Dzieje się, dzieje – przegląd prasy

Są czasami takie dni, kiedy różne wydarzenia się kumulują i o wszystkich warto napisać, albo chociaż wspomnieć. Tak też się stało dzisiaj, dlatego zamiast pracować nad dużą notką (która planowo miała być dwa dni temu) lub nad kilkoma mniejszymi, uraczę Was kolejnym „przeglądem prasy”. 

O pierwszych dwóch wspominałem już rano na Facebooku.

Zamach bombowy w Jerozolimie

Jeszcze wczoraj wczesnym popołudniem rozmawiałem ze znajomą o tym, że w ostatnich tygodniach znacząco zmalała ilość ataków nożowników. Przypomnę tylko, że tak zwana „intifada noży” rozpoczęła się blisko pół roku temu – w październiku ubiegłego roku. Od tamtego czasu, przez długie tygodnie nie było dnia bez informacji o kolejnych atakach terrorystycznych. Wydawało się jednak, że zapał palestyńskich bojowników opadł… aż do wczorajszego późnego popołudnia.

W dzielnicy East Talpiot, zaledwie 3 kilometry oo murów Starego Miasta, w autobusie komunikacji miejskiej eksplodował ładunek wybuchowy. Z pierwszych ekspertyz wynika, że bomba była umieszczona z tyłu autobusu, nad zbiornikiem paliwa – eksplozja doprowadziła do doszczętnego spalenia się pojazdu. Uszkodzone zostały również dwa inne pojazdy. Na szczęście brak jest ofiar śmiertelnych – rannych i poparzonych zostało jednak ponad 20 osób, z czego 2 są w stanie ciężkim.

Od ataku minęła ponad doba, ale jeszcze żadna grupa nie przyznała się do jego przeprowadzenia. Z doniesień wiadomo, że był to profesjonalnie skonstruowany ładunek, którego konstrukcja wskazuje na zorganizowaną grupę. Nie wiadomo czy został on zdetonowany zdalnie czy też ręcznie; w przypadku drugiej opcji podejrzenia padają na pasażera z rozległymi oparzeniami dolnych części ciała. Trwa też dochodzenie, które ma ustalić kto stoi za zamachem. Z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że Hamas, który miał ku temu powody – w ostatnich dniach izraelska armia odkryła i zniszczyła tunele pod granicą ze Strefą Gazy, z których korzystał Hamas. Poza tym znów zaczyna się robić niespokojnie na Wzgórzu Świątynnym.

Bez odpowiedzi pozostaje również pytanie, czy jesteśmy świadkami odejścia od nieskoordynowanych ataków nożowników i przejścia do planowanych i dużo krwawszych ataków, które przywodzą na myśl Drugą Intifadę.

Nie żyje Ronit Elkabetz

Pierwsza wiadomość, którą przeczytałem w porannej prasówce – w wieku 51 lat zmarła wybitna izraelska aktorka, Ronit Elkabetz. Rak. Występowała w filmach izraelskich i francuskich od 1990 roku, kiedy to debiutowała w dramacie Hameyu’ad (The Appointed). W 2001 roku otrzymała swojego pierwszego Ophira – nagrodę Izraelskiej Akademii Filmowej – za rolę w Ślub mimo woli. Kolejną statuetkę jako aktorka otrzymała za rolę w wielokrotnie nagradzanym filmie Przyjeżdża orkiestra (prawie nominowanym do Oscara w 2007 roku).

W ostatnich latach dała się zapamiętać jako charyzmatyczna i chimeryczna Viviane Amsalen w filmowej trylogii, którą wyreżyserowała razem z bratem – Shlomo Elkabetzem. O tych trzech filmach – Wziąć sobie żonę, Shiva, Gett: Viviane chce się rozwieźć – i jej genialnej roli pisałem na blogu, o tutaj. Ten ostatni przyniósł jej kolejnego Ophira, tym razem dla najlepszego filmu oraz jednocześnie kandydaturę do Oscara i nominację do Złotych Globów.

Ronit Elkabatz w "Gett: Viviane chce się rozwieźć"

Ronit Elkabatz w „Gett: Viviane chce się rozwieźć”

O jej wybitności i wkładzie w izraelską kinematografię mogą świadczyć chociażby słowa byłego prezydenta Izraela, Szymona Peresa:

[Ronit Elkabetz] była niezwykłem ambasadorem kulturalnym Izraela […] na różnych scenach świata z dumą,  kreatywnością i pięknem reprezentowała Izrael i jego obywateli.

Yishai Shlissel skazany

W poprzednim przeglądzie prasy pisałem, że proces Yishaia Shlissela – nożownika z jerozolimskiej parady równości – trwa. Postawiono mu zarzut morderstwa i sześciokrotnego usiłowania morderstwa.

Dla przypomnienia – podczas zeszłorocznej Pride Parade w Jerozolimie, Shlissel wtargnął w tłum maszerujących i na oślep zaczął zadawać ciosy nożem. Zadał śmiertelny cios 16-letniej Shirze Banki, a kolejne sześć osób ranił. Kilka tygodni przed paradą skończył odbywanie 10-letniego wyroku za podobny atak w 2005 roku.

ShowImage

Yishai Shlissel po ataku na uczestników jerozolimskiej prady równości w 2015 roku. Foto: Reuters

Mimo starań obrońcy z urzędu (sam Shlissel odmawiał pomocy obrońcy tłumacząc, że nie interesuje go werdykt świeckiego sądu, a swoich czynów nie żałuje), który próbował przekonać sąd, że jego klient nie miał wcale zamiaru nikogo zabić, dowody i zeznania świadków świadczyły przeciwko niemu. Dzisiaj zapadł wyrok w tej sprawie – winy morderstwa i sześciokrotnego usiłowania morderstwa. Yishai Shlissel został skazany na najwyższy wymiar kary przewidziany w izraelskim prawie – dożywocie. Co prawda Wikipedia informuje, że zwyczajowo prezydent skraca dożywocie do 20-30 lat, ale mam szczerą nadzieję, że w tym wypadku do tego nie dojdzie.

Przy okazji wyroku, słowa krytyki spadły również na pracę policji, która wiedziała o obecności Shlissela na paradzie i nic z tą wiedzą nie zrobiła; przy pierwszej próbie wmieszania się w tłum został zatrzymany przez policjantów i puszczony wolno, udało mu się dołączyć do maszerujących za drugim razem.

Ministerstwo Turystyki zmienia zdanie

Trwa zamieszanie wokół tegorocznej Tel Aviv Pride Parade i promocji Izraela jako miejsca LGBT-friendly. To ciąg dalszy historii, którą opisałem we wczorajszym wpisie LGBT niekoniecznie znaczy pro-LGBT.

W skrócie chodzi o to, że izraelskie organizacje LGBT zaczęły nawoływać do zbojkotowania tegorocznej parady z powodu prowadzonej przez państwo polityki – Ministerstwo Turystyki przeznaczyło 11 milionów szekli na promocję za granicą telawiwskiej imprezy i wydarzeń towarzyszących, podczas gdy organizacje LGBT rocznie otrzymują od rządu jedynie 1,5 miliona szekli. Dodatkowo podczas kilku głosowań w tym roku, obecny rząd pokazał środowisku LGBT środkowy palec.

Największe izraelskie organizacje LGBT zażądały od rządu, aby przeznaczył on kwotę podobną do budżetu promocyjnego na działanie organizacji w kraju. Zamiast tego ministerstwo wycofało się z planowanej akcji marketingowej, w tym z malowania samolotu w tęczowe kolory. Lewicowy magazyn 972 widzi w tej decyzji przyznanie się rządzących do tzw. pinkwashingu, czyli próby odwracania uwagi od prawdziwych problemów (nie tylko problemów społeczności LGBT) poprzez budowanie obrazu Izraela jako miejsca bardzo przyjaznego osobom LGBT.

Podczas poniedziałkowej konferencji prasowej, organizacje LGBT postawiły ultimatum i zagroziły, że jeżeli nie zostanie ono spełnione, to tegoroczna parada z radosnego marszu zamieni się w prawdziwą demonstrację. Rozpoczęto również akcję „Nie maszeruję, demonstruję” – profile facebookowe organizacji LGBT (oraz niektórych polityków) zalewane są zdjęciami użytkowników trzymających kartkę z hasłem akcji „Nie maszeruję, demonstruję”.

„Dumny Likud”, czyli tęczowa grupa partii rządzącej, skrytykowała na swoim facebooku decyzję Ministerstwa Turystyki i jednocześnie skarciła organizacja LGBT za próbę zbojkotowania tego wspaniałego (marketingowego) wydarzenia, jakim jest Tel Aviv Pride Parade. Cóż… politycy wszędzie są tacy sami. Oczywiście komentujący nie zostawili na „Dumnym Likudzie” suchej nitki.

Czyżby tegoroczna parada w Tel Awiwie miała wyglądać jak warszawska Parada Równości?


Więcej jak zawsze na Facebooku i Instagramie

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Dzieje się, dzieje – przegląd prasy

  1. Pingback: LGBT niekoniecznie znaczy pro-LGBT | Izrael od kuchni

  2. Pingback: Parada uratowana… | Izrael od kuchni

  3. Pingback: Tel Aviv Pride Parade 2016 | Izrael od kuchni

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s