się trochę od amerykańskiej adaptacji (co w sumie nie powinno dziwić). Fabuła została osadzona w 2008 roku – wtedy też izraelscy oficjele finalizują negocjacje, w rezultacie których do kraju ma wrócić trzech żołnierzy pojmanych siedemnaście (tak, 17) lat wcześniej. Tylko dwóch z nich spotyka na lotnisku swoich bliskich i rodzinę. Siostra trzeciego musi pogodzić się z tym, że do Izraela wróciły zwłoki. Poza rutynowymi badaniami, Uri (Ishai Golan) i Nimrod (Yoram Toledano) poddani są również dość intensywnemu przesłuchaniu, które ma ustalić co się z nimi działo przez te 17 lat nieobecności i czy przypadkiem żaden z nich nie został „odwrócony”. W ich historiach pojawia się jednak kilka niespójności, które należy wyjaśnić. Czyli prawie to samo co u Amerykanów

To, co bardzo mnie zainteresowało w „Hatufim”, to fakt że w przeciwieństwie do „Homeland”, wątek spiskowy jest na drugim planie. Izraelski serial skupia się przede wszystkim ludziach. Po 17 latach do „prawdziwego świata” wracają ludzie, którzy blisko połowę życia spędzili w niewoli, odcięci od świata, od mediów, od innych. Nikt nie wie, co siedzi w ich głowach, z jakimi demonami muszą walczyć. Nikt też specjalnie nie wie jak pomóc im z przystosowaniem się do nowych realiów. I nie chodzi tu o powrót do rodzin, ale też takie rzeczy jak oswojenie ich z postępem technologicznym, który miał miejsce w trakcie ich nieobecności. Jest w serialu taka scena, w której jeden z bohaterów zostaje skonfrontowany z Internetem, który przecież w 1990 roku był w powijakach, i nie wie właściwie co z tym zrobić. Na ratunek przychodzi mu nastoletnia córka, dla której Internet to chleb powszedni.

Powrót Nimroda i Uriego to również kompletnie nowa sytuacja dla ich rodzin, które w ciągu ich nieobecności różnie sobie radziły. Żona Nimroda, Talia (grana przez Yael Abecassis, która pojawiła się również w „Shiva„) większość czasu spędziła aktywnie zaangażowana w różnego rodzaju akcje, których celem było sprowadzenie żołnierzy do kraju. W międzyczasie sama wychowywała córkę i syna, z którym była w ciąży w momencie uprowadzenia męża. Ona przez te lata stała się niejako osobą medialną, twarzą protestów, kobietą-żoną symbolem. Zupełnie inaczej było z narzeczoną Uriego, Nurit (Mili Avital), która dość szybko straciła nadzieję na powrót ukochanego i ułożyła sobie życie z jego bratem. O czym on po powrocie ma nie wiedzieć. Ocena postaw Talii i Nurit nie jest jednak prosta, o czym same bohaterki dyskutują między sobą w kolejnych odcinkach. Mimo że trzeci pojmany wraca w trumnie, fabuła nie zapomina o jego siostrze, która próbuje sobie poradzić z nieobecnością brata, zwłaszcza w obliczu szczęścia pozostałych dwóch kobiet.

Więcej o fabule nie powiem, tylko zachęcę do obejrzenia. Zwłaszcza jeżeli wolicie trochę bardziej ambitne produkcje – „Hatufim” będzie świetnym wyborem.

Ale co „Homeland” i „Hatufim” ma wspólnego ze zdjęciem z początku tekstu, 4 latami z jego podpisu i tytułowymi 5 latami? Wyobraźcie sobie, że fabuła obu tych seriali wcale nie jest taka bardzo fikcyjna.

Gilad Shalit był jednym z tysięcy rekrutów, którzy w 2005 roku rozpoczęli obowiązkową służbę wojskową. Jednostka w której służył w czerwcu 2006 stacjonowała na pograniczu ze Strefą Gazy, gdzie 25 czerwca doszło do wymiany ognia. Uzbrojeni żołnierze Hamasu wdarli się na teren Izraela wykorzystując sieć podziemnych tuneli i otworzyli ogień do stacjonujących tam żołnierzy izraelskich. Dodatkowo wspierał ich ostrzał prowadzony z terenu Gazy. W wyniku tego ataku zginęło dwóch izraelskich żołnierzy oraz dwóch palestyńskich. Jeden Izraelczyk został pojmany – Gilad Shalit. Był pierwszym pojmanym żołnierzem IDF od 1994 roku.

W kolejnych dniach strona palestyńska stawiała swoje warunki dotyczące przedstawienia samego dowodu życia Shalita w zamian za uwolnienie więzionych kobiet i osadzonych nieletnich. Izrael odrzucał wszystkie takie żądania. W międzyczasie przeprowadził próbę odbicia Gilada. Nieskuteczną.

Gilad Shalit pozostał w niewoli dokładnie 5 lat, 3 miesiące i 23 dni. W tym czasie jedynym „twardym” dowodem życia było wideo opublikowane we wrześniu 2009 roku. Sprawie sprowadzenia Gilada do kraju całkowicie poświęcili się jego rodzice. Przez cały ten czas nie tracili nadziei i organizowali różnego rodzaju marsze, demonstracje i protesty przypominające o ich synu. Nawoływali zarówno do ministra obrony jak i do premiera, aby przyłożyli się do uwolnienia Gilada. To najpewniej na nich wzorowana była postać Talii w „Hatufim” – poświęciła swoje życie na walkę o sprowadzenie uprowadzonych żołnierzy.

W czasie gdy w miastach pojawiały się wymalowane od szablonu podobizny Shalita, a jego twarz pojawiała się na dziesiątkach plakatów podczas różnych demonstracji (także podczas jednej z demonstracji społecznych z lata 2011; w Tel Awiwie w dniu urodzin syna przemawiał ojciec Gilada Shalita) rząd prowadził negocjacje z Hamasem. Ostatecznie udało im się dojść do dość kontrowersyjnego porozumienia. W wyniku umowy zawartej z pomocą Egiptu, Gilad Shalit miał zostać uwolniony w zamian za wypuszczenie z izraelskich więzień 1027 palestyńskich więźniów. Mówi się, że byli oni odpowiedzialni za zamachy w których życie straciło blisko 600 Izraelczyków. Mimo że większość Izraelczyków popierała taką umowę, znalazła się jednak grupa obywateli, dla których taki układ był nie do zaakceptowania. Przypomina mi się tutaj kolejna scena z „Hatufim”, w której do jednego z uwolnionych żołnierzy podbiega na ulicy krewny ofiary, która zginęła z rąk terrorysty wypuszczonego z więzienia w zamian za sprowadzenie Nimroda i Uriego i wykrzykuje mu w twarz co myśli o takiej wymianie. To są takie socjologiczne i psychologiczne drobiazgi, których w „Hatufim” jest wiele, a których ewidentnie brakuje (przynajmniej mi) w „Homeland”.

Gilad Shalit salutuje premierowi Natenyahu chwilę po powrocie do Izraela. Źródło: AP

Gilad Shalit salutuje premierowi Natenyahu chwilę po powrocie do Izraela. Źródło: AP

18 października 2011 roku obie strony dotrzymały umowy. Pamiętam, że siedząc w pracy śledziłem na bieżąco relację z całej operacji i wymieniałem wiadomości ze swoim Partnerem. Według jego relacji, to był bardzo mało produktywny dzień dla izraelskich firm – cały Izrael zebrał się wokół odbiorników i śledził prowadzoną na żywo transmisję z przebiegu operacji.

Cała akcja musiała być szczegółowo zaplanowana i została podzielona na dwa etapy. W trakcie pierwszego, Izrael zwolnił z więzień 477 osób, które zostały przetransportowane do Egiptu. W tym samym czasie Hamas przekazał Gilada Shalita przedstawicielom egipskim, a ci następnie oddali go władzom izraelskim. Pozostałych 550 więźniów zostało uwolnionych dwa miesiące później. Warunki umowy określały również niejako docelowe miejsce przebywania wypuszczonych – część z nich mogła powrócić do swoich domów na Zachodnim Brzegu i w Strefie Gazy, inni mieli zakaz wjeżdżania na teren Autonomii Palestyńskiej i Izraela.

Przez kilka kolejnych tygodni, Gilad Shalit nie schodził z pierwszych stron gazet. Opinia publiczna wiedziała o wszystkim, łącznie z tym co zjadł na pierwszy domowy obiad. Miejscowość, w której mieszkał musiała być otoczona kordonem policyjnym, z powodu tłumu nie tylko reporterów, lecz także ludzi którzy chcieli powitać Gilada w domu. Czy został poddany procedurom podobnym do tych z „Hatufim”? Z pewnością, ale o tym raczej nikt nie mówi. Czy został „odwrócony”? Lepiej nie debatować i uznać, że ta część fabuły serialu jest czystą fikcją.

Przyznam szczerze, że pisząc o tych wydarzeniach mam ciarki tak samo jak cztery lata temu widząc pierwsze zdjęcia uwolnionego Gilada Shalita.


Pamiętacie? Like na Facebooku i Instagramie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s