LGBT niekoniecznie znaczy pro-LGBT

Do czerwca, miesiąca dumy, jeszcze kilka tygodni, trochę więc dziwi wzmożona obecność tematów LGBT w mediach. Okazuje się jednak, że sprawa jest interesująca, zwłaszcza gdy spojrzy się na nią przez pryzmat działań i starań polskich organizacji LGBT. Też są konflikty, ale zupełnie innej natury.

IMG_3360

Tęczowa Gwiazda Dawida


Bo oczywiście o konflikt chodzi. Po jednej stronie – organizacje walczące o prawa osób LGBT w Izraelu, dla których zaplanowana na 3-go czerwca Tel Aviv Pride Parade to bardziej zabieg marketingowy aniżeli faktyczna walka o zrealizowanie swoich postulatów. Z drugiej strony – rząd ze szczególnym uwzględnieniem Ministerstwa Turystyki oraz Amira Ohany, pierwszego wyoutowanego posła z ramienia rządzącego Likudu.

I jak zwykle pytanie – ale o co chodzi?

O tym, że telawiwska parada jest świetnym wydarzeniem promocyjnym i marketingowym nie trzeba właściwie wspominać. O tym jak wygląda miasto i sama parada napisałem zaraz po powrocie z zeszłorocznej edycji. O ile podobne wydarzenia w Polsce mają zasięg lokalny i najwyżej przyciągają aktywistów z innych miast, tak tutaj mówimy o ulicznej imprezie i dodatkowych atrakcjach przed i po, na które ściągają tysiące turystów LGBT z całego świata. Nie powinna więc dziwić decyzja Ministerstwa Turystyki o przekazania 11 milionów szekli (~11 mln. zł) na promocję Tel Aviv Pride Parade i wydarzeń towarzyszących wśród obcokrajowców. Mówimy o akcjach marketingowych przeprowadzanych głównie w Europie i promujących Izrael nie tylko przy okazji Miesiąca Dumy. Jednym z elementów promocji ma być konkurs, w który nagrodą będzie pobyt w Izraelu podczas czerwcowej parady wraz z przelotem na pokładzie samolotu wymalowanego w tęczowo kolory. No po prostu super! Ministerstwo Turystyki nawet wysłało drag queen na największe targi turystyczne do Berlina. W tym miejscu, w ramach dygresji, przypomina mi się wywiad z przedstawicielami miejskiego biura turystyki w Wiedniu i w Warszawie, w którym strona polska rzucała dość okrągłymi hasłami o promocji miasta wśród turystów LGBT.

W każdym razie – przekazania takich pieniędzy na taki cel, z perspektywy Polski można tylko pozazdrościć. Ale nie jest jednak tak kolorowo.

Minęły ledwo dwa tygodnie, a gruchnęła wiadomość o tym, że czerwcowy Pride w Tel Awiwie może zostać odwołany. Zagrożenie terrorystyczne? Udany lobbing ultra-ortodoksyjnej mniejszości? Nic w tym rodzaju. Do bojkotu i odwołania tegorocznej parady nawołują… izraelskie organizacje LGBT. Brzmi to dość kuriozalnie, prawda? Ale prawda jest taka, że trochę racji mają. Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. I tak też jest w tym przypadku. Okazuje się, że decyzja Ministerstwa Turystyki nie została przyjęta z radością przez te organizacje i to właśnie z jej powodu pojawiły się tak ostre głosy. Wszystko dlatego, że 11 milionów przeznaczone na promocję Izraela wśród turystów LGBT to kilkukrotnie więcej niż środki jakie rząd przeznacza na faktyczną działalność krajowych organizacji. Roczne wsparcie finansowe płynące od państwa to zaledwie 1,5 miliona NIS. Ta dysproporcja tylko podkreśla jaki stosunek do LGBT ma obecna władza – świetnie wygląda promocją Tel Awiwu za granicą, a zainwestowane w nią pieniądze zwrócą się z nawiązką, natomiast działania, które mają faktycznie pomóc osobom LGBT w kraju są marginalizowane. Wiadomo – z tego zysków nie będzie.

Niektórzy pokładali nadzieję w Amirze Ohanie – pierwszym wyoutowanym geju zasiadającym w ławach Likudu. Organizacje LGBT właściwie od samego początku podkreślały, że to, że Ohana jest wyoutowanym gejem nie oznacza, że jest ich przedstawicielem w Knesecie. Miały rację, co potwierdziło głosowanie odbywjące się w przededniu „dnia LGBT” w Knesecie (swoją drogą wyobrażacie sobie „dzień LGBT” na Wiejskiej? Bo ja nie potrafię… a wyobraźnię mam wybujałą). Głosowano wówczas nad pakietem ustaw pro-LGBT, które zakładały między innymi prawne zakazanie terapii reparacyjnej (pisałem o niej tutaj), dopuszczenie par gejowskich do komercyjnej surogacji w Izraelu czy w końcu podjęcie kroków w kierunku wprowadzenia małżeństw cywilnych.

Problem tylko w tym, że ten pakiet ustaw został zaproponowany jeszcze w poprzedniej kadencji przez, wówczas blok rządzący, a obecnie opozycję. Obecnej koalicji rządzącej nie interesowało co jest w pakiecie – kurtuazyjnie dopuścili do głosowania, ale z racji że to projekt opozycyjny, to od początku skazany był na upadek. Ohana znalazł się więc między młotem a kowadłem – zagłosować PRZECIW zgodnie z dyscypliną partyjną albo ZA zgodnie z własnymi przekonaniami i pokładaną w niego nadzieją społeczności LGBT. Ostatecznie Ohana wstrzymał się od głosu, przez co ściągnął na siebie gromy ciskane przez organizacje równościowe.

Przy okazji obecnego zamieszania, Ohana wcale nie poprawił swoich notowań wśród społeczności, którą rzekomo reprezentuje. Stwierdził, że nie widzi potrzeby otwierania dyskusji na temat ewentualnego przekazania części zysków z turystyki LGBT na rzecz działalności organizacji LGBT.

Po stronie wzburzonych gejów i lesbijek stanęła natomiast parlamentarna opozycja. Bardzo podoba mi się riposta Tzipi Livni z Zionist Union, która w nawiązaniu do planowanego przez ministerstwo konkursu zapytała:

Czy ten tęczowy samolotow promujący gejowską turystykę będzie też woził [izraelskie] pary jednopłciowe, aby mogły wziąć ślub zagranicą ponieważ rząd odrzucił zaproponowaną przeze mnie wcześniej propozycję cywilnych związków?

Władze samorządowe Tel Awiwu, które są faktycznym organizatorem czerwcowej parady, oznajmiły że wydarzenie to się oczywiście odbędzie i jednocześnie wyraziły nadzieję, że środowiska LGBT dojdą do porozumienia ze stroną rządową. Przedstawiciele największych organizacji LGBT organizują dzisiaj konferencję prasową na której mają szerzej przedstawić swój punkt widzenia i oczekiwania, od których uzależniają bojkot tegorocznego pride’u. W zaproszeniu pada takie zdanie

Rzeczywistość dla osób LGBT w Izraelu dała nam wiele powodów do demonstrowania, a tylko kilka do świętowania.

Z perspektywy Polski, sytuacji prawnej osób LGBT w Polsce i relacji na linii aktywiści-rząd, to jednak punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

[Aktualizacja 20/04 – Ciąg dalszy historii w kolejnym poście, tutaj]


Facebook || Instagram

Reklamy

3 uwagi do wpisu “LGBT niekoniecznie znaczy pro-LGBT

  1. Pingback: Dzieje się, dzieje – przegląd prasy | Izrael od kuchni

  2. Pingback: Parada uratowana… | Izrael od kuchni

  3. Pingback: Tel Aviv Pride Parade 2016 | Izrael od kuchni

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s