Siedem dni zapominania

Pierwszą wersję tej notki spisałem na początku roku siedząc w jednej z jerozolimskich kawiarni. Niedługo po wydarzeniach, których dotyczy. Z racji, że była to wersja papierowa, nie udało mi się znaleźć chęci do jej szybkiego zdigitalizowania i uzupełnienia. Druga wersja powstawała, gdy dopiero co opadał medialny kurz wokół strzelaniny w telawiwskiej Saronie, a opinia publiczna żyła doniesieniami o makabrycznej strzelaninie w gejowskim klubie w Orlando*. Ostateczna wersja powstaje w dużo bardziej sprzyjających okolicznościach, ale tematycznie bardziej by pasowała do wspomnianych wydarzeń…**

Zrzut ekranu 2016-07-16 o 19.05.11

Ronit Elkabetz w „Sziwa”, reż. Ronit i Shlomi Elkabatz, 2008

Czytaj dalej

Reklamy

Nowy Rok, Novy God czy dzień jak co dzień

Te kilka dni pomiędzy Bożym Narodzeniem a Sylwestrem i Nowym Rokiem to taki dziwny czas w roku. Jakiś taki stan zawieszenia. Pracując jeszcze w Polsce właściwie cały mój dział brał w tym czasie wolne, bo nie było potrzeby siedzenia przy biurku. Z jednej strony okres okołoświąteczny, ale już bez gonitwy za prezentami i bez stania dzień i noc przy garach, ale jednak z poczuciem, że to jednak dni świąteczne. Dopiero po Sylwestrze i Nowym Roku (no dobra i jeszcze po Trzech Króli) wszystko wraca do normy.

Tutaj ani świąt, ani Nowego Roku (no chyba że we wrześniu)… co nie wszystkim się podoba.

Czytaj dalej

Tłusty tydzień i cud pomnożenia

Od kilku tygodni, piekarnie i cukiernie swój asortyment poszerzyły o pączki. Dużo pączków. Supermarkety oferuję promocyjne ceny na oleje. Ja od dwóch dni siedzę w kuchni i testuje różne przepisy na domowe pączki (z marnym skutkiem póki co). Od niedzieli w wielu oknach widać co noc rodzinne odpalanie świec. Po co to wszystko, spytacie. Cóż, wszystko z powodu ostatniego w tym roku kalendarzowym żydowskiego święta – Chanuki, święta świateł.

Donuts

A post shared by Matt (@matt_franckey) on

Czytaj dalej