„Pamiętaj, aby dzień święty święcić”

Pamiętaj o dniu szabatu, aby go uświęcić.  Sześć dni będziesz pracować i wykonywać wszystkie twe zajęcia. Dzień zaś siódmy jest szabatem ku czci Pana, Boga twego. Nie możesz przeto w dniu tym wykonywać żadnej pracy ani ty sam, ani syn twój, ani twoja córka, ani twój niewolnik, ani twoja niewolnica, ani twoje bydło, ani cudzoziemiec, który mieszka pośród twych bram. W sześciu dniach bowiem uczynił Pan niebo, ziemię, morze oraz wszystko, co jest w nich, w siódmym zaś dniu odpoczął. Dlatego pobłogosławił Pan dzień szabatu i uznał go za święty.

Księga Wyjścia 20, 8-11

No właśnie – szabat lub szabas (ponoć szabas to określenie używane przez Aszkenazyjczyków; cóż, osobiście mi jednak bardziej odpowiada szabat), dzień święty, ostatni dzień tygodnia. Czyli sobota. Tak, tak – sobota, nie niedziela. Bo trzeba pamiętać, że według judaizmu i tradycji chrześcijańskich to właśnie niedziela jest pierwszym dniem tygodnia, a sobota ostatnim. Sam polski wyraz sobota pochodzi właśnie od szabatu.

Na przestrzeni ostatnich dwóch tysięcy lat szabat w chrześcijaństwie ewoluował, przez co dzień święty to niedziela – na pamiątkę zmartwychwstania Chrystusa. W judaizmie jednak szabat, jako dzień święty, to właśnie sobota. Na cześć Boga jako Stworzyciela Świata, na pamiątkę Przymierza Boga z ludem Izraela i na pamiątkę ucieczki z niewoli egipskiej (celebrowanego „z pompą” podczas Paschy).

Z tym, że tydzień zaczyna się w Izraelu w niedzielę, wiążą się dwie rzeczy. Po pierwsza, chyba dość oczywista, to fakt że tydzień roboczy trwa od niedzieli do czwartku. Nie ma że „piątek, piąteczek, piątunio” (no chyba że się pracuje w branży, która zmuszona jest do pracy w „zachodnich” godzinach) – piątek to już jest dzień wolny. Jest czwartek, czwarteczek, czwartunio! A sobota to dzień święty i do przestrzegania go niektórzy są w pewien sposób zmuszeni. Ale o tym dalej.

Przy okazji ciekawostka – o ile „szabat” (שבת) to oficjalna hebrajska nazwa siódmego dnia tygodnia, o tyle pozostałe dni nie mają nazw, tylko określane są po prostu liczebnikiem porządkowym – niedziela to dzień pierwszy (יום ראשון, jom riszon), poniedziałek to dzień drugi (יום שוית jom szeni) itd.. Ale żeby nie było tak łatwo, to w skrócie (np. na tabliczkach z godzinami otwarcia sklepu) dni tygodnia są kolejnymi literami alfabetu hebrajskiego – alef (א), bet (ב), gimel (ג), daled (ד), hej (ה) i waw (ו). I tak jak szabat nie jest określony „siódmym dniem”, tak samo nie będzie siódmą literą, a literą szin (ש).

Dla religijnych i ortodoksyjnych Żydów, szabat to z jednej strony dzień zakazów, a z drugiej dzień radości i świętowania. Tradycja zobowiązuje wszak do spędzania tego czasu z rodziną, zjedzenia z nimi uroczystej kolacji (wyobraźcie sobie, że kolacja wigilijna odbywa się co piątek), wizyty w synagodze. A dlaczego zakazów? Ponieważ tego dnia obowiązuje zakaz pracy. Z racji tego, że siódmego dnia Bóg odpoczywał, człowiek również powinien wystrzegać się wszelkiej pracy. Na podstawie tekstów biblijnych, stworzono więc listę 39 czynności, które tego dnia są zakazane. Należą do nich między innymi żniwa, wyrabianie ciast, pieczenie, zawiązywanie i rozwiązywanie węzłów, szycie, pisanie, budowanie, rozpalanie i gaszenie ognia. Z biegiem czasu, pozycje z tej listy były rozszerzane, aby zawierały w sobie również czynności, które MOGĄ ale nie muszą naruszyć szabatowe zakazy. Na przykład żniwa oznaczają jakiekolwiek „usunięcie rośliny z miejsca, w którym wyrosła”, a także takie czynności jak zbieranie kwiatów czy owoców. Prowadzi to do takich absurdów jak zakaz opierania się o drzewa, bo może to doprowadzić do złamania gałęzi czy spadnięcia na ziemie owocu.

Lista zakazanych czynności – melahot – oraz ich poszerzonych definicji – chazerot – może brzmieć archaicznie, nie okłamujmy się, od czasów biblijnych świat poszedł do przodu. Dlatego też do przodu musiały pójść i interpretacje zakazów z listy tak, aby dostosowane zostały do obecnej technologii. I tak na przykład pracą, czyli działaniem prowadzącym do jakiejś zmiany w otoczeniu, jest oczywiście zapalanie i gaszenie światła. W ogóle korzystanie z urządzeń elektrycznych jest ingerencją w stan rzeczy, czyli czymś zakazanym. Stąd też niezwykła popularność w Izraelu „włączników czasowych” – wkłada się takie coś do gniazdka i dopiero do tego podłącza się na przykład lampkę. Na włączniku jest zegar, na którym ustawia się aktualną godzinę oraz godzinę, o której dane urządzenie ma zostać włączona (i wyłączone). Robi się to oczywiście przed piątkowym zachodem słońca. I gotowe – nie trzeba się martwić, że będziemy siedzieć w ciemności (niczym matka polka), bo lampka zapali się sama, bez naszej ingerencji. Jak nie od dziś wiadomo – potrzeba matką wynalazków. Do takich wynalazków można też dołączyć szabatową windę, która nie wymaga od pasażerów przyciskania guzików – podczas szabatu działa nieprzerwanie we wcześniej zaprogramowany sposób i na przykład jedzie na samą górę i zjeżdżając w dół zatrzymuje się na wszystkich piętrach.

W dawnych czasach, gdy nie można było wszystkiego zaprogramować elektronicznie, Żydzi przestrzegający szabatowych zakazów wysługiwali się „szabas gojami”, czyli opłacanymi innowiercami, którzy w domu (czy w synagodze) pełnili szabatowe dyżury i wykonywali prace, których nie mogli wykonać Żydzi. Każde rozwiązanie jest dobre. Wikipedia informuje, że takimi „szabas gojami” byli między innymi Martin Scorsese, Colin Powell (Sekretarz Stanu za Busha), Harry Truman (33 prezydent USA) czy… sam Elvis Presley.

Ale żeby nie było – zakaz pracy można, a nawet należy, złamać w sytuacji zagrożenia życia i konieczności ratowania osoby w niebezpieczeństwie.

Drugą rzeczą, która wynika z sobotniego szabatu jest coś, o czym trzeba pamiętać planując swoją podróż do Izraela, a do czego trzeba się przyzwyczaić będąc tu na dłużej – szabat jeśli chodzi o „święcenie dnia świętego” jest jeszcze bardziej rygorystyczny niż nasza polska niedziela. Bliżej mu zdecydowanie do tego, co dzieje się podczas Yom Kippur. Zgodnie z obowiązującym prawem, punkty usługowe i handlowe powinny być tego dnia zamknięte. I nie ma, że za ladą może stanąć właściciel i będzie ok. Skoro zakaz pracy, to zakaz pracy. Dla każdego.

Izrael bez Szabatu nie zostanie zbudowany, zostanie zniszczony, a cała praca będzie na nic. Naród Żydowski nigdy nie zrezygnuje z Szabatu, który jest nie tylko fundamentem Izraela, ale także fundamentem ludzkości. Bez Szabatu nie ma na świecie ani obrazu Boga, ani obrazu człowieka. 

Haim Nahman Bialik, poeta, 1933 (tłumaczenie własne)

Tymi słowami posłużył się w 2014 roku Minister Spraw Wewnętrznych, Gideon Sa’ar, komentując poprawkę do lokalnego prawa wprowadzona przez Tel Awiw. W wyniku sporu kilkudziesięciu przedsiębiorców z miastem, który dotarł aż do Sądu Najwyższego, urząd miasta wprowadził poprawkę, która określała liczbę i lokalizację punktów handlowych, które otrzymywałyby licencję na otwieranie w sobotę.

Prawda jest jednak taka, że otwarte jest wiele więcej miejsc. Kara przewidziana za takie przewinienie to kilkaset szekli – kwota dla której wielu miejscom bardziej opłaca się otworzyć i ewentualnie zapłacić, niż zamknąć biznes na jeden dzień. Z drugiej jednak strony – to jest telawiwska bańka. Coś takiego w Jerozolimie szybko spotkałoby się z protestem społeczności ortodoksyjnej.

Marcin Gutowski rozpoczyna swoją książkę „Święta Ziemia. Opowieści z Izraela i Palestyny” od wizyty na jerozolimskim targu Mahane Jehuda w piątkowe popołudnie, gdy rozpoczyna się szabat. Na targu pojawiają się ortodoksi, którzy czują się w obowiązku dopilnowania, że wszyscy na czas zamkną swoje stragany. Gdy jeden z handlarzy nie ma ochoty się spieszyć, kończy się prawie na rękoczynach i interwencji służb mundurowych. Kilka ulic dalej, w ultraortodoksyjnej dzielnicy Mea Szearim, ulice zastawia się metalowymi barierkami, aby nikomu nie przyszło do głowy wjeżdżać tam samochodem. Skończyłoby się to pewnie obrzuceniem kamieniami. Na szczęście to tylko Mea Szearim, a nie cały kraj. W całym Izraelu ulice na szczęście nie pustoszeją i jak trzeba, to można samochodem przejechać z punktu A do punktu B (na przykład do rodziny na szabatową kolację albo na sobotnią wycieczkę za miasto). Przestaje jednak kursować komunikacja miejska; pozostają tylko szeruty kierowane głównie przez Arabów.

W moim małym Rechowocie, o nadchodzącym szabacie można się dowiedzieć od jednego ortodoksa, który jeżdżąc po mieście ogłasza przez megafon godzinę rozpoczęcia się dnia świętego. Zdecydowana większość miejsc się jednak zamyka. Otwartych jest ledwo kilka sklepów i kawiarni. I to położonych z dala od religijnych dzielnic miasta.

Z racji tego, że szabat, podobnie jak wszystkie inne żydowskie święta, trwa od zachodu do zachodu, to sporo sklepów, barów czy kawiarni jest w sobotę czynnych – a dokładniej mówiąc w sobotni wieczór. Na tabliczkach z godzinami otwarć najczęściej można wtedy zobaczyć, że w sobotę dane miejsce otwiera się na przykład „40 minut po końcu szabatu”. Teraz, zimą, gdy dni są krótsze oznacza to, że takie punkty będą otwarte dłużej, ponieważ godzina zamknięcia jest stała. Zawsze to jakaś okazja, żeby zrobić jeszcze zakupy na nadchodzący tydzień albo kupić lody w Ben & Jerry’s (ileż to razy sprawdzaliśmy kiedy kończy się szabat, żeby pojechać po kubełek Chubby Hubby…).

W każdym razie, cóż zrobić? Szabat to jeden z wielu aspektów współczesnego Izraela, który pokazuje jak wielką wagę ustawodawca przywiązuje do religii. Z ankiety przeprowadzonej przez Hiddush – organizację promująca wolność wyznania – wynika, że ponad 70% Izraelczyków chce chociażby działającej komunikacji publicznej w soboty. Tak swoją drogą, może i o tej ankiecie zrobię notkę, bo prezentuje wyniki równie ciekawe co Israeli Democray Index.

Szabat szalom!


Nawet w soboty możecie mnie lajkować na Facebooku i Instagramie

Reklamy

3 uwagi do wpisu “„Pamiętaj, aby dzień święty święcić”

  1. Pingback: Oczyszczenie przez zamoczenie. Dla wszystkich. | Izrael od kuchni

  2. Pingback: Kraina piwem płynąca | Izrael od kuchni

  3. Pingback: Dni wolne i grillowanie po Izraelsku | Izrael od kuchni

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s