Moi dźwiękowcy Izraela

Parę wieczorów temu trafiliśmy w telewizji na nowy (pseudo-)talent show dla śpiewających. O samym formacie już kiedyś gdzieś czytałem – osoba śpiewająca stoi na scenie zasłonięta od frontu ekranem. Widownia korzystając z dedykowanej aplikacji na smartfona głosuje czy jej się podoba. Głosują również członkowie jury – ich głos liczy się za 10%. Gdy wskaźnik głosów w trakcie piosenki przekroczy 70% ekran się podnosi i dopiero wtedy dany „artysta” poddany będzie ocenie. Jak się nie podniesie, no to sorry – 4 razy „nie”, dziękujemy.

Nagroda przewidziana dla zwycięzcy? Reprezentowanie Izraela na 61 Konkursie Piosenki Gejowskiej czyli Eurowizji 2016.

Udało nam się wytrzymać trzy występy, z czego dwa skończyły się podniesieniem elektronicznej kurtyny – raz dla kolesia po 50 o aparycji emerytowanego blokersa (lub jak to się tuta nazywa – „ars”) z całkiem ok głosem (taka bieda-wersja Paula Potts czy innej Susan Boyle) i raz dla duetu dwóch nastolatek. Trzeci występ to był taki typowy „freak”, tak żeby publiczność się nie nudziła.

Jednym słowem – żenada.

Ale ja nie o tym. To znacz o muzyce, ale niekoniecznie takiej, która nadawałaby się na Eurowizję. No bo nie okłamujmy się, poziom artystyczny (+ tendencje w głosowaniu) to jednak nie są już czasy, gdy drugie miejsce zajmowała Edyta Górniak. W każdym razie, muzyka izraelska. No właśnie, o czym można mówić mając na myśli współczesna muzykę Izraela? Jakich nazwisk warto szukać na europejskich festiwalach? Na czyj koncert warto się wybrać będąc tutaj? O to moja mała propozycja izraelskich dźwięków. Kolejność (prawie) losowa.

Zacznę spokojnie, nietypowo. Jeśli nie lubicie jazzu, to proszę, nie zrażajcie się, to jeden mały wyjątek, ale nie wyobrażam sobie rozpoczęcia od innego nazwiska. Jeśli BARDZO nie lubicie jazzu, to przeskoczcie do punktu #2.

Numer #1 – Avishai Cohen

Avishaiów Cohenów w świecie muzyki jest dwóch – jest kontrabasista i trębacz. Bliski mojemu sercu jest jednak ten pierwszy. Avishai Cohen (solo czy też ze swoim genialnym trio), to zdecydowanie mój pierwszy izraelski artysta, w którego muzyce zakochałem się wręcz bezgranicznie. Nakierował mnie na niego, jeszcze w liceum, mój bardzo dobry przyjaciel, z którym miałem to szczęście, zobaczyć później Avishaia dwukrotnie na żywo.

Ten pochodzący z muzykalnej rodziny jazzman, grał z takimi osobowościami jak Chick Corea, Bobby McFerrin czy Herbie Hancock, a na swoim koncie ma kilkanaście albumów. Moim faworytem jest wydana w 2009 roku „Aurora”, na której słychać wpływy nie tylko bliskowschodnie ale także i południowoamerykańskie. Hebrajski miesza się z angielskim i ladino (latynoski jidisz).

„Aurora” to dość spokojna i melancholijna płyta (podobnie jak i kolejna po niej „Seven Seas”). Koncertowo jednak Avishai Cohen Trio to po prostu petarda. Niby tylko trzy instrumenty – kontrabas, pianino i perkusja – do tego lekko hipnotyzujący głos Cohena; mimo to czuć ze sceny moc.

Moje ulubione kawałki to z pewnością cała płyta Aurora (z naciskiem na „Shir Preda”, „Morenica”, „It’s ben so long”) a także „Halah” z Seven Seas, „Punk (djn)” z At home i „The Evolving Etude” z Lyla.

Numer #2 – The Young Professionals

Kolejny artysta to już zupełnie inna bajka. The Young Professionals – TYP – tworzy dwóch izraelskich muzyków: jeden z topowych popowych izraelskich wokalistów, Ivri Lider oraz producent elektroniki (w sensie muzyki, nie układów scalonych) Yonathan Goldstein. Przy okazji promocji ich pierwszego albumu, 09:00 to 17:00, 17:00 to Whenever, wspierał ich wizualnie i choreograficznie nieoceniony Uriel Yekutiel. To właśnie dzięki teledyskowi do pierwszego singla TYP – „D.I.S.C.O.” poznałem Uriela i jego popisy z ARISA.

Wracając jednak do TYP – sporo elektroniki, sporo popu, muzycznych inspiracji z kiczowatych ale tanecznych lat ’80 (chociażby wspomniane „D.I.S.C.O” jako cover kawałka grupy Ottawan z 1980 roku). Tak jak nie przepadam za solowymi nagraniami Ivriego, tak jego kolaboracja z Goldsteinem bardzo mi przypadła do gustu. Dodatkowo nie można im odmówić dopracowanych wizualnie teledysków

Duet nadal podsyca atmosferę w oczekiwaniu na drugi album; czy to publikując kolejne single czy całkiem udane remixy czy covery (udało im się nawet nagrać słuchalną wersję mdłej Lany del Rey). Stali czytelnicy bloga mogą ich kojarzyć z artystycznego spaceru po Tel Awiwie, a Uriela Yekutiela z relacji z telawiwskiej Pride Parade.

Ulubione kawałki: Zdecydowanie „D.I.S.C.O” i „20 seconds” z debiutanckiego albumu oraz późniejsze „Be with you tonight” (z charakterystycznym samplem „Es si tu n’existais pas” Joe Dassina).

Numer #3 Hadag Nahash

Kolejny zespół, kolejny gatunek. Co prawda Hadag Nahash ostatnio słucham jakoś mniej, ale nadal zasługują żeby się w takim zestawieniu pojawić. Ta funkowo-hip-hopowa grupa  w przyszłym roku będzie świętować dwudziestolecie. Jeden z pierwszych, a na pewno z ważniejszych, hip hopowych zespołów na lokalnej scenie. W tekstach poruszają bieżące kwestie społeczne i polityczne, a w warstwie muzycznej sprytnie lawirują między typowymi hip-hopowymi bitami, funkiem, reagge i dźwiękami tradycyjnych instrumentów.

Kilka lat temu, planując kolejny wyjazd do Izraela myślałem, co by nie wybrać się na ich koncert. Miałem jechać we wrześniu, szukać koncertu zacząłem jakoś w czerwcu. Zamiast eventu w Tel Awiwie czy w Jerozolimie we wrześniu, znalazłem koncert na początku lipca… w Lublinie. Zespół był jedną z gwiazd odbywającego się w tym mieście festiwalu Inne Brzmienia. Wsiadłem w pociąg i byłem. Koncert przedni, a po koncercie sobie nawet strzeliłem fotę z wokalistą – Sha’ananem Streettem, a co!

577259_3908238737622_266151824_n

Kilka kawałków zespołu pojawiło się też w (h)amerykańskim filmie z Adamem Sandlerem o izraelskim fryzjerze – „You don’t mess with the Zohan”, co w Polsce znane było jako „Nie zadzieraj z fryzjerem”.

Ulubione kawałki? Masa, bo i albumów kilka. Ale jakbym miał wybierać, to na pewno zalinkowany wyżej „Shir Nehama”, „Od Ach Ehad”, „Shirat HaSticker” i „Ma Na’aseh”.

Numer #4 i #5 – Boom Pam i Kutiman

Po after-party po koncercie Hadag NaHash w Lublinie i po kilku głębszych w ramach after-after-party wsiadłem w pociąg do Krakowa, gdzie akurat następnego dnia odbywał się Szalom na Szerokiej, czyli koncertowe zakończenie odbywającego się na Kazimierzu Festiwalu Kultury Żydowskiej. Gdy byłem dużo młodszy (żeby nie powiedzieć „gdy byłem młody”), oglądając relacje telewizyjne z tej imprezy, zawsze chciałem się na nią wybrać. No i się po wielu latach udało. Co prawda nie wstrzeliłem się w edycję, na której występowała ekipa z Boom Pam, ale bez dwóch zdań to jest zespół, który doskonale wpasowuje się w atmosferę finałowego koncertu festiwalu.

Przez wiele lat, muzyka klezmerska to był jedyny gatunek, który kojarzył mi się z Izraelem. Klarnety, trąbki, perkusje… Boom Pam z pewnością NIE JEST zespołem klezmerskim, ale prezentowana przez nich mieszanka śródziemnomorskich i bałkańskich melodii z mocnym rockowo-funkowym zacięciem i lekką psychodelą, kojarzy mi się trochę ze współczesną wersją klezmerów.

Ich światowa kariera rozpoczęła się na dobre od między innymi supportowania Emira Kusturicy i jego No Smoking Orchestra w 2006 roku. Już w 2007 Artur Rojek zaprosił ich na Off Festival, a w kolejnych latach odwiedzali Polskę jeszcze kilkukrotnie. Między innymi w 2013 roku gościli na Szalom na Szerokiej, gdzie zaprezentowali się tak:

Ta dość specyficzna scena muzyczna reprezentowana przez Boom Pam wydaje się być w Izraelu bardzo hmm.. mała? hermetyczna? Chodzi mi o to, że często dochodzi do przetasowań między zespołami, kolaboracji pomiędzy nimi itp. W ramach tejże grupy. I dlatego też mówiąc o Boom Pam nie mogę jednocześnie nie wspomnieć o Kutimanie – kompozytorze, producencie, muzycznym geniuszu.

Dla mnie geniuszem będzie człowiek, który wydał dwa albumy, które stworzone są z sampli klipów z You Tube’a. Perkusja z jednego filmiku, bas z innego, wokal od jednej youtuberki, chórki od innej… I w taki sposób powstały dwa świetne albumy – Thru You oraz Thru You Too.

W podobny sposób, kolekcjonując dźwięki, Kutiman tworzy serię Thru The City. Każdy kawałek to dźwiękowa wycieczka przez jakieś miasto. W 2012 roku, gdy trafiłem na Szalom Szerokiej, Kutiman zbierał dźwięki Krakowa i Festiwalu Kultury Żydowskiej aby stworzyć Thru Kraków. W tym roku w podobny sposób powstało Thru Tel Aviv, które poza gotowym kawałkiem, promowane było stroną internetową, na której każdy mógł sam zmiksować dźwięki zebrane przez Kutimana.

Ulubionych kawałków byłoby tutaj za dużo, żeby wymienić, ale spróbuję. Polecę zdecydowanie cały album Thru You Kutimana oraz z jego debiutanckiej płyty – „Chaser”, „Music is ruling my world” i „I just want to make love to you”. A Boom Pam „No waves” i „Black Dog” nagrane w duecie z Karoliną.

Numer #6 – Riff Cohen

Riff Cohen, która nie ma nic wspólnego z Avishaiem Cohenem (wszak Cohen to jak polski Kowalski), zatrzęsła izraelską sceną muzyczną kilka lat temu. W jej skromnej, jak dotąd, twórczości wyraźnie wybrzmiewają jej mieszane korzenie – ojciec pochodzi z Tunezji, a mama ma krew francuską i algierską. Wypisz wymaluj – mizrahim! Do tego jeszcze dochodzi fakt, że przez kilka lat mieszkała i kształciła się muzycznie w Paryżu. Nie bez powodu więc jej debiutancki singiel to właśnie „A Paris”

Riff swoje kawałki śpiewa po francusku, hebrajsku i arabsku. Muzycznie łączy francuski uliczny szyk z dziką wręcz muzyką mizrahim – Żydów północnoafrykańskich i bliskowschodnich i orientalnymi wstawkami rodem z Indii (na których punkcie młodzi Izraelczycy mają bzika).

Może nie jestem właściwą osobą, żeby zwracać na to uwagę, ale poza talentem wokalnym, Riff Cohen zachwyca także urodą. No sorry, ale taka prawda 🙂

Do tej pory wydała ledwo jeden album, więc nie ma aż tak wiele ulubionych kawałków do wybierania, ale jak już miałbym wskazać ze dwa-trzy, to będzie to właśnie „A Paris”, „Rotza Prahim” i „J’aime”

Numer #7 – A-WA

Muzyka mizrahim już od jakiegoś czasu przebija się do mainstreamu. I robi to w dobrym stylu, a nie w klimatach weselnego disco-izraelo. Jednym przykładem jest Riff Cohen, ale jeszcze lepszym, jeszcze bardziej konkretnym są trzy siostry Haim tworzące zespół A-WA. Wyobraźcie sobie tradycyjną muzykę wprost z Jemenu, a teraz wymieszajcie to z elektroniką i odrobiną muzyki dance. Otrzymacie debiutancki singiel A-WA, który latem tego roku podbijał listy przebojów zarówno w Izraelu, jak i poza. „Habib Galbi”, czyli starą jemeńską piosenkę podaną w nowoczesnym wydaniu.

Za sukcesem sióstr Haim stoi Tomer Yosef z Balkan Beat Box, który znalazł amatorskie nagrania dziewczyn na Facebooku i zaproponował współpracę. Przez jakiś czas występowały z BBB na jednej scenie w ramach ich trasy koncertowej, a z czasem skupiły się na własnym materiale i własnej marce. I tak powstała A-WA, która coś czuję jeszcze zamiesza na scenie.

Kilka tygodni temu Riff Cohen zaprosiła siostry Haim do gościnnego występu podczas jej koncertu. Dziewczyny w tradycyjnych galabijach i trampkach porwały tłum.

Swoją drogą, o A-WA usłyszałem dopiero w tym roku i bardzo się zdziwiłem widząc, że już w 2014 dziewczyny dały koncert w krakowskiej synagodze Tempel w ramach Festiwalu Kultury Żydowskiej, a w tym roku odwiedziły Europejski Festiwal Smaków w Lublinie.

Chyba Wam wystarczy na razie muzycznych wrażeń, co? Dawajcie w komentarzach na Facebooku znać, co Wam się z tego zestawu najbardziej podobało! A może macie swoje typy?


Możecie zalajkować na Facebooku i Instagramie, serio!

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Moi dźwiękowcy Izraela

  1. Czy ten program, o którym piszesz to nie przypadkiem ten, z ktorego wywodzi sie Nadav Guedj?
    Moja wiedza o wspolczesnej muzyce izraelskiej jest w sumie znikoma. Znam ledwie kilku muzykow, wiec chetnie poznam tych, ktorych opisałeś.

    Polubienie

    • Zgadza się! Nadav Guedj wygrał drugą edycję tego show. A potem został reprezentantem Izraela na Eurowizji. W bieżącej edycji postanowili upiec dwie pieczenie na jednym ogniu i z show zrobili od razu kwalifikacje do Eurowizji.

      Polubienie

  2. Pingback: And 12 points goes to… Israel! | Izrael od kuchni

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s