Zamieszanie pod Ścianą Płaczu

Zamieszanie. Nie zamieszki, tych było pod dostatkiem.

Praying

A post shared by Matt (@matt_franckey) on


Choć prędzej czy później dojdzie znów do niepokojów pod świętym miejscem Żydów. I tym razem bez udziału mniejszości arabskiej.

Ale dlaczego? spytacie.

Po kolei. Każdy, kto był w Jerozolimie pod Ścianą Płaczu, ten wie jak wygląda to miejsce. Ogromny plac, na którym spotykają się wycieczki, pielgrzymki i grupy żołnierzy. Przewodnicy przekazują najważniejsze informacje o tym niezwykłym miejscu, po czym instruują – Panowie na lewo, panie na prawo. Bezwzględnie.

Ta segregacja płciowa wynika z banalnie prostej zasady, która korzenie ma w Talmudzie – mężczyźni mają skupić się na modlitwie, a nie na wdziękach kobiet. Nie okłamujmy się, mówimy o konserwatywnej interpretacji praw jednej z trzech największych monoteistycznych religii. Nie dziwmy się, że obowiązuje w nich patriarchat. Taki podział zobaczymy nie tylko pod Ścianą Płaczu, ale także podczas modlitw w synagogach. Podobnie w Islamie – w meczetach kobiety modlą się w osobnych sekcjach. Chyba tylko w Kościele katolickim zasada ta nie obowiązuje, co wcale nie czyni tego wyznania niepatriarchalnym (choć jak przypomnę sobie, to gdy jeszcze chodziłem do kościoła, to wśród dzieci też był podział – chłopcy na lewo, dziewczynki na prawo). Tak jest i tyle.

Ale poza podziałem na strefę dla kobiet i mężczyzn, pojawia się jeszcze jedna kwestia – co komu wolno. A nie wszystkim wolno tyle samo. O ile kobiety mogą modlić się pod Ścianą Płaczu po cichu, tak już nie wolno im odprawiać modlitw (że tak to w skrócie ujmę), czyli modlić się na głos w minjanie (koniecznym do modlitw 10-osobowym kworum), śpiewać, czytać na głos Torę czy świętować Bat Micwę. Takie przywileje należą tylko do mężczyzn. Tylko oni mogą przywdziewać modlitewny szal tałes (kobietom przez chwilę chciało pomóc szwedzkie H&M), na głowę i ramię zakładać tefilin, a w rękach dzierżyć zwoje tory. Co z tego, że istnieją reformowane nurty judaizmu, w których kobiety mogą nawet być rabinami – pod Ścianą Płaczu, wedle obowiązującej od 1967 Ustawy o ochronie Miejsc Świętych, obowiązują zasady Judaizmu ortodoksyjnego. I kropka.

Od 1988 roku próbują z takim stanem rzeczy walczyć kobiety zrzeszone w organizacji Neszhot HaKotel (hebr. נשות הכותל) – dosłownie „Kobiety Muru”. Celem tej feministycznej organizacji jest dopuszczenie do ściany nie tylko kobiet (w sensie – pozwolenie kobietom na ortodoksyjne modlitwy), ale także wielu reformowanych nurtów Judaizmów – takich, które dopuszczają mieszany tłum podczas modlitw.

Od początku funkcjonowania, Kobiety Muru podkreślały, że nie chodzi im o ingerencję w zwyczaje ortodoksów, a jedynie pozwolenie innym, mniej ortodoksyjnym Żydom, na modlenie się i celebrowanie w tym miejscu. I o ile przedstawicielom społeczności ortodoksyjnej podoba się taki szacunek w stosunku do nich samych, o tyle odrzuca i oburza ich obecność „ortodoksyjnych feministek”.

Przez lata z powodu aktywności Kobiet Muru dochodziło do ekscesów z ich udziałem i przy wsparciu tych pobożnych ortodoksów. Zwłaszcza w Rosh Hodesh, czyli dosłownie „głowa miesiąca” (tak jak Żydowski Nowy Rok – Rosh HaShana – to „głowa roku”). Chodzi o pierwszy dzień miesiąca według kalendarza żydowskiego, który traktowany jest jako „małe święto”. Tego dnia poza specjalnymi modlitwami w synagodze, dobrze jest też pojawić się pod Ścianą Płaczu i radośnie przywitać nowy miesiąc z głośną modlitwą na ustach.

Właśnie w Rosh Hodesh pod Ścianę Płaczu przychodzą Kobiety Muru. Mają ze sobą tałesy, tefiliny, jarmułki. I chęć modlitwy. Obecność tych przedmiotów w kobiecych rękach działa na ortodoksyjnych Żydów niczym czerwona płachta na byka. Delikatnie mówiąc, dochodziło z tego powodu do rękoczynów i konieczna czasami była interwencja policji i służb porządkowych.

Do 2013 roku, wiele podejmowanych przez Kobiety Muru prób modlitwy kończyło się dla nich źle. Nie tylko dlatego, że były werbalnie i fizyczne atakowane, ale także dlatego że to one, częściej niż napastnicy, były zatrzymywane, legitymowane, a nawet aresztowane. O jednym z takich Rosh Hodesh pisze Marcin Gutowski w „Święta Ziemia. Opowieści z Izraela i Palestyny”

Grupkę kilkunastu ledwo słyszalnych kobiet odgradza kordon policji. Nikt nie może do nich podejść. Z daleka wygląda, jakby starały się wznosić pieśni. Jednak nie próbują nawet dorównać odgłosom zza ogrodzenia. Mimo to przed kordonem policjantów zjawia się pierwsza grupa oburzonych ortodoksów. Krzyczą z oddali, grożą, wymachują rękami, protestują przeciwko nieobyczajnemu ich zdaniem zachowaniu.
Nagle ktoś z męskiego sektora przerzuca modlitewny szal. Jedna z kobiet wkłada go na głowę. Natychmiast wkraczają służby. Kilku osiłków brutalnie wyciąga ją z żeńskiego sektora. Prowadzi ją do komisariatu.
(…)
Chudy haredi, który przedstawia się jako rabin Jair, awanturuje się z facetem w bejsbolówce stającym w obronie kobiet.
– To przeciw Torze – wykrzykuje.
– Nie jesteś u siebie, to miejsce jest dla każdego. To nie twoja własność – odpowiada mężczyzna w średnim wieku.
(…)
– Dla nas to widok nie do zniesienia – tłumaczy rabin. – Nie możemy nie reagować. To przeciwko halasze. Nie powinny tu przychodzić ze zwojami Tory, w kipach i tałesach. To miejsce publiczne. Nie może być tak, że każdy robi tu, co mu się podoba. (…) Kobieta w modlitewnym stroju modląca się pod Kotelem to taka sama anomalia jak człowiek gryzący psa. To wbrew naturze i zdrowemu rozsądkowi!

Jak widać niezależnie od wyznawanej religii można w swoje niezwykle logiczne argumenty mieszać prawo naturalne. Jakby religia była czymś zgodnym z naturą. Ale ja nie o tym..

W 2003 roku Sąd Najwyższy zabronił kobietom nieortodoksyjnej modlitwy w sekcji kobiecej. Jednocześnie zobowiązał rząd Izraela do utworzenia specjalnego miejsca, w którym możliwa byłaby modlitwa w obrządku reformowanym. I takie miejsce powstało. Ale na próżno szukać go przy głównej części Kotelu. Otóż ta bardzo mała strefa powstała w oddaleniu od karcącego spojrzenia ortodoksów – niedaleko Łuku Robinsona, na południe od głównej części Ściany Płaczu, po drugiej stronie kładki prowadzącej na Wzgórze Świątynne. Platformę do modlitw można dostrzec przez ogrodzenie podczas stania w kolejce do wejścia na Wzgórze. Nie ma się chyba co dziwić, że taka opcja niespecjalnie spodobała się Kobietom Muru. Nie zaprzestały walki.

IMG_20150622_121900

Świętowanie Bar Micwy pod Ścianą Płaczu ze zwojem Tory

W każdym razie, sytuacja trochę się zmieniła z wyrokiem sądu w Jerozolimie w kwietniu 2013 roku (nie pytajcie mnie w jaki sposób decyzja sądu niższej instancji uchyliła decyzję Sądu Najwyższego). Sędzia Moshe Sobel orzekł, że póki nie ma innego wyznaczonego miejsca do pluralistycznych modlitw, to kobiety mają prawo modlić się według obrządku nieortodoksyjnego w sekcji kobiecej. Decyzja ta nie spotkała się z entuzjazmem rabina nadzorującego Ścianę Płaczu, który nadal twierdził, że takie zachowanie jest nieobyczajne. Wyrok ten wpłynął jednak na morale Kobiet Muru, które zaczęły zachęcać do celebrowania Bat Micwy pod Ścianą Płaczu w podobny sposób, w jaki chłopcy świętują swoją Bar Micwę – ze zwojem Tory, z którego pierwszy raz odczytują fragment tekstu. Pierwsza taka Bat Micwa miała miejsce 24 października 2014 roku, z tą tylko uwagą, że świętowano przy użyciu miniaturowego zwoju Tory, który udało się przemycić do sekcji kobiecej. Zwoje normalnego rozmiaru przechowywane są w części męskiej, do której kobiety nie mają wstępu.

Dopiero 20 kwietnia 2015 roku doszło pierwszy raz do odczytania przez kobiety modlitwy z normalnego egzemplarza Tory, który został przekazany przez sympatyzujących z feministycznym ruchem mężczyzn. W 2014 roku doszło również do historycznego zapalenia chanukowych świec w 28 chanukijach ustawionych w kobiecej sekcji. Świeczniki zostały przemycone przez aktywistki po tym, gdy naczelny rabin Ściany Płaczu odmówił ustawienia chanukiji równie okazałej, co ta znajdująca się w części męskiej. Pierwotnie kobiety zwróciły się do premiera Bibiego, ale ten wywinął się od odpowiedzialności uznając, że to nie jego kompetencje, a właśnie naczelnego rabina. W samej ceremonii zapalenia świeczek udział brała między innymi znana amerykańska komediantka Sarah Silverman (ta od Matta Damona).

Decyzja jerozolimskiego sądu tylko dodatkowo rozsierdziła ortodoksyjne grupy. Co ciekawe, na krótko po jej ogłoszeniu, gdy Kobiety Muru chciały doprowadzić do pierwszego czytania Tory, na ich drodze stanął kilkutysięczny tłum… ortodoksyjnych kobiet, którym taki pomysł się nie spodobał. Izraelska wersja kobiet, które uważają, że feminizm im niepotrzebny, a niższa pozycja społeczna to dla nich aż nadto. W stawianie aktywnego oporu działaniom Kobiet Muru włączyła się również skrajnie prawicowa partia Zjednoczony Judaizm Tory.

Ten cały wywód nie wziął się jednak znikąd. Otóż w minioną niedzielę, 1go lutego 2016 roku, Knesset uchwalił prawo, na mocy którego pod Ścianą Płaczu powstanie nowa strefa, w której swobodnie modlić się będą mogli Żydzi reformowani według swojego obrządku, kobiety i mężczyźni – wspólnie. Zbudowanie nowej strefy o wielkości blisko 1000 metrów kwadratowych ma pochłonąć około 30 milionów szekli. Gdzie powstanie nowa strefa? Przy Łuku Robinsona, tam gdzie obecnie znajduje się platforma do modlitw nieortodoksyjnych. Planowana inwestycja ma być jednak większa, bardziej reprezentacyjna i ma nie uwłaczać godności tych, którzy będą się tam modlić. Z czysto logistycznych powodów, nowa sekcja nie będzie bezpośrednio połączona z już istniejącymi sektorami męskim i żeńskim, będzie jednak dzieliła z nimi wejście (bramki kontrolne). Co najważniejsze, nad nową strefą kontroli nie będzie sprawowała Fundacja Dziedzictwa Muru Zachodniego, a nowopowołana rada przy Kancelarii Premiera. Aby zachować równowagę – istniejące sektory zarządzane będą wyłącznie z wolą ortodoksyjnego Rabinatu.

IMG_0246.JPG

Za kilka miesięcy kobiety i mężczyźni będą mogli modlić się razem

Decyzja o budowie nowej strefy nie zapadła oczywiście jednogłośnie – przeciwko byli przedstawiciele partii ortodoksyjnych – Shasu oraz Zjednoczonego Judaizmu Tory. Mimo to, nie skorzystali oni jednak z możliwości zawetowania nowego prawa. Uznano, że zgłoszenie weta mogłoby zaszkodzić koalicji rządzącej (w której skład obie te partie wchodzą), a uchwaloną propozycję potraktowano jako „mniejsze zło”.

Minie jeszcze kilka miesięcy nim pod Ścianą Płaczu, w tym świętym miejscu, mężczyźni i kobiety wspólnie odmówią pierwszą modlitwę. Ale już dzisiaj Kobiety Muru i ich sympatycy mogą się cieszyć ze swojego zwycięstwa. Natomiast środowisko ortodoksyjnie już wyraziło obawy, że ta decyzja to próba podważenia pozycji ortodoksyjnego judaizmu w życiu Izraela i ukłon w stronę nurtów reformowanych. Zobaczymy…


Na moim Facebooku i Instagramie nie ma zamieszek!

 

Reklamy

8 uwag do wpisu “Zamieszanie pod Ścianą Płaczu

  1. Pingback: Oczyszczenie przez zamoczenie. Dla wszystkich. | Izrael od kuchni

  2. Pingback: Czy to miejsce jest wolne? | Izrael od kuchni

  3. Pingback: Ortodoksów problem z kobietami | Izrael od kuchni

  4. Pingback: Alija także dla „alternatywnych” konwersji | Izrael od kuchni

  5. Kobieta jest polowa mezczyzny tak samo jak mezczyzna polowa kobiety, tak jak prawa strona ciala jest polowa tak samo lewa strona jest polowa i dlatego ani kobieta nie jest wyzej ani mezczyzna.
    Tylko Ci ,ktorzy to zrozumieja przezyja razem w szczeciu i milosci dlugie lata. Adam tego nie chcial zrozumiec i dlatego strail swoja polowe. Dostal 2 ale ta nie byla jego polowa i dzieki niej wylecielismy z Raju !

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s