Siedem dni zapominania

Pierwszą wersję tej notki spisałem na początku roku siedząc w jednej z jerozolimskich kawiarni. Niedługo po wydarzeniach, których dotyczy. Z racji, że była to wersja papierowa, nie udało mi się znaleźć chęci do jej szybkiego zdigitalizowania i uzupełnienia. Druga wersja powstawała, gdy dopiero co opadał medialny kurz wokół strzelaniny w telawiwskiej Saronie, a opinia publiczna żyła doniesieniami o makabrycznej strzelaninie w gejowskim klubie w Orlando*. Ostateczna wersja powstaje w dużo bardziej sprzyjających okolicznościach, ale tematycznie bardziej by pasowała do wspomnianych wydarzeń…**

Zrzut ekranu 2016-07-16 o 19.05.11

Ronit Elkabetz w „Sziwa”, reż. Ronit i Shlomi Elkabatz, 2008

Czytaj dalej

Kraina piwem płynąca

Co lubią Polacy? Poza gloryfikowaniem własnych porażek, piłką nożną, papieżem (ale tylko tym polskim, a nie jakimś lewakiem) i karkówką z grilla w długi weekend?

Złoty (najczęściej) trunek, który pasuje zarówno do piłki nożnej i karkówki (do pozostałych dwóch trochę mniej) – PIWO. Z piątki wyżej wymienionych, to właśnie przy piwie podzielam entuzjazm rodaków. Nie mogłem więc odmówić sobie przyjemności sprawdzenia jak kwestia piwa wygląda w Izraelu. Zwłaszcza, że było to sprawdzanie organoleptyczne.

Piwa

Czytaj dalej

Oczyszczenie przez zamoczenie. Dla wszystkich.

Luty tego roku to zdecydowanie nie jest dobry miesiąc dla ortodoksyjnych Żydów trzymających w garści Rabinat. Dopiero co na początku miesiąca izraelski rząd ogłosił stworzenie nowej strefy modlitw pod Ścianą Płaczu, która nie będzie kontrolowana przez ortodoksyjny Rabinat. Dzięki temu, swobodny dostęp do świętego miejsca będą mieli także Żydzi reformowani, którzy dopuszczają mieszany tłum podczas modlitwy. W ortodoksyjny-nie-ortodoksyjny sposób modlić będą się tam mogły również kobiety – będą mogły zakładać tałes i świętować Bat Micwę ze zwojem Tory.

A teraz jeszcze szykuje się rewolucja z mykwami i korzystaniem z nich do rytualnego zanurzenia.

Layers.

A post shared by Matt (@matt_franckey) on

Czytaj dalej

Co mnie zaskoczyło, co mnie zadziwiło – część 3

W niedzielę minął dokładnie rok od kiedy wytoczyłem się z samolotu obładowany ponad 70kg bagażu, by zacząć nowy etap życia w Izraelu. Minęło 365 dni, podczas których miałem (i nadal mam) okazję poznawać ten kraj od środka, od blogowo-tytułowej „kuchni”. Mimo że minęło już tyle czasu, to wciąż pewne rzeczy nie przestają mnie tutaj zaskakiwać i zadziwiać.  Czytaj dalej