And the Oscar goes to… Israel?

Nie okłamujmy się, w tym roku najbardziej wszystkich interesuje nie to, do kogo powędruje statuetka za najlepszy film czy reżyserię, a to czy Leonardo di Caprio w końcu dostanie złotą statuetkę rycerza. Tym bardziej mało kto będzie się ekscytował najlepszym filmem nieanglojęzycznym. Część Polaków cieszyła się ze statuetki, którą rok temu otrzymała Ida Pawła Pawlikowskiego. Ta zakłamana, pięknie nakręcona, antypolska, świetnie zmontowana, niepatriotyczna, genialnie zagrana i żydowska Ida. 

A co z Izraelczykami? Ile mają na koncie statuetek za najlepszy film nieanglojęzyczny? Czytaj dalej

Czerwone Południe

Ejlat to najdalej na południe położone miasto w Izraelu. Można się doń dostać drogą lądową – korzystając z połączeń autobusowych z Tel Awiwem czy Jerozolimą lub samochodem, albo samolotem na jedno z dwóch lotnisk. My z Lubym postawiliśmy jednak na samochód.

Jednym z powodów dla których wybraliśmy pokonanie ponad 300km autem była… pustynia, przez którą trzeba przejechać, aby do Ejlatu się dostać. Daleko zarówno Pustyni Judzkiej jak i Pustyni Negew do takiej Sahary i naszych europejskich wyobrażeń o tym jak pustynia powinna wyglądać. Poza tym, pustynia wcale nie oznacza turystycznej pustki. Zwłaszcza w lutym.

Dlatego dzisiaj opowiem Wam o pewnym zjawisku-festiwalu, który można zaobserwować kierując się samochodem do Ejlatu.   Czytaj dalej

Oczyszczenie przez zamoczenie. Dla wszystkich.

Luty tego roku to zdecydowanie nie jest dobry miesiąc dla ortodoksyjnych Żydów trzymających w garści Rabinat. Dopiero co na początku miesiąca izraelski rząd ogłosił stworzenie nowej strefy modlitw pod Ścianą Płaczu, która nie będzie kontrolowana przez ortodoksyjny Rabinat. Dzięki temu, swobodny dostęp do świętego miejsca będą mieli także Żydzi reformowani, którzy dopuszczają mieszany tłum podczas modlitwy. W ortodoksyjny-nie-ortodoksyjny sposób modlić będą się tam mogły również kobiety – będą mogły zakładać tałes i świętować Bat Micwę ze zwojem Tory.

A teraz jeszcze szykuje się rewolucja z mykwami i korzystaniem z nich do rytualnego zanurzenia.

Layers.

A post shared by Matt (@matt_franckey) on

Czytaj dalej

Przepis na: Kurczaka w za’atarze

Jednym z bardzo charakterystycznych dla tej części świata widoków są stragany z przyprawami. Wielkie lniane worki wypełnione suszonymi ziołami, kolorowe przyprawy usypywane pieczołowicie w imponujące kopce. I ten niesamowity zapach, który tylko pobudza ślinianki do pracy i sprawia, że człowiek robi się głodny.

Wśród tej ferii kolorów i zapachów można znaleźć właściwie wszystkie znane nam przyprawy, których aromat tutaj wydaje się jednak dużo intensywniejszy. Jest jednak jedna taka przyprawa, jedno takie zioło, która wydaje mi się być wyjątkową i niepowtarzalną. Za’atar.

Za'atar

A post shared by Matt (@matt_franckey) on

Czytaj dalej

Reparacja moralna – z Nowego Jorku do Jerozolimy

Do czerwca – Miesiąca Dumy – jeszcze dobre kilka miesięcy, ale nigdzie przecież nie pisałem, że notki około-LGBT będą pojawiały się tylko w czerwcu.
O tym, że społeczność LGBT ma się w Izraelu całkiem dobrze już pisałem. Zapisy prawne od wielu lat uwzględniają istnienie osób nieheteronormatywnych w tkance społecznej i w wielu punktach (nie wszędzie) wprowadzają równość. O ponad stutysięcznej Tel Aviv Pride Parade reklamowanej na stronach Ministerstwa Turystyki nawet nie wspomnę.

Jest jednak coś, co kładzie cień na tej izraelskiej tęczy. I o tym dzisiaj.

Czytaj dalej