Kratery i kolorowe piaski pustyni

Czerwone Południe, od którego zacząłem mini-cykl o drodze na południe, aż do Ejlatu, to jedna z atrakcji turystycznych, która czeka na zmotoryzowanych podróżnych. Jedynym problemem tegoż kolorowego festiwalu jest jego bardzo ograniczona tymczasowość.

Są jednak miejsca, które jadąc nad Morze Czerwone, można odwiedzać przez cały rok. Latem trzeba tylko pamiętać o odpowiednim zapasie wody. Pustynia to jednak pustynia. A na pustyni są kratery.

On the road

A post shared by Matt (@matt_franckey) on

Gdy pierwszy raz usłyszałem o izraelskich kraterach, kilka dobrych lat temu, to pierwsze co przyszło mi na myśl to jakiś dawny deszcz meteorytów, który spadł na pustynię Negew setki tysięcy lat temu. Z drugiej strony… ani z lekcji geografii, ani z żadnych programów popularnonaukowych nie mogłem sobie przypomnieć o żadnych takim zdarzeniu właśnie w Izraelu. I słusznie. Bo geneza tych kraterów jest zupełnie inna, a sama nazwa trochę zwodnicza.

Teoretycznie krater powstaje albo w wyniku uderzenia meteorytu (krater uderzeniowy) albo występuje na szczytach stożków wulkanicznych (krater wulkaniczny). To, co nosi nazwę krateru w Izraelu nie jest ani pochodzenia kosmicznego ani wulkanicznego, a powstało w wyniku erozji i bliżej jest tej formacji geologicznej do kanionu. Tyle tylko że tutaj rozmiar trochę kłóci się z wizją „kanionu”. Słowem, którym określa się te formacje geologiczne po hebrajsku, a które pojawia się również w kilku innych językach, jest makhtesh (hebr. מַכְתֵּשׁ), który dosłownie oznacza moździerz (kuchenny, nie broń!), a dokładniej misę moździerza. Makhtesh to formacja geologiczna charakterystyczna dla pustyni Negev oraz Synaju, niewystępująca nigdzie indziej na świecie.

PANO_20160217_145255

Widok z drogi numer 227

Jak powstały te geologiczne cuda? Musimy się cofnąć o kilkaset milionów lat, kiedy to tereny obecnej pustyni Negew znajdowały się pod wodą oceanu. Gdy ten zaczął się cofać na północ, zaczęły się tworzyć doliny ryftowe i zachodzić procesy erozyjne. Cofająca się woda wypłukiwała miększe skały (kredę, piaskowce) spod twardszej powierzchni zbudowanej z dolomitów i skał wapiennych. Z czasem wierzchnie skały po prostu się zapadły tworząc kratery. Tak w skrócie.

RAMON PANO_20160220_124610

Krater Ramon

Takich kraterów-makhteshów na świecie jest 7, z czego w Izraelu pięć. Największy i najbardziej znany to krater Ramon. Problemem jest jednak dostrzeżenie jego wielkości, wszak ma on około 40 kilometrów długości i nawet do 10 kilometrów szerokości. Krater przecina droga krajowa numer 40, którą można z Beer Szewy dojechać prawie do samego Ejlatu. My do Ramon zajechaliśmy w drodze powrotnej znad Morza Czerwonego. Widoki, które rozpościerają się podczas zjeżdżania na dno krateru z jego południowego zbocza, zapierają dech w piersi. Droga przecina Ramon prawie w jego najszerszym fragmencie – przez kilka kilometrów jedzie się właściwie prostą i płaską jezdnią; po lewej pustkowie aż po horyzont, po prawej to samo, za nami kilkusetmetrowe zbocze krateru, a przed nami… z początku droga ginie gdzieś za horyzontem, ale po kilku minutach jazdy pojawia się właściwie pionowa ściana północnego zbocza. Droga wije się stromo przyklejona do klifu, a na szczycie – blisko 500 metrów wyżej, znajduje się miasto, miasteczko wręcz – Mitzpe Ramon. Tutaj warto się zatrzymać. Zdecydowanie warto. Zaparkować i przejść się do krawędzi klifu albo, jeśli ma się odwagę (mi jej jednak zabrakło patrząc na szpary pomiędzy deskami), wejść na zawieszoną za krawędzią platformę widokową (zarówno parking jak i platforma są za darmo). Stąd dopiero widać wielkość krateru, który ciągnie się ze wschodu na zachód. Robi wrażenie, serio. Spójrzcie tylko na kilka zdjęć.

Jeżeli dysponujecie większą ilością wolnego czasu, to warto zatrzymać się w kilku punktach widokowych na trasie albo zrobić krótszą lub dłuższą pieszą wycieczkę na jednym ze szlaków zlokalizowanych na dnie krateru. A jeżeli zależy Wam na nietypowej pamiątce z Izraela, to upewnijcie się że macie ze sobą jakiś pojemnik, na przykład szklaną buteleczkę albo słoiczek lub kilka woreczków. Dlaczego? Ponieważ z powodu zachodzących procesów geologicznych i chemicznych różne warstwy lżejszego piaskowca przybrały tu różne kolory – od białego przez żółty, pomarańczowy aż po fioletowy. Przy drodze numer 40, kawałek na południe od Mitzpe Ramon znajduje się jedna z „piaskownic”, z której można usypać sobie kolorową pamiątkę. Ale ten akurat punkt ma jedną wadę… nie jest specjalnie autentyczny. Bo trudno uznać za naturalne kolorowe jednokolorowe kopczyki usypane w ułożonych z kamieni okręgach. Po prawdziwe kolorowe piaski warto się udać w inne miejsce – do HaMakhtesh HaGadol (hebr. הַמַּכְתֵּשׁ הַגָּדוֹל) czyli dosłownie „dużego krateru”.

Dessert sands #IzraelOdKuchni

A post shared by Matt (@matt_franckey) on

HaMakhtesh HaGadol został odkryty jako pierwszy, a swoim rozmiarem zadziwił badaczy (12x5km), stąd też nazwa – Duży Krater. Dopiero później odkryto dużo większy Ramon, ale na zmianę nazwy było już za późno. Jakby nie patrzeć nie jest źle – krater jest duży, a nie największy 😉 W każdym razie, ten krater znajduje się mniej więcej w połowie drogi między Beer Szewą a Mitzpe Ramon. Żeby dotrzeć do prawdziwych kolorowych piasków trzeba kierować się z Beer Szewy drogą numer 25 w kierunku (atomowej) Dimony, za którą odbijamy na południe w drogę 206. Po kilku kilometrach zobaczymy znak wskazując kolorowe piaski – trzeba tylko skręcić na zachód w drogę 225, która wcina się między strome zbocza, a już po chwili po prawej stronie znajdziemy parking. Tuż obok parkingu znajdują się niewielkie wzniesienia, pagórki zbudowane z różnokolorowych skał, w których można dowoli skrobać i zbierać piasek. Wygląda to po prostu świetnie!

Gdy już usypaliśmy nasze buteleczki i ruszyliśmy dalej w trasę, postanowiliśmy jeszcze zobaczyć co do zaoferowania ma oznaczony punkt widokowy przy drodze 227 odchodzącej na wschód od drogi 206. Pierwotnie mieliśmy wrócić do drogi 25 i kierować się nią dalej na wschód, aż do ciągnącej się wzdłuż Morza Martwego drogi numer 90, prosto do Ejlatu (kolorowe piaski odwiedziliśmy w drodze z Czerwonego Południa do Ejlatu, a Ramon w drodze powrotnej). Cóż… droga 227 z początku wydawała się błędem – kręta, wąska, bardzo wyboista, bez pobocza, w końcu też trochę stroma, z kilkudziesięciometrową przepaścią po jednej stronie i pionową prawie ścianą po drugiej. Po kilkunastu minutach jazdy dotarliśmy jednak do szczytu, do punktu widokowego i powiem Wam… było warto. Widok porównywalny do tego z Mesady, jeśli nie lepszy. Serio. Równie piękne widokówki można strzelić w jednym z kilku punktów widokowych rozsianych wzdłuż wijącej się w dół drogi.

IMG_3707

Widok z drogi 227

Na szczęście, ten malowniczy objazd doprowadził nas do drogi 90, jakieś 20 kilometrów na południe od drogi numer 25. Stamtąd już tylko 150 kilometrów prostej jak struna krajówki aż do Ejlatu… Ale o Ejlacie to już w kolejnym objazdowym wpisie.

No i jeszcze mapka, tak poglądowo.


Więcej jak zawsze na Facebooku i Instagramie!

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Kratery i kolorowe piaski pustyni

  1. Pingback: Dalej na południe się już nie da | Izrael od kuchni

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s