And 12 points goes to… Israel!

Już dzisiaj półfinał Konkursu Piosenki Gejowskiej zwany potocznie Eurowizja 2016. Półfinał, w którym konkurować ze sobą będą zarówno Michał Szpak oraz reprezentujący Izrael Hovi Star. Obu życzę jak najlepiej… cokolwiek miałoby to znaczyć w świetle takiego przaśnego konkursu, jakim jest Eurowizja.

Jak zdążyliście pewnie zauważyć – nie jestem największym fanem tego festiwalu kiczu i, nierzadko, cepelii, ale jednak notkę okolicznościową napiszę, a co! Ale do czytania będzie mało.

euroisrael Czytaj dalej

Reklamy

Alija, czyli o powrotach

Pomysł na tego posta miałem zapisany już od kilku miesięcy, ale jakoś nie było wcześniej sposobności, żeby powstał. Ale w końcu nadarzyła się okazja! Jaka? Otóż od kilku lat, 10 dnia miesiąca Nisan (co w tym roku wypada akurat 18 kwietnia – czyli blisko dwa tygodnie temu, kiedy zaczynałem pisać tego posta) obchodzony jest w Izraelu Yom HaAlija (hebr. יום העלייה), czyli Dzień Aliji, Dzień Wstąpienia. Ale nie chodzi tu o żadne wniebowzięcie tudzież inne wniebowstąpienie, których w polskim kalendarzu pełno. Chodzi o dzień imigranta. Ale znów nie byle jakiego imigranta.

countryourfuture_pppa

Plakat propagandowy z 1934 || „Izrael kraj naszej przyszłości”, Franz Krausz

Czytaj dalej

Kraina piwem płynąca

Co lubią Polacy? Poza gloryfikowaniem własnych porażek, piłką nożną, papieżem (ale tylko tym polskim, a nie jakimś lewakiem) i karkówką z grilla w długi weekend?

Złoty (najczęściej) trunek, który pasuje zarówno do piłki nożnej i karkówki (do pozostałych dwóch trochę mniej) – PIWO. Z piątki wyżej wymienionych, to właśnie przy piwie podzielam entuzjazm rodaków. Nie mogłem więc odmówić sobie przyjemności sprawdzenia jak kwestia piwa wygląda w Izraelu. Zwłaszcza, że było to sprawdzanie organoleptyczne.

Piwa

Czytaj dalej

Morze Martwe, morze umierające

Jako że na Facebooku wskazałem kierunek, w którym udam się z Wami w tej notce, to nie będę bawił się w błyskotliwy wstęp. Co prawda na blogowym fanpage’u pojawiło się zdjęcie Masady, to jednak nie trudno się domyslić, że nie zabiorę Was tylko tam. Nie warto tylko po to.

W każdym razie, zdjęcie pokazujące jak unosimy się na powierzchni Morza Martwego udając, że czytamy gazetę jest tak sztampowe jak uwiecznianie na fotografii prób podtrzymywania Krzywej Wieży w Pizie.

Nie będzie takiego zdjęcia w tej notce. Sorry, nie mam.

WP_1
Widok na basen południowy Morza Martwego

Czytaj dalej