W Tel Awiwie się bawią, gdzie indziej walczą

Już druga połowa lipca, czerwiec – Miesiąc Dumy – już dawno się skończył, ale ja jeszcze trochę pozostanę w tęczowym klimacie. Zdążyłem już zauważyć, że to się najlepiej klika.

A tak na serio, to z racji przerwy od bloga nie mogłem w miarę na bieżąco komentować pewnych rzeczy, które działy się na przestrzeni ostatnich kilku tygodni. Wszystko tylko zbierałem i zapisywałem, żeby się z tym w końcu rozprawić.

Kulminacyjny punkt gejowskiego życia w Izraelu, czyli tegoroczna Tel Aviv Pride Parade, już dawno za nami, ale przed nami równie ważny, jeśli nawet nie z wielu powodów ważniejszy, marsz. Jerusalem March for Pride and Tolerance, czyli jerozolimska parada.

Czytaj dalej

Reklamy

Reparacja moralna – z Nowego Jorku do Jerozolimy

Do czerwca – Miesiąca Dumy – jeszcze dobre kilka miesięcy, ale nigdzie przecież nie pisałem, że notki około-LGBT będą pojawiały się tylko w czerwcu.
O tym, że społeczność LGBT ma się w Izraelu całkiem dobrze już pisałem. Zapisy prawne od wielu lat uwzględniają istnienie osób nieheteronormatywnych w tkance społecznej i w wielu punktach (nie wszędzie) wprowadzają równość. O ponad stutysięcznej Tel Aviv Pride Parade reklamowanej na stronach Ministerstwa Turystyki nawet nie wspomnę.

Jest jednak coś, co kładzie cień na tej izraelskiej tęczy. I o tym dzisiaj.

Czytaj dalej