Kraina piwem płynąca

Co lubią Polacy? Poza gloryfikowaniem własnych porażek, piłką nożną, papieżem (ale tylko tym polskim, a nie jakimś lewakiem) i karkówką z grilla w długi weekend?

Złoty (najczęściej) trunek, który pasuje zarówno do piłki nożnej i karkówki (do pozostałych dwóch trochę mniej) – PIWO. Z piątki wyżej wymienionych, to właśnie przy piwie podzielam entuzjazm rodaków. Nie mogłem więc odmówić sobie przyjemności sprawdzenia jak kwestia piwa wygląda w Izraelu. Zwłaszcza, że było to sprawdzanie organoleptyczne.

Piwa

Cóż, Izraelczycy to nie jest naród, który lubi wylewać za kołnierz. Nie ważne czy chodzi o piwo, wino czy mocniejsze trunki. Według raportu Światowej Organizacji Zdrowia, spożycie czystego alkoholu w Izraelu wynosi niecałe 3 litry na głowę rocznie (w Polsce – 12,5l), z czego połowę stanowią mocne alkohole, do których zalicza się popularny w tym rejonie arak. Trochę ponad 6% pochodzi z konsumpcji wina, a pozostałe 44% to piwo. Opracowany przez amerykański portal Retale.com raport dotyczący konsumpcji piwa pokazuje jeszcze większą różnicę między Polską a Izraelem. Biało-czerwoni plasują się na 5 pozycji w rankingu z wynikiem 100l piwa na osobę rocznie; Izrael jest daleko, daleko na 43 miejscu z wynikiem siedmiokrotnie niższym – 14l.

Wynik ten może jednak powoli zacząć rosnąć. Wszystko za sprawą piwnej rewolucji, która od kilku lat przetacza się przez różne kraje, w tym Polskę i Izrael. Z jednej strony na rynku pojawia się coraz więcej mikrobrowarów rzemieślniczych, które oferują wysokiej jakości piwa i nie boją się eksperymentowania ze smakami i aromatami. A z drugiej strony, konsument postawiony przed wyborem: piwo produkowane masowo i lokalne piwo rzemieślnicze coraz częściej sięga właśnie po to drugie. Na barowych mapach polskich miast w ciągu ostatnich kilku lat pojawiło się wiele typowych barów piwnych, multitapów, w których ofercie na próżno szukać znanych wszystkim bezsmakowych piw. Tutaj piwna rewolucja właśnie nabiera rozpędu.

Piwo Herzl

Dulce de asal browaru Herzl

Jeszcze kilka lat temu, gdy pierwszy raz przyjechałem do Izraela, na sklepowych półkach i barowych nalewakach królowały dwa piwa – Goldstar i Macabi – dwa lagery produkowane przez tę samą firmę – Tempo. Piwa, które można by spokojnie rozlać do butelek z etykietą Tyskie, Lech czy Żywiec i myślę, że mało kto by się poznał. Gdyby ktoś jednak wolał siegnąć po trunek bardziej znany, to Tempo ma w swojej ofercie także Heinekena. Głównym konkurentem tej firmy jest Israel Beer Breweries Ltd (IBBL), który tak naprawdę jest lokalnym oddziałem Carlsberga. W ich portfolio można znaleźć piwa zagraniczne – Carlsberga, Tuborga, Guinnessa, Leffe, ale tylko dwa pierwsze są faktycznie produkowane w kraju. W 2014 roku Tempo i IBBL dzieliło między siebie 80% rynku. Pozostałymi 20% podzielić musieli się zarówno mniejsi importerzy piw jak i browary rzemieślnicze, których w ciągu kilku lat przybyło. Obecnie w Izraelu działa blisko 20 minibrowarów, ważących ponad 100 różnych piw.

Niektóre większe browary udostępniają swoją infrastrukturę mniejszym browarnikom. Z takiego rozwiązania korzysta Moishe Rubinstein, z którym odbyłem pierwszą rozmowę o izraelskiej scenie piwa rzemieślniczego. A Moishe wie o czym mówi – od kilku lat prowadzi anglojęzycznego bloga Beer Israel, na którym recenzuje lokalne piwa. Równie długo, jeśli nie dłużej, zajmował się domowym warzeniem piwa, a od niecałego roku warzy piwo komercyjnie. Na spotkanie z nim specjalnie jechałem do Petach Tikva, do jedynego baru, w którym jego piwo – Samuel’s Highland – dostępne jest z beczki.

Moishe jest Szkotem, który wiele lat spędził w Anglii, gdzie przez lata żył lokalną kulturą piwną – był czynnie zaangażowany w oddolny ruch mający na celu przywrócenie świetności lokalnych browarów. W Wielkiej Brytanii, właściwie każdy region, każde miasto ma swój lokalny browar, którego próżno szukać gdzieś indziej. I właśnie taki model Moishe postanowił przenieść na grunt izraelski. Sam pomysł nie jest tutaj obcy – w podobny sposób funkcjonują tutaj winiarnie, które podkreślają właśnie lokalność trunków. W przypadku piw nie jest to jednak tak często spotykane.

A skąd jest Samuel’s Highland i w jaki sposób nawiązuje do swojego pochodzenia? Domem browarnika jest graniczące z Petach Tikva miasto Giv’at Shmuel, którego nazwę można tłumaczyć jako Wzgórze Samuela – Samuel’s Highland. Co więcej, do produkcji swojego American Pale Ale (lub jak można przeczytać na etykiecie – Zion Pale Ale), wykorzystuje owoce kumkwatu (inaczej chińskiej pomarańczy – małych owoców cytrusowych, które są w całości jadalne), których drzewa występują w mieście i okolicach. Również wybór baru, w którym Moishe zainstalował na stałe swoje piwo nie był przypadkowy – chodziło o to, żeby było to jak najbliżej Giv’at Shmuel (ponoć w samym mieście cieżko było o popularne „piwne” miejsce).

Nie bez powodu piszę, że Moishe sam zainstalował swoje piwo na kranie. Dostępność lanych piw z mniejszych browarów aniżeli Tempo czy IBBL, to problem wynikający z bardzo prostej przyczyny – ceny sprzętu. Zdecydowana większość nalewaków w barach i restauracjach to własność właśnie tych dwóch koncernów i nie widzą oni potrzeby oddawania swojej instalacji innym. A oscylująca w okolicach 4-5 tysięcy NIS cena jednego nalewaka (nie tyle samego nalewaka, co także systemów chłodniczych itp.) jest dla małych browarów nie do przeskoczenia. Moishe zdradził mi, że swój kran udało mu się kupić kilka razy taniej przy okazji jednego z pobytów w Wielkiej Brytanii. Inaczej sprawa wygląda oczywiście w przypadku typowych multitapów, które same inwestują w całą instalację, dzięki czemu to od nich zależy z jakimi browarami będą współpracować i jakie piwa serwować.

Problem z kranami to jeden z powodów, dla których mniejsi piwowarzy większość produkcji rozlewają do butelek. Innym powodem jest oczywiście marża, która na butelkach jest po prostu wyższa. Butelki można poza tym sprzedać w większej ilości miejsc, także w sklepach (a gdzie dokładniej, to znajdziecie na końcu wpisu).

Samuel’s Highland nie jest jedynym piwem, które stara się być kojarzone z konkretnym regionem kraju. Podobna filozofia stoi także za browarami Golan (piwo Bazelet warzone jest z użyciem wody ze źródeł na Wzgórzach Golan), piwem Arava produkowanym w pustynnym regionie o tej samej nazwie, czy jerozolimskim browarze Herzl, który odwiedziłem.

Wybór Herzl

Historia piw z browaru Herzl – poza pięcioma piwami w stałej ofercie, kilka razy w roku wypuszczają edycje limitowane, które rozchodzą się na pniu

Browar Herzl to jeden z najmniejszych browarów w kraju – położony w przemysłowej części Jerozolimy produkuje miesięcznie zaledwie 5 000 litrów piwa w pięciu odmianach. Mimo że korzystają ze składników z całego świata, to od samego początku istnienia browaru – września 2013 – podkreślają jerozolimskie pochodzenie piwa. Widać to także w nacisku jaki kładą na Jerozolimę w procesie dystrybucji – ich piwo dostępne jest przede wszystkim w jerozolimskich barach i restauracjach, do których trafia 3/4 produkcji.

Browar Herzl

Produkcyjna część browaru Herzl w całej okazałości

Za tym malutkim browarem stoi dwóch zapaleńców – Itay Gutman i Maor Helfman – których los połączył w bardzo nietypowy sposób. Kilka lat temu Maor trafił na staż do jednego z browarów w Szkocji, gdzie dowiedział się, że nie jest wcale pierwszym Izraelczykiem, który do nich trafił – wcześniej pracował u nich właśnie Itay. Po powrocie do Izraela, chłopakom udało się spotkać i wpaść na pomysł otworzenia własnego browaru. Obaj mieli wcześniejsze doświadczenie z domowym warzelnictwem, więc pomysł otworzenia browaru był kolejnym krokiem w browarniczej karierze. I wypalił.

Jeszcze do niedawna Itay i Maor zajmowali się wszystkim sami. Dopiero niedawno dołączył do nich trzeci współpracownik, który głównie odciąża Itaya w całym procesie warzenia piwa. Maor natomiast zajmuje się całą resztą – logistyką, marketingiem, dystrybucją. To, co mnie zaskoczyło i jednocześnie urzekło w Herzlu, to fakt że wiele rzeczy robionych jest ręcznie – są pompy, które jednak trzeba manualnie przełączać, jest maszyna rozlewająca piwo do butelek, ale tylko do pięciu jednocześnie i zmienia się je ręcznie, również ręcznie butelki są kapslowane, etykietowane i stemplowane datą ważności. Widać, że chłopaki wkładają w to całe serce, a jednocześnie sprawia im to po prostu zabawę. Rób to co lubisz, a nigdy nie będziesz musiał pracować.

Nagrody Herzl

Browar Herzl kilka nagród za swoje piwa zgarnął

Osobiste zaangażowanie w cały proces się opłaciło; w zeszłym roku browar Herzl został wybrany przez Muzeum Żydowskie w Monachium do uczestnictwa w wyjątkowym projekcie. 13 kwietnia otworzona zostanie w muzeum tymczasowa wystawa „Beer is the wine of this land. Jewish brewery tales” („Piwo jest winem tej ziemi. Żydowskie opowieści o browarnictwie”), której elementem będzie premiera pierwszego piwa uwarzonego wspólnie przez niemiecko-izraelski zespół – monachijski Crew Republic Brewery oraz właśnie jerozolimski Herzl Beer. Z tej współpracy powstało wyjątkowe piwo „parzone” („steam beer”), którego premiera będzie miała miejsc już 13go kwietnia. Niestety, nie dane było mi skosztowanie tego trunku, gdyż cały proces odbywał się w Niemczech. Ale kto może, niech wybierze się między 13 kwietnia a 3 stycznia do Monachium i spróbuję – na pewno nie pożałuje.

Kapslowanie

Kapslowanie mechaniczne w browarze Srigim (po lewej) i ręczne w browarze Herzl (po prawej)

Trochę inne podejście do „lokalności” prezentuje browar Srigim, po którym oprowadziła nas Lior Ronen. Sam browar znajduje się w malowniczo położonej wsi – Serigim – w otoczeniu Gór Judzkich, niedaleko Beit Szemesz i parku krajobrazowego Beit Guwrim. Browar Srigim warzy miesięcznie ponad 17 000 litrów piwa, które występuje u nich w aż siedmiu rodzajach pod dwoma markami.

Browar Srigim

Browar Srigim

Browar otworzono w 2011 roku, ale historia jego założycieli sięga trochę dalej. Ohad Ayalon i Ofer Ronen przez wiele lat pracowali w high-tech; obaj w trakcie swojej zawodowej kariery mieszkali przez jakiś czas za granicą – Ofer głównie w Stanach, Ohad w Europie. Dzięki podróżom mieli okazję doświadczyć piwnej rewolucji w innych krajach na długo przed jej początkiem w Izraelu. Piwne trendy, które obserwowali zaczęli przenosić do warzonych w domowym zaciszu piw. Z powodzeniem – w 2009 roku pszeniczne piwo Ohada zajęło I miejsce w krajowym konkursie piw domowych. Rok później, I miejsce zajął Ofer ze swoim dark ale. I to dopiero wtedy panowie się spotkali i uznali, że czas skończyć z high-tech i zająć się pasją na poważnie. I w taki sposób, w 2011 roku założyli browar Srigim, w którym wspólnie ważą swoje piwa – Ohad klasyczne europejskie gatunki pod nazwą „Emek HaEla„, a Ofer wyraziste piwa w amerykańskim stylu „Ronen„.

Wybór Srigim

Piwa z browaru Srigim – cztery Emek HaEla po lewej i trzy Ronen po prawej

W jaki sposób Srigim działa lokalnie? Od samego początku istnienia tego miejsca, równolegle do browaru funkcjonuje centrum dla zwiedzających, które w tygodniu przyjmuje wycieczki, wprowadzając gości w krainę piwa rzemieślniczego. W weekendy natomiast, gdy produkcja staje (piwa muszą być koszerne, przez co produkcja staje w szabat), dla lokalnej społeczności otwiera się mały bar, a z okolicy przyjeżdżają kucharze serwujący piwne zakąski. Wszystko po to, aby pokazać odwiedzającym, że piwo może smakować inaczej niż masowo produkowany Goldstar czy Macabi. Zarówno Lior jak i Itay z browaru Herzl mówią o tym samym (co można pewnie powiedzieć o konsumentach w Polsce) – wielu piwo pije po to, żeby je pić, czy to oglądając mecz, grillując, czy po to żeby się po prostu upić na imprezie. Nagle okazuje się, że piwa rzemieślnicze można pić i się nimi delektować, odkrywać nowe smaki i aromaty. Okoliczni mieszkańcy, nie mogąc się doczekać weekendu, odwiedzają Srigim także w tygodniu, gdy bar teoretycznie jest zamknięty.

Nagrody Srigim

Ściana chwały browaru Srigim. The Rolling Stones podczas koncertu w Tel Awiwie raczyli się piwem właśnie z tego browaru

Piwna rewolucja trwa w Izraelu wystarczająco długo, aby pozwolić na wykształcenie się marek, które plasują się gdzieś pomiędzy mikrobrowarami dostępnymi tylko w specjalistycznych sklepach i barach, a produkowanymi masowo i dostępnymi wszędzie piwami typu Goldstar. Można tutaj wymienić piwa z browarów Malka, Alexander czy Negev (który wbrew nazwie nie pochodzi z pustyni Negew, a z Ramat Gan). Często to właśnie ich piwa mogą być alternatywą dla „zwykłych piw” w odwiedzanych lokalach. I osobiście zachęcam do ich próbowania.

A co uważam za godne spróbowania podczas wizyty w Izraelu?

Oto kilka moich propozycji:

  • Malka IPA (6,2%) – osobiście jestem fanem wyrazistych piw i Malka bardzo mi podchodzi. Głęboki smak, lekko słodkawy doskonale sprawdza się jako plażowe ochłodzenie w gorący dzień. Podobnie jak i Malka Blond Ale (6,5%) z delikatną cytrusową nutą. Jeżeli do kolacji na mieście mogę wybrać Goldstara albo Malkę, to wybór jest prosty.
  • The Wicked Dark Beer Dark Ale (6,2%) z browaru Srigim (Ronen) to kolejne mocne aromatyczne piwo, w którym zakochałem się od pierwszego łyka. Ciemne, ciężkawe piwo z kawowo-czekoladowymi nutami. To właśnie tym piwem Ofer wygrał w 2010 roku w konkursie piw domowych. Również The Ugly Indian IPA (6,5%) z tej samej linii, to wyjątkowe doświadczenie smakowe. Pachnie słodko, ale w smaku daje mocnego chmielowego kopa.
  • Belgian Tripel (9,2%) od Srigim, ale z linii Emek HaEla to natomiast mocne piwo ukryte pod delikatnym, lekko słodkawym smakiem klasycznego piwa belgijskiego. Bardzo smaczne, ale nie więcej jak jedno… no może dwa.
  • BAZELET Pilsner (4,9%) z browaru Moscow to moim zdaniem świetny wstęp do świata izraelskich piw rzemieślniczych, zwłaszcza dla kogoś kto niespecjalnie przepada za udziwnionymi smakami. Klasyczny złoty pilsner, ze zrównoważonymi słodkimi i chmielowo-gorzkimi smakami, mocno orzeźwiający.
  • Dulce de Asal (8%) z browaru Herzl, to dla mnie sztos nad sztosami. Ciemne miodowe piwo typu ale, które nie jest przesadnie słodkie. Jest w sam raz, w punkt miodowo-owocowe, mimo że pachnie trochę intensywniej. Mógłbym pić i pić! Pozostałe piwa od chłopaków z Herzla są równie dobre, ale to jest zdecydowanie najlepsze.
  • Nie mogę też nie wspomnieć o Samuel’s Highland Zion Pale Ale (6,5%), które autentycznie zadziwia (pozytywnie!) zastosowaniem kumkwatu. Moishe ponoć dodaje owoce trzy razy w trakcie procesu, ale kiedy dokładniej – nie chce zdradzić. Tajemnicą pozostaje więc to, jak udaje mu się zrobić takie zwykłe, a jednocześnie oryginalne IPA.
Piwa Srigim

The Ugly Indian IPA oraz Emek HaEla Irish Red Ale z browaru Srigim


Gdzie warto zajrzeć w poszukiwaniu dobrego izraelskiego piwa?

  • Beer Market – trudno powiedzieć czy to bardziej sklep czy multitap; znajduje się na końcu (albo początku, jak kto woli) pasażu handlowego w Sarona Market w Tel Awiwie (Kalman Magen 3). Kilka nalewaków z często zmieniającymi się piwami, a do tego kilkadziesiąt różnych izraelskich piw w butelkach.
  • Beer Bazaar – multitap bar z dwoma punktami w Tel Awiwie (Yishkan 36 i Rambam 1 – oba przy targu Caramel) oraz jednym w Jerozolimie (na targu Mahane Yehuda) ma zawsze w swojej ofercie kilka nalewaków z piwami z mikrobrowarów, a do tego pokaźną ofertę izraelskich piw w butelkach. Ostatnio zaczęli też warzyć swoje piwo, którego można spróbować w barze przy ulicy Yishkan.
  • Beer & Beyond – położony trochę na uboczu (Yigal Alon 159, Tel Awiw) sklep oferuje nie tylko butelki z lokalnymi piwami, ale także sprowadza mniej znane piwa z innych krajów. Dodatkowo można się tutaj zaopatrzyć w piwne gadżety oraz sprzęt do domowego warzenia piwa.
  • sieć delikatesów Tiv Ta’am – ich oferta butelkowanych piw rzemieślniczych jest dużo bogatsza niż pozostałych supermarketów. Nie jest to różnorodoność jak w powyższych punktach, ale jak na początek wystarczy (albo żeby kupić coś do skonsumowania na plaży na przykład).

 


Specjalne podziękowania należą się moim rozmówcom (kolejność alfabetyczna):

Maor Helfman i Itay Gutman z jerozolimskiego browaru Herzl
Lior Ronen z browaru Srigim
Moishe Rubinstein z BeerIsrael.com i Samuel’s Highland

No i dla oczywiście dla Agaty, która towarzyszyła mi w wycieczkach do browarów i w rozmowach!


Więcej jak zawsze na Facebooku i Instagramie

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Kraina piwem płynąca

  1. Pingback: Dni wolne i grillowanie po Izraelsku | Izrael od kuchni

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s